Oglądalność w sieci przebiła oczekiwania

opublikowano: 02-12-2022, 06:30
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

O oglądalności mundialu, internetowych rekordach, pracy wykonywanej przy realizacji oraz przyszłości transmisji sportowych mówi Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP Sport.

PB: Z waszego punktu widzenia nietypowy zimowy termin organizacji mistrzostw jest bardziej korzystny niż letni czy mniej? Po pierwszym tygodniu jesteście zadowoleni z wyników oglądalności?

Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP Sport: Jeśli chodzi o oglądalność, to jest to bardzo dobry mundial. Widać trend, że im zimniej na zewnątrz, tym więcej ludzi włącza telewizory. Zresztą nie tylko telewizory, ale również komputery, tablety, laptopy czy komórki. Zasięg w sieci jest fenomenalny. Mecz Polska—Argentyna to kolejny absolutny rekord polskiego internetu: 1,9 mln unikalnych użytkowników to są liczby do tej pory nieosiągalne, a skala zainteresowania, z którą się mierzymy, jest ogromna. Ogólnie łączna oglądalność jest na zadowalającym poziomie. Skumulowana widownia to 14,3 mln, a średnia 12,5 mln to szósty wynik w historii polskiej telemetrii. Lepiej oglądały się tylko trzy mecze na EURO 2012, mecz Polska—Kolumbia na mundialu w 2018 r. i Adam Małysz w Salt Lake City w 2002 r.

Widzowie słyszą komentatorów i oglądają gości w studiu, jednak przy realizacji mistrzostw świata pracuje znacznie więcej osób. Jak duży zespół pracuje w TVP przy mundialu i jak wyglądały przygotowania do transmisji tej imprezy?

Przygotowania do mundialu rozpoczęliśmy prawie dwa lata temu. To jest największe wyzwanie logistyczno-produkcyjne w ogóle w telewizji. Przy realizacji mundialu pracuje prawie 200 osób, więc skala jest ogromna. Mam nadzieję, że to zaangażowanie i wielomiesięczne przygotowania widać na antenie, a nasi widzowie są zadowoleni.

Wspomniał pan, że bardzo dużo widzów ogląda transmisje przez internet. Na polskim rynku streamingu sportowego mieliśmy dużo przykładów kłopotów technicznych różnych operatorów, więc co wy robicie, żeby — przy tak dużym zainteresowaniu, zwłaszcza meczami Polaków — transmisje zwyczajnie się nie rwały?

Streaming sportowy, jak doskonale zdają sobie sprawę subskrybenci płatnych platform, jest trudną sztuką i rzeczywiście dużo awarii się zdarza. My też nie jesteśmy idealni, bo podczas meczu Polska—Argentyna było trochę kłopotów na samym początku. Mierzymy się jednak ze skalą nieporównywalnie większą niż inne platformy, bo ruch u nas jest kilkakrotnie większy niż przy standardowych transmisjach. Nasze funkcjonowanie to efekt wieloletniego know-how i doświadczenia, ale też pewnego przewidywania i antycypacji rynku. Nasze estymacje okazały się słuszne, chociaż rok temu, gdy rekordem polskiego internetu była transmisja meczu Polska—Hiszpania, którą oglądało 814 tys. widzów, nikt w telewizji nie wierzył, gdy mówiłem, że za rok oglądalność będzie dwa razy wyższa. Tymczasem tak naprawdę przy dobrych wiatrach przy okazji meczu Polska—Francja jesteśmy w stanie zbliżyć się do wyniku trzy razy lepszego. Widać, że ten trend się pogłębia, że coraz więcej osób korzysta z internetu — to nie tylko telefony, ale również ci, którzy posiadają telewizory, ale nie korzystają z usług tradycyjnej TV, lecz ze Smart TV, chromecasta czy airplaya, oglądając te wydarzenia na telewizorze, ale za pośrednictwem internetu.

Udostępniacie coraz więcej opcji oglądania meczów, oprócz standardowego komentarza również np. audiodeskrypcję czy dźwięki z trybun. Ja oglądam dużo transmisji NBA, gdzie eksperymentuje się np. z alternatywnymi komentarzami w wykonaniu rozmawiających w luźnej atmosferze byłych zawodników czy wzbogacaniem obrazu o efekty specjalne i wyświetlane na żywo dodatkowe statystyki. Czy sądzi pan, że transmisje sportowe pójdą w tym kierunku?

Absolutnie trendy się zmieniają. My też eksperymentowaliśmy. Podczas mistrzostw świata w 2018 r. jednym z komentatorów był Piotr „izak" Skowyrski, legenda polskiego e-sportu. Komentował u nas mecze Marcin Ryszka, który jest niewidomy. Mamy bardzo dużo ciekawych pomysłów, które doczekają się realizacji w najbliższych latach. Transmisje sportowe będą się zmieniać, bo muszą się zmieniać. Muszą stawać się coraz bardziej dynamicznie. Trzeba dać widzowi jak największy wybór. Dlatego mamy te cztery ścieżki — to jest nie tylko polski komentarz, audiodeskrypcja i komentarz angielski, ale też ścieżka z efektami stadionowymi. Sam mecz można oglądać w trzech streamach: w tradycyjnym, z kamery taktycznej, gdzie bardzo dużo widać i przy meczu Polska—Argentyna prawie 100 tys. osób zdecydowało się na tę kamerę, lub taki stream, na którym widać tzw. boki i wszystko, co dzieje się na stadionie. Tych opcji jest dużo i w przyszłości będzie ich jeszcze więcej. Na pewno także grafika będzie się polepszać i coraz więcej danych zawodników będzie się pojawiać. Chodzi o takie dane, jak prędkość biegnącego zawodnika, wysokość wyskoku, tętno itd. Takie jest zapotrzebowanie rynku, by transmisje były coraz bardziej nowoczesne i na coraz wyższym poziomie.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcasts, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

dziś: „Jak się robi biznes na mundialu"

goście: Marek Szkolnikowski — TVP Sport, Szymon Sikorski — Publicon Sport, Grzegorz Kita — Sport Management Polska, Adam Lamentowicz — Superbet

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane