Omega mierzy potencjał

opublikowano: 04-05-2016, 22:00

James Bond i Joe Biden ewidentnie mają coś wspólnego, a element, który spaja ich nadgarstki, to okrągławe logo inwestycyjnego zegarka.

Żeby zegarek był kolekcjonerski, a jego wartość rosła z czasem, nie musi być wcale wysadzany diamentami ani dekorowany emalierskimi miniaturami. Wszystkie takie elementy, o ile zdobią modele rzadkie w obiegu, rzeczywiście mogą podnosić inwestycyjny potencjał, ale dane z aukcji wskazują, że wysoką cenę może osiągnąć nawet pospolicie wyglądający zegarek na stalowej bransolecie.

Koperta zegarka omega, wyprodukowanego w latach 90. w ledwie stu egzemplarzach, wykonana jest z 18-karatowego złota. Szacowana cena to 3-5 tys. GBP.
Zobacz więcej

ZŁOTY MŁODZIENIEC:

Koperta zegarka omega, wyprodukowanego w latach 90. w ledwie stu egzemplarzach, wykonana jest z 18-karatowego złota. Szacowana cena to 3-5 tys. GBP. Bonhams

Marką kojarzoną z najwyższymi stawkami jest z pewnością Patek Philippe, ale w aukcyjnej ofercie z reguły nie brakuje też pospolitszych omeg czy roleksów, które mimo popularności swojego logo mogą zyskiwać na wartości niespodziewanie wcześnie od wprowadzenia na rynek. O tym, że zegarek z inwestycyjnym potencjałem nie musi być stary, można się przekonać na wielu przykładach — jednym z nich jest wystawionana następną aukcję w Bonhams ręcznie nakręcana omega wyprodukowana w latach 90.

Poza tym, że jej koperta wykonana jest z 18-karatowego złota, a konstrukcja jest szkieletowa — co oznacza, że odsłania pracujący w środku mechanizm — egzemplarz pochodzi z serii liczącej tylko sto zegarków. Cena, jakiej dom aukcyjny spodziewa się 17 maja, to jednak nie kilkadziesiąt tysięcy, tylko 3-5 tys. GBP (17-28 tys. zł), głównie dlatego, że to po prostu nie najbardziej rozchwytywana omega. Wbrew pozorom, cenowa rozpiętość na rynku kolekcjonerskichzegarków jest spora, bo przykładowy mniej efektowny, ale bardziej efektywny model tej marki wylicytowano w innym domu aukcyjnym do 245 tys. USD (1,3 mln zł).

Egzemplarz dobrze potwierdził regułę, że cenę tego typu dóbr dyktuje nie tylko rzadkość, ale też udokumentowana proweniencja, bo sprzedany za tę kwotę zegarek uczestniczył na nadgarstku Ronalda Evansa w misji Apollo 17. Co istotne, nie powstał na specjalne zamówienie NASA, tylko został kupiony w jednym ze zwykłych sklepów, a następnie poddany ciężkim testom na różne kosmiczne niedogodności.

Lot Speedmastera w kosmos wyraźnie podniósł popyt na ten model, chociaż chyba nie aż tak, jak zainteresowanie Seamasterem zwiększył noszący go James Bond. Mimo że marka wyparła z filmowych ról Roleksa, do najnowszej części, modele, z których korzystał agent, nie były w sprzedaży. Specjalna limitowana seria 7,007 tys. zegarków poprzedziła dopiero „Spectre”, a cena detaliczna wyniosła 7,5 tys. USD — żeby wzrosnąć na rynku wtórnym prawdopodobnie od razu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy