Oferta giełdy idzie utartym szlakiem

Kamil Zatoński
opublikowano: 22-10-2010, 00:00

Stowarzyszenie Inwestorów

Resort skarbu przekonuje, że dba o indywidualnych graczy. Drobni uważają jednak, że znów są na drugim planie

Stowarzyszenie Inwestorów

Indywidualnych skarży się,

że trudno zweryfikować

informacje

z prospektu GPW.

Wizyta na trzech kontynentach, kilkadziesiąt spotkań w największych centrach finansowych świata, kilka raportów analitycznych i możliwość wpływu na cenę — tyle resort skarbu i Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) zaproponowały inwestorom instytucjonalnym, zainteresowanym akcjami giełdy. Co zaoferowano drobnym? Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (czytaj obok) twierdzi, że oprócz limitów w zapisach na akcji nic.

Nie tak miało być

W czerwcu na konferencji "Wall Street" w Zakopanem, organizowanej przez SII, Ludwik Sobolewski, prezes GPW i Joanna Schmid, ówczesna wiceminister skarbu, obiecywali drobnym inwestorom, że nie powtórzy się sytuacja z oferty publicznej PZU i drobni gracze będą mieli taką samą możliwość, jak instytucjonalni, by bezpośrednio dopytywać o szczegóły oferty publicznej giełdy. "Taka oferta już się nie powtórzy" — mówił później Aleksander Grad, minister skarbu.

Miał rację, bo to niepowtarzalna i jedna z ostatnich okazji (dużych prywatyzacji już tak wielu nie będzie), by wypromować rynek kapitałowy i edukować drobnych inwestorów.

Dziś SII twierdzi, że ani resort, ani GPW tej szansy nie wykorzystały, nie dały możliwości bezpośredniej weryfikacji informacji z prospektu. Nawet pośredniej. Drobni gracze nie doczekali się na razie odpowiedzi na pytania, zadane GPW w prowadzonej przez portal pb.pl "Akcji Inwestor". Warto przypomnieć, że portal ten był pierwszym partnerem GPW w ramach programu "GPW RI Partner".

Jest wycena. Co dalej?

Drobni inwestorzy nie mają też możliwości zapoznania się z niezależnymi raportami analitycznymi, bo takich brak. Nie mogą też poznać raportów analitycznych na temat prywatyzowanej spółki, sporządzonych przez brokerów, pracujących przy ofercie publicznej. W IPO GPW takich raportów powstało siedem. Inwestorzy indywidualni poznali tylko ich końcowy efekt, czyli wycenę akcji i bardzo szczątkowe założenia. Szkoda, bo większość wycen wskazuje, że papiery są warte mniej, niż cena maksymalna 43 zł, po której zapisy składają inwestorzy indywidualni.

— Raport sporządziliśmy z myślą o inwestorach kwalifikowanych. Wydaliśmy go jedynie w formie papierowej, a każdy egzemplarz został ponumerowany — mówi przedstawiciel działu corporate finance jednego z brokerów, współprowadzących księgę popytu.

Tłumaczy, że takie wymogi postawił wprowadzający, czyli skarb państwa. Udostępnienie raportu inwestorom indywidualnym wymagałoby dołączenia dodatkowych klauzul wyłączających odpowiedzialność autorów raportu.

— Musielibyśmy też napisać ten raport od nowa, bo inaczej pisze się dla inwestora kwalifikowanego, a inaczej do indywidualnego — mówi nasz rozmówca.

Przyznaje jednak, że gdyby była taka potrzeba, to sporządzenie specjalnego opracowania nie byłoby problemem.

Nic do zarzucenia

MSP i GPW nie mają sobie nic do zarzucenia. Przekonują jednak, że stanęły frontem także do drobnych graczy.

— Ministerstwo Skarbu Państwa przy udziale Giełdy Papierów Wartościowych organizuje cykl spotkań edukacyjnych "Akcjonariat Obywatelski. Giełda dla każdego", podczas których odbywają się m.in. panele dyskusyjne z udziałem ministra Aleksandra Grada i prezesa Ludwika Sobolewskiego. W konferencji, towarzyszącej pierwszemu spotkaniu, które odbyło się 14 października w Rzeszowie, udział wzięło blisko 500 osób, a kolejne już wkrótce — 25 października w Krakowie i 28 października w Warszawie — mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Zapisy na akcje GPW w transzy inwestorów indywidualnych kończą się… 27 października.

MSP chwali się też uruchomieniem w kwietniu dwóch portali edukacyjnych, współtworzonych przez GPW — akcjonariatobywatelski. pl i prywatyzacjadlaludzi. pl.

