Odzieżowe formalności

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-03-27 00:00

Najwcześniej w środę wieczorem inwestorzy poznają nowe wiadomości o fuzji Wólczanki i Vistuli.

W sprawie połączenia Vistuli i Wólczanki główni rozgrywający niewiele mówią, ale tylko największy pesymista mógłby zakładać, że operacja się nie powiedzie.

— Jestem przekonany, że wszystko pójdzie dobrze — mówi Maciej Wandzel, prezes Supernova Capital, spółki, która poprzez NFI posiada znaczące udziały w obu firmach odzieżowych.

— W środę zbierają się rady nadzorcze Vistuli i Wólczanki. Wówczas powinna zapaść decyzja — dodaje Bogdan Benczak, szef rady nadzorczej Vistuli.

Trudno jednak o szczegóły dotyczące transakcji. Nasi rozmówcy przed posiedzeniem rady nadzorczej nie chcą komentować nawet sposobu jej przeprowadzenia. Połączenie może nastąpić poprzez emisję akcji jednej ze spółek dla akcjonariuszy drugiej lub poprzez zakup. Nieoficjalnie wiadomo, że pod uwagę brana jest tylko pierwsza możliwość. Kto przejmie kogo?

— Wokół transakcji jest bardzo dobry klimat. Nie mamy do czynienia z wrogim przejęciem. Na szczegóły proszę jednak poczekać jeszcze kilka dni — dodaje Bogdan Benczak.

Szef rady nadzorczej Vistuli jest związany z grupą PZU, drugim obok Supernovej znaczącym akcjonariuszem obu spółek. Do tej pory stanowisko ubezpieczyciela wobec planów połączenia odzieżowych firm było niewiadomą. Teoretycznie tak jest nadal.

— Nie mogą wypowiadać się za grupę PZU — ucina Bogdan Benczak.

Wiadomo jednak, że w ostatni piątek akcjonariusze Wólczanki, w tym PZU, zgodzili się nie przegłosowywać uchwały o emisji 600 tys. akcji. To nieformalne potwierdzenie zainteresowania fuzją.

„PB” pisał, że inwestorzy chcący zarobić na połączeniu spółek powinni kupować raczej akcje Vistuli niż Wólczanki. W piątek akcje tej pierwszej kosztowały ponad 50 zł, czyli były najdroższe od 12 lat. Okazja do sprzedaży?

— Nie zastanawiamy się nad sprzedażą akcji, które będziemy mieli w połączonej spółce. Chcemy poczekać rok, może półtora roku na efekty połączenia, którego jesteśmy pomysłodawcami — mówi Maciej Wandzel.