Pierwsze wrażenie jest ważne. Efekt pierwszego wrażenia, znany również jako efekt aureoli, może zakrzywić rzeczywistą ocenę zjawiska, przedmiotu czy osoby. Jak? A tak, że jeśli owo pierwsze wrażenie jest pozytywne, nabieramy skłonności do wybaczania ewentualnych błędów, niedoróbek czy słabości. Zjawisko działa oczywiście i w drugą stronę. Również w motoryzacji.
Nieznana marka
Ekspansja chińskich marek przybiera na sile. W Polsce można już kupić Maxusa czy MG. Dostępne są też auta BAIC oraz Nio. Marki te mają kilka wspólnych cech. Po pierwsze są chińskie, po wtóre mało znane. Jeszcze mniej znana jest marka, która wkrótce zadebiutuje nad Wisłą. Chodzi o Omodę. To nowość. Nie tylko dla klientów z naszego kraju, ale również dla innych Europejczyków, a nawet dla mieszkańców świata. Omoda powstała zaledwie dwa lata temu – w 2022 r. To jedna z marek chińskiego koncernu Chery Automobile. Rola, jaką przewidział dla niej właściciel, jest prosta i polega na zawojowaniu Europy. Wojowanie zaczyna od Hiszpanii. To właśnie podczas europejskiego debiutu Omody miałem okazję doświadczyć… efektu aureoli. Pierwsze wrażenie w motoryzacji to złożona mieszanka wielu czynników. Wygląd zewnętrzny, jakość, nowoczesność, ergonomia. Mówiąc krótko, wiele informacji, z których w kilka chwil rodzi się opinia. Ta najpierwsza. Czasem wydaje się, że owa opinia tworzona jest niemal automatycznie na podstawie niewielu słabo przeanalizowanych informacji. Co tym razem podpowiedział mi ów automat?
Po pierwsze: to, co wiedziałem. Nowa marka z kraju, którego produkty noszą bagaż tandety, nie będzie miała łatwo. Po drugie: nowoczesna i nieco awangardowa stylistyka wielu z nas może jawić się niczym zasłona dymna przed owym bagażem. Po trzecie: nie zauważyłem tandety, o której myślałem, jadąc na pierwsze spotkanie z Omodą.
– Model Omoda 5 jest zbudowany pod kątem użytkowników z Europy. Dokładnie przeanalizowaliśmy potrzeby i upodobania Europejczyków, aby samochód odpowiadał tutejszym warunkom drogowym i gustom – mówi Danny Xia, zastępca dyrektora generalnego Chery International.
Dodał, że hiszpańska premiera jest pierwszym krokiem do ekspansji marki na rynki europejskie i dowodem na to, że Omoda wiąże wielkie plany z rozwojem w Europie.
– To dopiero pierwszy krok, następnym jest premiera auta w Polsce, Włoszech i Wielkiej Brytanii – zapowiada Danny Xia.
Polska ma dla Omody szczególne znaczenie. O ile na innych rynkach chodzi marce jedynie o budowanie pozycji, świadomości i rzecz jasna sprzedawanie jak największej liczby aut, o tyle w Polsce chodzi jej o to samo i coś zupełnie innego. To u nas powstaną trzy magazyny części, z których zaopatrywani będą nie tylko polscy klienci, lecz także inne rynki naszego regionu Europy.
Cennik
W Hiszpanii Omodę można już kupić, w Polsce będzie to możliwe w maju. Na start do salonów trafił model Omoda 5. To średniej wielkości SUV (4,4 m długości). Wizualnie wyróżnia go majestatycznych rozmiarów grill. Reszta aparycji zdradza azjatyckie pochodzenie. Podobne zabiegi stylistyczne stosuje obecnie Kia czy Hyundai (np. w kwestii umiejscowienia reflektorów). Słowem, zgrabna sylwetka nie odstająca od tego, co aktualnie jest na topie. Dziś SUV-y po prostu tak wyglądają. Wnętrze? No cóż. Łącznie spędziłem w nim może 20 minut. I nie były to złe minuty. Nowocześnie, świeżo i po prostu ładnie. Materiały (przynajmniej w dotyku) sprawiają solidne wrażenie. Ergonomia (jeśli można to ocenić po 20 min) na przyzwoitym poziomie.
