OFE zdusiły handel na GPW

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-05-12 07:50

Brak pieniędzy emerytów plus kilka innych czynników i obroty na warszawskim parkiecie spadły niepokojąco nisko.

Na początku kwietnia dziesięciosesyjna średnia obrotów akcjami na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) po raz pierwszy w 2014 r. spadła poniżej 800 mln zł. Potem na krótko wróciła powyżej tego poziomu, ale znów zaczęła spadać, by zejść w końcu do 550 mln zł. Na pewno miały na to wpływ długi weekend majowy. W piątek 2 maja obroty spadły do 334 mln zł, ale w poniedziałek 5 maja były nawet ciut niższe.

None
None

— Zwykle kwiecień na naszym rynku jest bardzo słabym miesiącem. Należy też pamiętać, że 5 maja w Wielkiej Brytanii było tzw. Bank Holiday — przypomina Adam Maciejewski, prezes GPW. W środę wydawało się, że sytuacja wraca do normy. Handel przekroczył 900 mln zł. Ale w czwartek z rąk do rąk nie przeszły nawet akcje o wartości 650 mln zł. Skalę marazmu widać szczególnie mocno, jeśli obroty z ostatnich dni porówna się z marcem 2014 r. Średnia dziesięciosesyjna regularnie wtedy przekraczała 1 mld zł, a w trakcie sesji z 21 marca właścicieli zmieniły papiery o wartości 2,1 mld zł. Zarówno prezes GPW, jak i analitycy uważają, że stagnacja handlu ma dwie przyczyny.

— Na niskie obroty przede wszystkim wpływa niepokój dotyczący Ukrainy. Z tego powodu również na giełdach zagranicznych obroty są dużo niższe niż w drugim kwartale 2013 r. Dochodzi do tego większa koncentracja OFE na rynkach zagranicznych i niepewność co do tego, ile osób zostanie w OFE. Cały rynek czeka na to rozstrzygnięcie — tłumaczy Tomasz Bardziłowski, wiceprezes DI Investors.

— OFE przestały kupować akcje w Polsce, a trzeba sobie zdać sprawę, że 30-40 proc. handlu to animacja, arbitraż, gra na własną książkę — tzw. pusty obrót. Kolejne 15-20 proc. to obrót klientów detalicznych. Na tle tego, co zostaje, 6 proc. obrotów generowane przez OFE to dużo. Na dodatek OFE kupowały systematycznie, a by one kupiły — ktoś musiał sprzedać. To znów zwiększało obroty, w tym animatorów i grających na własną książkę. Następował efekt śnieżnej kuli — wyjaśnia Artur Iwański, dyrektor biura analiz rynkowych DM PKO Banku Polskiego.

Jego zdaniem, największym ryzykiem dla strukturalnego spadku obrotów na GPW jest to, że OFE dobrze poczują się za granicą. Wtedy niskie obroty na GPW mogą stać się normą. Tym bardziej że w 2013 r. spółki z GPW mocno zdrożały i trzeba chwilę poczekać, żeby wyniki nadgoniły oczekiwania. Sytuacja na Ukrainie, mimo niskich stóp procentowych, odwróciła tendencję napływów do TFI. Dane makroekonomiczne płynące z Polski nie napawają niepokojem. I mamy pat.

— Nie ma paliwa ani do wzrostu, ani do spadków. Tym bardziej że nie ma znaczących napływów ani odpływów z TFI, a zagranica stoi z boku i się przygląda — podsumowuje Artur Iwański.

Możesz zainteresować się również: