Oferty Skarbu Państwa mogą przynieść zyski
Obecna sytuacja na warszawskiej giełdzie to efekt pesymistycznych nastrojów inwestorów. Nie może być jednak inaczej, skoro nie ma bodźców do wzrostów.
— Główne powody spadków to tendencje recesyjne w gospodarce i pogorszenie zysków spółek, które uwidoczniły się już w raportach kwartalnych — uważa Tomasz Mazurczak, dyrektor departamentu analiz, DI BRE Banku.
Dla graczy zagranicznych najważniejszym czynnikiem decydującym o wyborze rynku jest sytuacja makroekonomiczna, a dopiero później sytuacja w pojedynczych spółkach. Tymczasem niewiele wskazuje na to, aby pojawiły się tu w krótkim terminie pozytywne informacje. Wydatki budżetu państwa (przeznaczane głównie na konsumpcję) zaplanowane były przy wyższym poziomie PKB. Przede wszystkim gospodarka nie rozwija się i nie dostarcza dochodów dla konsumpcji zbiorowej w zaplanowanej wielkości. Wzrost deficytu jest nieuchronny, jednak oznacza on dalsze wypychanie podmiotów gospodarczych z rynku kredytowego oraz podtrzymanie presji na utrzymywanie wysokich stóp rynkowych.
Sytuacja gospodarcza Polski będzie niestety się pogarszać. Po ostatniej decyzji Rada Polityki Pieniężnej zdecydowanie wygasiła nadzieje na dalsze obniżki stóp procentowych. Kluczem do dalszego złagodzenia polityki pieniężnej jest budżet państwa. Tu sytuacja pozostaje niejasna.
— Pewnym bodźcem dla rynku może natomiast okazać się dewaluacja złotego. Jednak dużo ważniejsze jest tempo wzrostu PKB i zysków. Dlatego przecena naszej waluty w obecnej sytuacji przełożyłaby się jedynie na poprawę notowań eksporterów — uważa Tomasz Mazurczak.
Dziś jednak ryzyko dewaluacji odstrasza wielu inwestorów od GPW.
Warto jednak zastanowić się, jaki może być maksymalny zakres dalszego spadku koniunktury. W takich momentach zwykle dochodzi do przejaskrawiania negatywnych czynników.
— Uważam, że polską gospodarkę stosunkowo łatwo jest pobudzić luźniejszą polityką monetarną, dodatkowym impulsem będzie osłabienie złotego. Takich tendencji możemy spodziewać się po wyborach, a warto pamiętać, że ostatnie dwa lata wymusiły wiele oszczędności kosztowych w firmach — mówi Tomasz Mazurczak.
Dziś ceny akcji są atrakcyjne. Mimo to należy obawiać się, że skala ryzyk krótkoterminowych przeważy obecnie nad mglistymi ciągle nadziejami związanymi z przyszłym rokiem.
— Fundusze międzynarodowe nie będą zwiększały ekspozycji na polskim rynku. Dodatkowo największa tegoroczna oferta prywatyzacyjna związana jest z sektorem telekomunikacyjnym, na którym ekspozycja funduszy jest już znaczna — mówi dyrektor departamentu analiz DI BRE Banku.
W jego ocenie mamy więc do czynienia z kombinacją negatywnego ciągle nastawienia do telekomów z pogarszającym się nastawieniem do Polski. W takiej sytuacji pieniądze na TP SA mogą pochodzić głównie z likwidacji pozycji na rynku wtórnym. Nie należy zatem oczekiwać realokacji kapitałów w kierunku Polski. Ponadto widać już pierwsze oznaki zmniejszania transferu środków z ZUS do OFE.
Dość atrakcyjne mogą być oferty Skarbu Państwa. Mają one zwykle miejsce, gdy rynek jest mocno wyprzedany, a zaoferowane ceny są bardzo niskie. Jeżeli oferty w bieżącym roku mają zakończyć się powodzeniem, sytuacja ta musi się powtórzyć.
— Oferty akcji na rynku pierwotnym takich spółek jak PZU czy TP SA niewątpliwie
będą dynamizowały obroty na całej GPW — uważa Tomasz Mazurczak.
W tej sytuacji same wybory parlamentarne niewiele zapewne zmienią, podobnie zresztą jak to było dotychczas. Należy także pamiętać, że potencjał pogarszania polityki fiskalnej kraju został już w pewnym stopniu wyczerpany. Teraz należy ten stan tyl- ko usankcjonować nowelą budżetu.
W kontekście wszystkich wymienionych szans i zagrożeń przewidywanych na rynku w ciągu najbliższych tygodni generalnie odradza się inwestorom wchodzenia na rynek akcji. Jak zawsze od tej reguły są pewne wyjątki. Chodzi tu zwłaszcza o spółki, których kursy mogą iść pod prąd giełdowej koniunktury. Ich grono jest jednak stosunkowo małe.
Wydaje się, że spółki cukiernicze (może z wyłączeniem Mieszka), nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Pewne nadzieje związane są z eksporterami. Zbliżamy się prawdopodobnie do szczęśliwego zakończenia sagi Elektrimu. Walory Kredyt Banku oferują ciekawy dla inwestorów instytucjonalnych profil ryzyka: potencjał spadku jest znikomy (konieczność ogłoszenia wezwania przez KBC), natomiast potencjał wzrostu jest podobny jak całego sektora. Walory te mają szanse na wyłamanie się z tendencji spadkowej.