Pod maską silnik benzynowy o pojemności 1,6 l i mocy 197 KM, który współpracuje z siedmiostopniowym, dwusprzęgłowym automatem. Producent twierdzi, że ten zestaw pozwala rozpędzić auto od 0 do 100 km/h w 7,8 s i że zadowoli się 7 l paliwa na 100 km w cyklu mieszanym.
Z doświadczenia z autami innych chińskich marek wiem, że benzynowe silniki tam produkowane rzadko spełniają papierowe obietnice. Zakładam co najmniej 9 l na 100 km. Zakładam, nie stwierdzam. Na skutek zamieszania organizacyjnego ominęły mnie jazdy testowe. Co prawda po kilku kilometrach i nieco ponad godzinie (do podziału na trzy osoby) pewnie nie wyniósłbym z nich zbyt wiele (poza aureolą oczywiście). Ci, którzy Omodę poprowadzili, chwalili wyciszenie, ganili dynamikę. Twierdzili również, że zawieszenie jest zestrojone stosunkowo sztywno. Omoda 5 będzie w Hiszpanii dostępna w dwóch wariantach wyposażenia (Comfort i Premium). Ale już podstawowa wersja jest przyzwoicie wyposażona. Mówię tu m.in. o automatycznej klimatyzacji, tempomacie adaptacyjnym, ledowym oświetleniu, ogrzewanych fotelach czy monitorowaniu martwego pola. Jest też Apple CarPlay i Android Auto, i siedem poduszek powietrznych.
Wszystko to w opakowaniu Omody kosztuje 27,9 tys. EUR (wersja premium jest o 2 tys. EUR droższa). W Polsce? Cennika jeszcze nie ma, ale producent obiecuje, że cena nie przekroczy 130 tys. zł. Do tego Omoda doda siedmioletnią gwarancję (do 150 tys. km).
Wkrótce do hiszpańskiej (i co za tym idzie – europejskiej) oferty Omody dołączy elektryczna odmiana piątki – Omoda E5. Auto różni się od benzynowej odmiany przede wszystkim mocniej zabudowaną przednią częścią nadwozia. Producent nie chwali się jeszcze szczegółowymi danymi. Obiecuje baterię 61 kWh i zasięg do 430 km dzięki średniemu zużyciu energii 15,5 kWh na 100 km.
Aureola i koszty
W Polsce do sprzedaży od razu mają trafić obie odmiany – elektryczna i spalinowa, ale ta spalinowa ma być… inna. Omoda postanowiła nie wprowadzać obecnego modelu, lecz ten po face liftingu (dlatego opóźniła o kilka miesięcy nadwiślański debiut). Dane techniczne, ceny i osiągi się nie zmienią. Będzie jednak większy ekran (12,3 zamiast 10,2 cala), pojawi się head-up display, dźwignia skrzyni biegów zostanie przeniesiona z centralnego tunelu na kolumnę kierowniczą i zmniejszy się liczba przycisków – będzie szansa na nową aureolę.
W początkowej fazie wprowadzania marki Omoda w Polsce ma być otwartych około 20 salonów. Docelowo ma być nawet 40 takich obiektów, a w centrach miast mają funkcjonować tzw. showroomy. Jesienią do sprzedaży mają trafić także dwa modele innej marki należącej do Chery Automobile – Jaeco.
Wróćmy do pierwszego wrażenia i wniosków. Nie są oczywiste, bo doprawdy trudno wydać rzeczową opinię. Auto ma być rozsądne cenowo, a dzięki temu, co sobą reprezentuje, należy uznać Omodę za łakomy kąsek. Należy, nie powinno. Cena to tylko jedna ze składowych kosztu posiadania auta. Pozostałe to koszty eksploatacji, serwisów i oczywiście tzw. wartość rezydualna (czyli kwota, za jaka można odsprzedać auto po okresie użytkowania). Tych danych jeszcze nie ma. Nie wiemy też nic o zawodności lub niezawodności konstrukcji. Czy to jest tania opcja, dopiero się okaże. Omoda ma ambitne plany. W pięć lat chce zdobyć 5 proc. europejskiego rynku. Uda się tylko wtedy, gdy obietnice zostaną spełnione. A Omoda 5 nie okaże się wilkiem w pięknej owczej skórze. Aureola nie pomoże.











