Gdy konkurencja nie pozwala windować cen, trzeba podnosić jakość
Polacy budują i remontują, wymieniają stare okna i drzwi, wstawiają nowe. Producenci zacierają ręce.
Polscy producenci stolarki budowlanej zakończyli rok 2006 ze znacznie większą liczbą zamówień, niż to miało miejsce w roku poprzednim. W całym ubiegłym roku wyprodukowali ich o 8 proc. więcej niż 12 miesięcy wcześniej. Pierwsze półrocze 2007 wskazuje, że ten sezon będzie jeszcze lepszy.
— W perspektywie kilku najbliższych lat przyszłość tego rynku jest niezagrożona, co oznacza dalszy, dość dynamiczny rozwój. W tym roku spodziewany jest 10-12-procentowy wzrost produkcji. Wynika to głównie z rozwoju budownictwa w kraju oraz zwiększonej aktywności remontowej Polaków — mówi Robert Klos, wiceprezes Związku Producentów, Dostawców i Dystrybutorów Polskie Okna i Drzwi.
Podbijają świat
Polacy z powodzeniem wchodzą też na rynki zagraniczne, gdzie mogą zarobić więcej niż w kraju, bo ich produkty nie odbiegają jakością od najlepszych na świecie. Co czwarte okno wytworzone w Polsce wysyłane jest zagranicę. W ostatnich latach producenci wciąż inwestują w nowe, bardziej wydajne linie technologiczne i wciąż zwiększają swoje zdolności produkcyjne. Już teraz liderzy tej branży produkują dla klientów w całej Europie. Przykładem może być firma Rationel, która całą swą produkcję wysyła do Skandynawii. Jedyne ograniczenia, na jakie już skarżą się przedsiębiorcy, to brak nie tylko wykwalifikowanych, ale także nawet nieprzygotowanych do wykonywania zawodu pracowników.
— Jedynie niewielka część naszej produkcji trafia na rynek polski. Nasza firma istnieje już 11 lat i co roku odnotowuje coraz większe wzrosty. Nasze wyroby eksportujemy nie tylko do krajów europejskich, ale nawet do obu Ameryk. Największy problem mamy z doborem pracowników. Coraz trudniej o dobrego, wykwalifikowanego pracownika, a osób bez kwalifikacji nie potrzebujemy — mówi Andrzej Rokicki, dyrektor handlowy w firmie Bildau & Bussmann.
Polska branża okien i drzwi to prawie 3 tys. przedsiębiorstw produkcyjnych, kilkanaście tysięcy firm zaangażowanych w sprzedaż i montaż, kilkaset tysięcy pracowników i obroty przekraczające 12 mld zł. Jednocześnie ze wzrostem sprzedaży nie zwiększają się praktycznie ceny okien i drzwi. W ostatnim roku wzrosły średnio o 4-5 proc., i to głównie za sprawą wzrostu kosztów produkcji.
Duża siła małych firm
— Rynek okien jest jednym z niewielu segmentów produkcji materiałów budowlanych, gdzie konkurencja jest niemal idealna. Prawie 3 tys. wytwórni konkuruje o klienta. Wobec bardzo zbliżonych technologii polem tej rywalizacji stała się jakość obsługi i jej cena. Nie ma tutaj obaw o nienadążanie za popytem, choć w sezonie trzeba liczyć się z wydłużonymi terminami realizacji zamówień — tłumaczy Robert Klos.
Żeby pozyskać klienta wśród tak dużej liczby firm z branży, trzeba się czymś wyróżnić. Jakość to zbyt mało, dlatego niektóre firmy decydują się na produkcję bardziej specjalistyczną: drzwi i okna antywłamaniowe czy też o niestandardowych rozmiarach.
— Nasza firma zajmuje się jedynie odtwarzaniem okien z naturalnych, tradycyjnych materiałów do rewitalizowanych obiektów. Wyroby nie są magazynowane, lecz wykonywane na konkretne zamówienia. To sprawia, że firmy produkujące zwykłe okna, drewniane czy plastikowe, nie są dla nas konkurencją. My sprzedajemy dużo lepszy towar, ale za odpowiednio wyższą cenę — mówi Andrzej Rokicki.
Branża wytwarzająca okna, drzwi i rolety to oprócz dużych producentów i dostawców przede wszystkim setki małych firm, które na co dzień walczą o swoje miejsce na rynku i czynią to nad wyraz skutecznie. I takie firmy mają szanse w przyszłości stać się liderami. Bo jeżeli niektóre z nich odnotowały wzrost sprzedaży kilkudziesięcio-, a nawet ponadstuprocentowy, to mają siłę, by dołączyć do największych na rynku.