Czytasz dzięki

Odzieżowy luksus prosto z Łukowa

opublikowano: 07-07-2015, 22:00

Pracownicza spółka ze wschodniej Polski, która szyje dla światowych marek, zamarzyła o wypromowaniu własnej marki

Listopad 2009 r. Spółdzielnia pracy im gen. Kleeberga z Łukowa, 30-tysięcznego miasta na Podlasiu, zostaje przekształcona w spółkę pracowniczą. Członkowie spółdzielni stają się udziałowcami Łuksji, bo taką nazwę otrzymuje firma, która przejęła po poprzedniczce infrastrukturę i know-how. To był przełom. Z kopyta ruszyły inwestycje w park maszynowy i nieruchomości. Firma przyciągnęła klientów, o których niejeden producent może tylko pomarzyć.

OWOCE DOŚWIADCZENIA:
OWOCE DOŚWIADCZENIA:
Zofia Żuk, prezes firmy Łuksja, liczy, że ponad 20-letnie doświadczenie w branży odzieżowej zaowocuje 20-procentowymi zwyżkami. Pomoże zastosowanie polskiego i zagranicznego designu.
DM

— Z Mulberry i Max Marą współpracujemy od kilku lat. Dla Isabel Marant, francuskiej projektantki, szyjemy od ubiegłego roku — informuje Zofia Żuk, prezes Łuksji. Zdobycie zleceń od właścicieli marek z wyższej półki było nie lada wyzwaniem. Jakość — rzecz oczywista.

Ale nie tylko o to chodziło kontrahentowi. Zanim firma francuskiej projektantki zleciła produkcję podlaskiej firmie, do Łukowa przyjechał kilkuosobowy zespół, który wziął pod lupę społeczną odpowiedzialność polskiej firmy. Sprawdzono m.in., czy szwaczki pracują zgodnie z prawem pracy, w jakich warunkach i czy otrzymują na czas wynagrodzenie.

Łuksja radzi sobie całkiem dobrze. W zeszłym roku przychody wyniosły około 6 mln zł. Niedużo? Zofia Żuk wyjaśnia, że zakład nie kupuje materiałów i specjalizuje się jedynie w szyciu. Na 2015 r. zaplanowano kilkuprocentowy wzrost, dwucyfrową dynamikę Łuksja ma osiągnąć w kolejnych latach.

— Przygotowujemy się do otwarcia własnej marki eleganckiej odzieży dla kobiet „Belle Femme”. Będzie ona kierowana m.in. do kobiet biznesu — informuje Zofia Żuk. Spółka zainwestowała w zakład, który kosztował ją blisko 10 mln zł. Kupiła też laserowy skaner, który pokazuje sylwetkę osoby z dokładnymi wymiarami. Dzięki niej łukowskie szwaczki mogą przygotować kostium uszyty na miarę, co do milimetra. Klientki przychodzą, skanują się i z modeli oferowanych przez Łuksję wybierają sukienki, marynarki, kostiumy. Choć sprzedaż pojedynczych egzemplarzy nie jest intratną działalnością, spółka zdobywa wiedzę — dowiaduje się m.in., co podoba się potencjalnym klientkom nowej marki.

— Wypromowanie nowego brandu wiąże się z dużymi nakładami inwestycyjnymi. Poszukamy wsparcia w ramach różnych programów unijnych — informuje Zofia Żuk. Firma dobrze wybrała miejsce dla „Belle Femme”. Według Tadeusza Wawrzyniaka, prezesa PIOT Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego, elegancka moda dla kobiet, obok segmentu mody wysokiej (skupionego wokół projektantów), jest jednym z bardziej perspektywicznych obszarów. Co więcej, w Polsce konkurencja jest stosunkowo niewielka. Z drugiej strony, niszę tę zaczynają dostrzegać kolejni projektanci i przedsiębiorcy, m.in. marka Ennbow.

Na zlecenie

Łuksja nie jest jedyną polską szwalnią, która przyciągnęła zagraniczne marki luksusowe. Zakład Axel z Morąga chwali się, że szyje dla takich firm, jak Joop, Jass czy Hugo Boss. Są zresztą też firmy, które po prostu nie mogą się tym chwalić.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane