OF: Nowa energia na rynkach

Łukasz Wróbel, Emil Szweda
02-06-2009, 10:26

Śmiała teza, wedle której inwestycje w  energię alternatywną mogą stać się motorem przyszłej hossy, ma coraz większe szanse się urzeczywistnić.

Do 2010 roku Chiny zainwestują 14,6 mld dolarów w skokowe zwiększenie mocy elektrowni wiatrowych. Obecnie uzyskują z nich 12 tys. megawatów, ale już na koniec przyszłego roku ma to być 30 tys. megawat. Do 2020 r. chińskie inwestycje w alternatywne (do węgla, z którego Chiny pozyskują dziś 80 proc. energii) źródła energii mogą przekroczyć nawet 20-krotność tej kwoty - podaje Bloomberg (dawałoby to wydatki na poziomie ok. 30 mld dolarów rocznie). Energia produkowana z wiatru jest obecnie dwukrotnie droższa niż energia z węgla, licząc według obecnych cen węgla, które przecież nie muszą się utrzymać.

SYTUACJA NA GPW

W piątek WIG20 spadł do 1800 pkt jak się okazało z powodu nieuzasadnionych obaw o kondycję rynków w USA. W poniedziałek rano trzeba było te straty nadrabiać i dorzucić 1-2 proc. na konto wzrostów na świecie (zamiast oczekiwanych spadków). W efekcie początek sesji przyniósł 3-4 proc. wzrost WIG20. Ponieważ jednak obroty pozostały niskie, inwestorzy niechętnie dołączali do zakupów droższych przecież akcji. Dopiero, kiedy w końcówce jasnym się stało, że nie będzie realizacji zysków, fala zakupów wyraźnie wzrosła. WIG20 zdołał wzrosnąć aż do 1917 pkt, lecz szczytu z początku roku nie przebił (zabrakło czterech punktów). Zatem indeks nadal przebywa w okowach konsolidacji, w której spędził ostatnie cztery tygodnie. W praktyce trudno sobie wyobrazić by miał przynajmniej nie spróbować wyłamać się z kajdan znajdując się tak blisko "wolności".
Obroty podliczono wczoraj na 1,2 mld PLN.

GIEŁDY ZAGRANICZNE

Analitycy głoszący opinię, że najgorszy etap recesji mamy już za sobą wczoraj otrzymali kolejny argument, bo jeśli wniosek o ochronę przed wierzycielami ogłasza największa firma motoryzacyjna na świecie, to trudno wyobrazić sobie co mogłoby przebić to wydarzenie. Bankructwo, a precyzyjniej mówiąc nacjonalizacja General Motors, pół roku temu gdy koncern sięgał po raz pierwszy po pomoc z rządowej kieszeni, wydawała się równie niemożliwa jak kilka miesięcy wcześniej likwidacja największych banków inwestycyjnych na świecie. Oczywiście ta negatywna spirala nie może trwać bez końca i nie należy walczyć z trendem obserwowanym od marca na rynku akcji, lecz warto zdawać sobie sprawę, że kapitał napędzający obecne wzrosty pochodzi głównie z amerykańskiego rynku obligacji (rentowność 10 i 30-letnich papierów skoczyła mocno w górę), a to nie sygnalizuje trwałego optymizmu inwestorów.

PROGNOZA GIEŁDOWA

Amerykanie wykonali zadanie - S&P wzrósł o 2,6 proc. i pokonał szczyt z maja. W Azji sesje miały już neutralny przebieg, ale punkt wyjścia do ataku WIG20 na tegoroczny szczyt wciąż jest dobry. Pytanie jednak, czy popyt zdoła z tej szansy skorzystać? Na niekorzyść posiadaczy akcji dziś działają słowa sekretarza skarbu USA. Timothy Geithner zapewnił, że popyt na amerykańskie obligacje skarbowe jest wystarczający, a Chiny wierzą w politykę gospodarczą Stanów (sami Chińczycy ten optymizm jednak tonują i przypominają, że uważnie przyglądają się temu, co wyprawia Ameryka ze swoim budżetem). To umacnia obligacje i powinno umocnić dolara. A nie jest to splot czynników przemawiających za kontynuacją wzrostów na GPW. Zamiast ataku na szczyt możemy zobaczyć dziś płaską sesję, tym bardziej że publikowane dziś dane makro nie mają dużego kalibru.

WALUTY

Po zbliżeniu się w poniedziałek do poziomu 1,425 USD kurs euro względem dolara spał o ok. jednego centa. Przed publikacją danych ze strefy euro na temat bezrobocia, które według szacunków ekonomistów wzrosło powyżej 9 proc. inwestorzy próbują zrewidować decyzje o wcześniejszych zakupach wspólnej waluty, a realizacji zysków sprzyja brak istotnych informacji z USA. Dane ze Szwajcarii pokazały rano, że PKB tego kraju, który w IV kw. 2008 r. spadł zaledwie o 0,6 proc. r/r, w I kw. 2009 r. skurczył się nie jak spodziewano się o 1,7 proc., ale o 2,4 proc. Zatem recesja nie hamuje, jak wolelibyśmy sądzić, ale dopiero się rozkręca. Frank szwajcarski kosztował rano 2,959 PLN, euro podrożało do 4,471 PLN, a dolar amerykański wart był 3,169 PLN.

SUROWCE

Po udanym dla producentów surowców maju, który przyniósł wzrost cen najsilniejszy od 24 lat, czerwiec rozpoczął się również całkiem nieźle. Ropa naftowa osiągnęła najwyższą wycenę od października (we wtorek rano kosztowała ok. 67,9 USD za baryłkę), podobnie jak miedź, która na wykresie wyłamała się górą z formacji trójkąta. O krok od nowych rekordów jest złoto - uncja obecnie kosztuje ok. 970 USD, a wierzchołki z przed kilku miesięcy leżą tuż powyżej 1000 USD. Wszystko to układa się w spójną całość - inwestorzy albo zaczynają wierzyć, że recesja dobiega końca (raczej mało prawdopodobne), albo rozpoczęli grę pod inflację i osłabianie się głównych walut.

Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Emil Szweda

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / OF: Nowa energia na rynkach