— Strony te zawierają bogatą bazę materiałów edukacyjnych oraz aktualne informacje o wydarzeniach, odbywających się w ramach prowadzonych projektów. Informacje o portalach można znaleźć na stronie internetowej MSP, organizacji partnerskich czy publikowanych przez nas dodatkach do gazet — dodaje Maciej Wewiór.

Dodatkowo giełda promuje własną prywatyzacją ulotkami, które dostępne są w punktach obsługi klienta domów maklerskich.

— Wydrukowaliśmy ponad 130 tys. ulotek. Prowadzimy też kampanię informacyjną o IPO w telewizji, radiu, prasie i Internecie — mówi Anna Wiśniewska z biura relacji inwestorskich GPW.

Akcjonariat obywatelski, czyli giełda sprzeda się sama

Jarosław Dominiak

prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Gdy po zapowiedzi przyciągnięcia większej grupy Polaków do inwestycji giełdowych minister skarbu zdecydował się na konkretny ruch, zmieniając zasady przeprowadzania ofert pierwotnych w transzy inwestorów detalicznych, uznałem to za bardzo dobry początek inicjatywy pod hasłem "akcjonariat obywatelski". Minister zyskał uznanie w oczach wielu inwestorów, przeciwstawiając się lobby bankowemu, które przez ostatnie lata skutecznie zadbało o to, by jedynym beneficjentem IPO były banki. Instytucje finansowe nie ponosząc realnego ryzyka, zarabiały na udzielaniu kredytów miliony złotych. Niestety, na tym świetna i bardzo potrzebna idea się skończyła.

W przypadku PZU prezes Andrzej Klesyk objeździł pół świata, spotkał się z setkami inwestorów finansowych, a dla akcjonariatu obywatelskiego nie znalazł czasu ani razu. Sytuacja powtórzyła się przy prywatyzacji Tauronu. Tam zarząd też nie zorientował się, że oprócz inwestorów kwalifikowanych jest jeszcze kilkaset tysięcy inwestorów indywidualnych, którzy z natury potrzebują więcej informacji, wyjaśnień, może jakiegoś niezależnego raportu analitycznego. O drobnych inwestorów nikt nie zadbał, co można uznać za ignorancję ulubieńców ministra Grada. Konsorcjum najlepszych doradców prawnych i PR, pracujących nad ofertą w interesie nas wszystkich, skutecznie odcięło nas od informacji.

Każdy kto chciał się czegoś dowiedzieć o spółce, zweryfikować informacje zawarte w prospekcie, zna na pamięć treść disclaimerów zamieszczanych gdzie się tylko da. Gwarantuję jednak, że odpowiedzi na pytanie merytoryczne nie uzyskał żadnej. Nic mi nie wiadomo, by zaczęły obowiązywać jakieś nowe regulacje w tym zakresie i zmieniła się podstawowa zasada rynków kapitałowych polegająca na równym dostępie do informacji. To kuriozalne, że w procesie IPO, mającym na celu upublicznienie spółki i jej prześwietlenie, dochodzi często do irracjonalnych ograniczeń w dostępie do tej informacji.

Nadzieja, że przy okazji prywatyzacji giełdy — symbolu rynku kapitałowego — będzie inaczej okazała się płonna. Dziwi mnie to, bo kto taka instytucja jak giełda doskonale wie jakie znaczenie ma informacja dla inwestora. Sama często wskazywała najlepsze praktyki w dziedzinie komunikacji z inwestorami. Oczywiście jest jeszcze argument, że PZU, Tauron, GPW sprzedałyby się same, bez żadnej akcji informacyjnej. Pewnie tak, nawet jeśli transze dla inwestorów indywidualnych byłyby dwukrotnie większe. Tylko co to ma wspólnego z budowanie akcjonariatu obywatelskiego, czyli świadomego, znającego swoje prawa, interesującego się spółką, przyjeżdżającego na walne?

Nie odpowiadając kupującemu na pytania dotyczące oferowanego produktu nie uda się przekonać inwestora do siebie na dłużej. Taki gracz pożegna się z inwestycją gdy kurs wzrośnie o 10 proc. na pierwszej sesji. Czy o to chodzi w akcjonariacie obywatelskim? Jeśli tak to przy kolejnych prywatyzacjach wystarczy zaproponować wszystkim akcjonariuszom inwestycje w akcje na podstawie prospektu zawieszonego na stronie www i kampanii wizerunkowej w prasie i telewizji. Będzie taniej, więc jako akcjonariusze będziemy zadowoleni, bo nasza przyszła spółka wyda mniej pieniędzy i może dzięki temu kiedyś wypłaci nam wyższą dywidendę. Tylko nie bądźmy śmieszni i nie opowiadajmy dorosłym ludziom bajek o żelaznym wilku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu