Ogromna lecznica pogrąża miasto

opublikowano: 07-04-2019, 22:00

Grudziądz jest w trakcie przygotowywania programu naprawczego dla placówki, która ma kilkaset milionów złotych długu

To klasyczny przykład przeinwestowania — tak o Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym im. W. Biegańskiego w Grudziądzu, którego właścicielem jest samorząd miasta, mówią eksperci. Od lat widnieje on na listach Ministerstwa Zdrowia jako jedna z najbardziej zadłużonych publicznych placówek medycznych w kraju. Według wyliczeń miasta w lutym miał ponad 422,9 mln długu, z czego ok. trzech czwartych to kredyty i pożyczki. W najgorszych momentach kwota ta sięgała niemal pół miliarda złotych. W pewnym momencie placówka, aby nie ogłosić upadłości, musiała zaciągać długi w parabankach. Obecnie dla władz miasta koszty jej funkcjonowania nie są jasne.

Placówka w Grudziądzu, która hospitalizuje kilkadziesiąt tysięcy
osób rocznie, boryka się z gigantycznym długiem zaciągniętym na modernizację.
Dodatkowo nie jest rentowna. Nowe władze miasta, właściciela placówki, i
szpitala szukają sposobu na ratowanie lecznicy i... miejskiego budżetu, który
co roku musi pokrywać stratę.
Zobacz więcej

BARDZO DROGI SZPITAL:

Placówka w Grudziądzu, która hospitalizuje kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie, boryka się z gigantycznym długiem zaciągniętym na modernizację. Dodatkowo nie jest rentowna. Nowe władze miasta, właściciela placówki, i szpitala szukają sposobu na ratowanie lecznicy i... miejskiego budżetu, który co roku musi pokrywać stratę. Fot. Materiały prasowe CBA

„Ze względu na dotychczasowy sposób prowadzenia księgowości przez służby finansowe szpitala podległe poprzedniemu dyrektorowi lecznicy rzeczywiste koszty działalności szpitala są obecnie weryfikowane” — napisał w marcu w odpowiedzi na interpelację radnych PiS Maciej Glamowski, prezydent miasta, który funkcję pełni od listopada.

Nowy włodarz zdążył już mianować nowego dyrektora szpitala — Piotra Drzymalskiego, byłego prezesa miejskiej spółki Geotermia Grudziądz. O tę funkcję w lutym w konkursie ubiegało się łącznie aż 11 kandydatów, co może dziwić, biorąc pod uwagę problemy placówki. Na naszą prośbę o rozmowę sekretariat dyrektora szpitala odpowiedział po dwóch tygodniach, że „dyrektor odmawia udzielenia wywiadu, ponieważ nadal wdraża się w pełnioną funkcję”. Trwa rekrutacja na dyrektora ds. lecznictwa. Udało nam się dowiedzieć, że obecnie wspólnie z miastem władze szpitala szukają sposobów rozwiązanie trudnej sytuacji.

Pomoc od marszałka

— Przygotowujemy plan naprawczy szpitala. Zgodnie z przepisami prawa dyrektor ma trzy miesiące od dnia zatwierdzenia sprawozdania finansowego, żeby przedłożyć go do zatwierdzenia — informuje Maciej Glamowski.

Wcześniej, w lutym, Piotr Drzymalski informował w wywiadach, że kluczowe jest poznanie rzeczywistego wyniku szpitala za 2018 r. W placówce, która ma ponad 90 tys. m kw. powierzchni, hospitalizowanych jest rocznie ponad 43 tys. pacjentów z całego kraju, a nawet z zagranicy, a mimo to media często donoszą, że stoją tam puste łóżka. Ostatnią inwestycją, którą sfinalizowały poprzednie władze, było Centrum Chińskiej Akupunktury, które w marcu odwiedził tysięczny pacjent. Samorząd Grudziądza wystąpił ostatnio o pomoc do marszałka województwa. Biuro prasowe urzędu informuje, że w tej sprawie trwają obecnie rozmowy. Wyprowadzenie szpitala na prostą jest dla miasta kluczowe. Od lat placówka pogrąża samorządowy budżet, mimo że koszty jej funkcjonowania finansują głównie kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia.

