OncoArendi rozgląda się za partnerem

opublikowano: 08-11-2018, 22:00

Biotechnologiczna spółka, która w tym roku zebrała od inwestorów 58 mln zł, w przyszłym może podpisać umowę z dużym graczem farmaceutycznym

W biotechnologii trzeba wykazać się cierpliwością. W 2001 r. Ablynx, belgijski start-up, rozpoczął działalność dzięki 2 mln EUR od funduszu venture. Po 17 lat prac nad nanocząsteczkami spółka nie wprowadziła jeszcze żadnego leku na rynek, ale stała się tak cenna, że na początku tego roku farmaceutyczny gigant Sanofi zapłacił za nią 3,9 mld EUR. O takich stopach zwrotu marzą też zapewne inwestorzy polskich spółek biotechnologicznych, ale szybko ich nie zobaczą.

Kierowane przez Marcina Szumowskiego OncoArendi Therapeutics, którego
głównym akcjonariuszem jest Michał Sołowow, wkrótce ma podać swój pierwszy
eksperymentalny lek 36 zdrowym ochotnikom w Niemczech, by sprawdzić jego
bezpieczeństwo. W kolejce do badań są już kolejne cząsteczki.
Zobacz więcej

BADANIA W TOKU:

Kierowane przez Marcina Szumowskiego OncoArendi Therapeutics, którego głównym akcjonariuszem jest Michał Sołowow, wkrótce ma podać swój pierwszy eksperymentalny lek 36 zdrowym ochotnikom w Niemczech, by sprawdzić jego bezpieczeństwo. W kolejce do badań są już kolejne cząsteczki. Fot. Marek Wiśniewski

OncoArendi Therapeutics, które zadebiutowało na GPW w połowie kwietnia tego roku, w ramach oferty publicznej pozyskało 58 mln zł. Akcje sprzedawano po 29 zł. Po pół roku na giełdzie kosztują 17,5 zł, czyli o 40 proc. mniej. Skoncentrowana na działalności badawczej spółka nie generuje przychodów ze sprzedaży i w pierwszym półroczu miała prawie 2 mln zł straty netto.

— Kursy spółek biotechnologicznych należy analizować w dłuższym terminie. Ja nasz kurs giełdowy sprawdzam może raz w tygodniu. Koncentrujemy się na prowadzeniu badań. 30 października złożyliśmy w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych (BfArM) dokumentację, pozwalającą na rozpoczęcie fazy Ib badań klinicznych cząsteczki OATD-01. Prawdopodobnie na początku stycznia rozpoczniemy wielokrotne podawanie wzrastającej dawki cząsteczki zdrowym ochotnikom, by potwierdzić jej bezpieczeństwo i brak istotnych efektów ubocznych. Wyniki badań poznamy na początku II kw. 2019 r. — mówi Marcin Szumowski, prezes i znaczący akcjonariusz OncoArendi Therapeutics.

Wybór terapii

OATD-01 to najbardziej zaawansowana cząsteczka spółki, wykazująca działanie przeciwzapalne i spowalniające proces włóknienia tkanek. Początkowo jako najbardziej prawdopodobne zastosowanie terapeutyczne cząsteczki wymieniano astmę, teraz w grę wchodzą inne opcje.

— Stoimy przed decyzją w sprawie tego, w jakim obszarze terapeutycznym badać OATD-01 w drugiej fazie. Oprócz astmy w grę wchodzi m.in. włóknienie płuc czy sarkoidoza. Chociaż moglibyśmy badać skuteczność OATD-01 w wielu schorzeniach, to przy komercjalizacji różnice w cenach leczenia i poziomach refundacji poszczególnych schorzeń są zbyt duże, żeby stosować na nie ten sam lek — mówi Marcin Szumowski.

Astma to potencjalnie najwięcej pacjentów, ale też najbardziej konkurencyjny rynek. Sarkoidoza tymczasem jest „chorobą sierocą”, czyli rzadką, na którą nie ma na leków i prowadzi się stosunkowo mało badań klinicznych. W podjęciu decyzji dużą rolę mogą odegrać potencjalni partnerzy, czyli duże spółki farmaceutyczne, które mogą być zainteresowane kupnem licencji na OATD-01.

— Gdybyśmy rozwijali ten projekt własnymi siłami, najbardziej atrakcyjnym dla nas scenariuszem byłoby badanie OATD-01 pod kątem sarkoidozy. Ostateczna decyzja zapadnie jednak w wyniku rozmów z potencjalnymi partnerami. Spotykamy się z nimi m.in. na konferencjach naukowych oraz branżowych — BIO i BioEurope — mówi Marcin Szumowski.

Druga faza kliniczna, czyli podawanie cząsteczki chorym pacjentom, mogłaby ruszyć w IV kw. 2019 r. W tym momencieprojekt nadawałby się do komercjalizacji, czyli podpisania umowy partnerskiej z dużą firmą farmaceutyczną, która — oprócz płatności wstępnej za prawa do cząsteczki — mogłaby płacić wynagrodzenie w kolejnych latach za postępy w badaniach.

— Koniec przyszłego roku jest więc potencjalnie momentem, w którym mogą pojawić się pierwsze przychody z komercjalizacji badań. Możliwe jednak, że w celu podniesienia wyceny projektu zdecydujemy się na podpisanie umowy licencyjnej dopiero wtedy, gdy będziemy dysponowali wynikami badań potwierdzającymi wstępny efekt terapeutyczny — mówi Marcin Szumowski.

Nowotworowe nadzieje

Drugim projektem spółki jest OATD-02. To inhibitor arginaz do immunoterapii przeciwnowotworowej, czyli — w uproszczeniu — sprawianiu, że układ odpornościowy człowieka ponownie wykryje komórki rakowe i zacznie je zwalczać. Odkrycia w dziedzinie immunoterapii onkologicznych w tym roku zostały nag rodzone medycznym Noblem.

— Badania przedkliniczne wskazują, że w modelach mysich nowotworów nasza cząsteczka hamuje wzrost guzów skuteczniej niż konkurencyjna cząsteczka amerykańskiej Calithery. Teraz kluczowe będą przedkliniczne badania toksykologiczne, które potrwają do połowy przyszłego roku. W wypadku ich pozytywnego rezultatu do pierwszego podania cząsteczki pacjentom może dojść pod koniec 2019 r. i wtedy projekt będzie gotowy do podjęcia działań w kierunku jego komercjalizacji. W obu programach będziemy musieli zdecydować, czy najpierw próbujemy sprzedać prawa do OATD-01, czy OATD-02. To będzie zależało również od wyników badań klinicznych fazy Ib związku OATD-01 — mówi Marcin Szumowski.

Spółka zapowiadała, że do końca roku wyłoni kolejnego kandydata klinicznego, który wykorzystuje podobny mechanizm działania co OATD-01. Teraz przyznaje, że dojdzie do tego później.

— Wyłonienie kandydata klinicznego powinno nastąpić w pierwszej połowie przyszłego roku. Wykorzystamy przy tym wyniki badań nad OATD-01, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa kardiologicznego, które po fazie Ia wydaje się być jedynym potencjalnym ryzykiem. Trzeci kandydat kliniczny ma szanse być jeszcze bezpieczniejszy od OATD-01, ale też możemy iść w kierunku optymalizacji jego farmakokinetyki i biodostępności, czyli profilu przyswajania i wydalania przez organizm ludzki — mówi Marcin Szumowski.

OncoArendi początkowo finansowało się dzięki aniołom biznesu (w tym Michałowi Sołowowowi, który jest największym akcjonariuszem spółki), funduszom prywatnym i dotacji, w tym roku doszły pieniądze inwestorów giełdowych. Tymczasem w akcjonariacie dwóch spółek biotechnologicznych z GPW — Selvity i Mabionu — pojawił się fundusz PFR Life Sciences, który w każdym przypadku wyłożył na akcje prawie 40 mln zł i zapowiedział kolejne inwestycje.

— Prowadziliśmy wstępne rozmowy z Polskim Funduszem Rozwoju, ale bez wiążących ustaleń. Jesteśmy kapitałowo zabezpieczeni — na kontach spółki jest blisko 60 mln zł i nawet w najbardziej czarnym scenariuszu, zakładającym brak umów partneriskich i nowych dotacji, te pieniądze wystarczą na samodzielne prowadzenie prac badawczych do przełomu lat 2020/21 r. Wszystko jednak wskazuje na duże prawdopodobieństwo pozyskania finansowania od partnera, które przeznaczymy na dalsze badania i nowe programy w kolejnych latach — mówi Marcin Szumowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / OncoArendi rozgląda się za partnerem