Olimpiady, pokój i Unia

Aleksander Krawczuk
29-04-2004, 00:00

W świątyni Hery w Olimpii 26 marca 2004 roku kapłanka bogini wypowiedziała uroczyście: „Oto Apollon śle swe promienie, zapalając świętą pochodnię!”. I wystrzelił płomień — poprzez soczewkę, skupiającą wiązkę słonecznego światła. Piękny ukłon w stronę ludzi odległej przeszłości — tych, którzy w Grecji, na Peloponezie, w dolinie rzeki Alfejos, dali początek świętym zawodom ku czci boga Zeusa, tych, którzy od r. 776 p.n.e. nieprzerwanie i regularnie co cztery lata obchodzili je przez 12 wieków — aż do r. 393 n.e.

W tych stuleciach — dłuższych niż istnienie państwa polskiego! — powstawały i upadały państwa małe i wielkie, jedne ustroje zastępowały inne, toczono niemal bez przerwy krwawe wojny. Ale też wznoszono wspaniałe budowle, jak Partenon i Koloseum, a dzieła sztuki, literatury i myśli tamtych czasów nadal stanowią podstawę naszej kultury. Igrzyska otwierano zawsze w tych samych terminach, z tym samym ceremoniałem, co najwyżej wzbogacone o nowe konkurencje. Nasze, nowożytne igrzyska olimpijskie obchodzono po raz pierwszy w r. l896 w Atenach. Minęło zaledwie l08 lat, a obraz świata zmienił się całkowicie, stokroć bardziej niż w ciągu tamtych XII wieków.

Jeśli porównać czas pierwszej i ostatniej olimpiady starożytnej — pod względem osiągnięć techniki, medycyny, poziomu codziennego życia, ale i stanu nauki — to wiek VIII p.n.e. i IV n.e. niewiele się różniły. Odmienności — poza politycznymi — dotyczyły głównie stylów architektury, sztuki, literatury, upodobań i obyczajów, a pod koniec okresu — także poglądów religijnych. Postęp w technice był minimalny, w wielu dziedzinach myśli (np. astronomia i medycyna) doszło nawet do regresu.

Przypuśćmy, że igrzyska ery nowożytnej będą święcone, podobnie jak tamte, starożytne, jeszcze przez XI wieków. Jaki będzie świat w roku 3200 n.e. — jeśli nie dojdzie do katastrofy i utrzyma się tempo narastania odkryć naukowych i wynalazków technicznych, a co za tym idzie — zmiany warunków i sposobu życia człowieka? Przecież zaledwie pół wieku temu trudno było przewidzieć, jak odmieni nasze życie obecność w niemal każdym domu telewizji i komputera; nikt nawet nie myślał o internecie, telefonii komórkowej, inżynierii genetycznej.

Igrzysk olimpijskich zakazał chrześcijański cesarz Teodozjusz II. Z całą pewnością chodziło przede wszystkim o to, że łączyły się one z kultem dawnych bogów, a także z obnażaniem ciała podczas zawodów. A ciało było przecież grzeszne, tym bardziej więc — dbałość o nie, o jego sprawność i tężyznę. Skutkiem zwycięstwa nowej religii, w ciągu zaledwie wieku, uległ gruntownej zmianie stosunek do sportu, do zabaw i radości życia, a także do seksu. Wszystko to stało się godne potępienia, przeszkadzało bowiem w pracy nad zbawieniem duszy. Ciału, w którym jest ona uwięziona, należy się tylko umartwianie i cierpienie. Tak rozumiano to wówczas i jeszcze głęboko w czasach nowożytnych.

W wieku XX, wskutek przywrócenia igrzysk olimpijskich i ich triumfalnego pochodu, cała owa ideologia runęła. Także chrześcijanie, a przynajmniej wielu z nich, radykalnie zmienili swe poglądy co do ciała i sportu. Doszło do owej rewolucji nie tylko z powodu powrotu igrzysk. Zaważyło także m.in. upowszechnienie oświaty i zastosowanie się do wskazań higieny oraz osiągnięć medycyny. Ale olimpiady, które dzięki nowoczesnym środkom przekazu tłumy oglądają i przeżywają, to spektakularny i symboliczny przejaw owego procesu.

W starożytności w Olimpii znicz oczywiście płonął, jak w świątyniach bogów, nie był jednak tak istotnym, ceremonialym elementem widowisk. Nikt go też nie niósł do innych państw i miast. Zresztą nie-Helleni nie mieli prawa uczestnictwa w igrzyskach — choć obwarowania stopniowo łagodzono. Ostatnim znanym nam z imienia olimpijskim zwycięzcą był Armeńczyk... Tak długa wędrówka znicza podawanego z rąk do rąk 11 tysięcy osób przez pięć kontynentów i przez 28 państw odbywa się po raz pierwszy — w roku 2004. W tymże roku Unia Europejska rozszerza się o l0 nowych państw. Gospodarcze, a częściowo i polityczne zjednoczenie Europy staje się faktem — jak w starożytności, w czasach Imperium Romanum.

Hymn europejski to Schillerowa pieśń do radości, nazwanej w pierwszych słowach iskrą bogów, elizejskich córką błoń. Dlaczego nie są one wyraźnie odśpiewywane w polskim przekładzie? Czyżby brzmiały zbyt antycznie, by nie powiedzieć — pogańsko? Pieśń zapowiada też, iż wszyscy ludzie staną się braćmi. Miejmy nadzieję, że nie wydarzy się nic — także podczas olimpiady — co by tę boską radość i zapowiedź zakłóciło. Oby znicz zapalony promieniami boga słońca Apollona na wezwanie kapłanki Hery rzucił swój blask na cały wiek XXI. Ale... W starożytności na czas trwania igrzysk w świecie greckim ogłaszany był pokój, ekechejria. Czy to dziś możliwe — choćby tylko w Europie? Można wątpić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Krawczuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Olimpiady, pokój i Unia