— To nie zadłużenie szpitala wpływa bezpośrednio na kondycję budżetu miasta, ale strata finansowa generowana przez niego każdego roku. Stratę tę jest zobowiązany pokryć organ prowadzący, czyli w tym wypadku miasto. Zasięg szpitala wykracza poza województwo kujawsko-pomorskie, mamy pacjentów z kilku województw. Grudziądzanie to w tej chwili ok 40 proc. pacjentów — tłumaczy Maciej Glamowski.

Trzy scenariusze

W 2017 r. miasto musiało pokryć z budżetu ok. 50 mln zł straty szpitala. Strata za poprzedni rok prognozowana jest na ponad27 mln zł. Z raportu firmy Formedis, która we wrześniu opublikowała wyniki audytu w placówce, wynika, że w kolejnych latach szpital ma szansę zacząć generować zysk netto, jeśli uda się wprowadzić działania naprawcze. Biorąc pod uwagę ogromne zadłużenie, eksperci wskazują, że bez finansowego wsparcia od państwa wyprowadzenie placówki na prostą będzie niemożliwe. Rekomendują zwrócenie się po pomoc do Kancelarii Premiera, Ministerstwa Zdrowia i innych resortów (nie udało nam się dowiedzieć, czy miasto wysłało pisma do tych instytucji). W przypadku nieuzyskania pomocy — wynika z raportu — są trzy scenariusze. Samorząd stanie przed koniecznością „podjęcia decyzji o dalszym funkcjonowaniu szpitala przy jednoczesnym przejęciu przez gminę jego zobowiązań finansowych oraz wdrożeniu niezbędnych działań restrukturyzacyjnych”, „redukcji programu medycznego do poziomu szpitala miejskiego” lub, w ostateczności, „likwidacji szpitala”. W tym roku po raz pierwszy od lat Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) zaakceptowała Wieloletnią Prognozę Finansową Grudziądza. Miasto od lat się o to starało, a sprawa trafiła nawet do sądu.

„Gmina Miasto Grudziądz stara się na bieżąco realizować wszystkie przyjęte zobowiązania zgodnie z ich treścią wobec wszystkich wierzycieli — zarówno publiczno-, jak i prywatnoprawnych. Miasto zachowuje przy tym płynność finansową” — pisał w marcu prezydent Grudziądza w odpowiedzi na interpelację.

Samo miasto miało na koniec roku 164 mln zł długu.

OKIEM EKSPERTA

Długi szpitali rosną

PIOTR WARCZYŃSKI, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Problemy finansowe szpitala w Grudziądzu są na tyle duże, że nie da się ich rozwiązać bez pomocy finansowej państwa albo właściciela, czyli samorządu miasta. Dług tej placówki jest zbyt duży, aby mogła go samodzielnie kiedykolwiek spłacić, nawet jeśli co roku ma zagwarantowany duży kontrakt z NFZ. W dużej części jest to dług długoterminowy, ale obecnie ten szpital nie jest w stanie spłacać nawet swoich długów krótkoterminowych. Problem w tym, że nie mamy obecnie regulacji, które określałyby zasady wspierania z budżetu państwa takich placówek. Prędzej czy później prawdopodobnie będziemy musieli przyjąć konieczne rozwiązania ustawowe, chyba że obywatele będą płacić znacznie wyższe składki zdrowotne, a na to się nie zanosi — idą kolejne wybory. Jakiekolwiek wsparcie z publicznej kasy na restrukturyzację szpitali nie powinno zmierzać w kierunku bezzwrotnych dotacji, a raczej niskooprocentowanych pożyczek. Nie możemy dopuszczać do sytuacji, w których szpitale publiczne, zarówno samorządowe, jak i państwowe, nie będą mieć motywacji do dbania o dyscyplinę finansową. W całej Polsce ostatnio problem zadłużenia szpitali narasta. Zadłużenie całkowite wróciło do poziomu z 2005 r., kiedy było rekordowe, choć długi wymagalne utrzymują się na stałym poziomie od lat. Bilansuje się ok. 70 proc. szpitali. Jest jednak grupa, stosunkowo niewielka, która w skali kraju generuje największe zadłużenie. I to nie są raczej szpitale samorządowe, częściej dotyczy to instytutów i szpitali klinicznych.

Sprawdź program konferencji "Zarządzanie relacjami ze związkami zawodowymi", 5-6 czerwca 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy