Czytasz dzięki

Opary absurdu nadal się unoszą

opublikowano: 07-05-2020, 22:00

W państwie PiS wypada się przyzwyczaić, że człowiek nigdy nie wie, w jakiej rzeczywistości się obudzi.

Uczestnicy telewizyjnej debaty prezydenckiej w środowy wieczór rzecz jasna nie mieli (poza wtajemniczonym Andrzejem Dudą) pojęcia o efekcie dyscyplinowania Jarosława przez Jarosława, znaczy Gowina przez Kaczyńskiego. Tytułem w poprzednim „PB” wieszczącym, że debata toczyła się „w oparach absurdu”, trafiłem jednak idealnie. Obaj wspomniani szeregowi posłowie ogłosili… unieważnienie wyborów prezydenckich nie tylko 10 maja, lecz w ogóle w maju. W związku z tym cały dorobek prezentacji dziesięciorga kandydatów, którą tak się puszyła TVP, stał się zbiorem pustym.

Zobacz więcej

Adam Chełstowski

Opary absolutnie jednak nie wyparowały, wciąż spowijają głowy władców. Po zawarciu paktu prezes PiS uzyskał pewność, że przystawka Porozumienie potulnie zagłosuje w komplecie za odrzuceniem przez Sejm odrzucenia przez Senat specustawy o głosowaniu korespondencyjnym. I tak się w czwartek stało, przy 460 posłach głosujących (komplet to pozytyw procedury hybrydowej, nawet obłożnie chorzy uczestniczą) wynik brzmiał 236:213, wstrzymało się 11 z Konfederacji. Tym samym odtworzony został nominalny stan Sejmu, a nawet wyszło 235+, ponieważ jednemu posłowi KO kliknęło się omyłkowo zgodnie z PiS. Bez paktu Jarosławów to głosowanie zapewne w ogóle by się nie odbyło, najwyższy władca z ulicy Nowogrodzkiej wolałby poświęcić specustawę bez walki niż narazić się na ryzyko spektakularnej porażki.

Przywrócenie specustawy ma wielkie znaczenie dla konsolidacji tzw. dobrej zmiany, natomiast zerowe prawne. Sygnatariusze paktu przyznali, że niszcząca konstytucyjny porządek wyborczy III RP specustawa po prostu się nie nadaje i zostanie głęboko znowelizowana. Powtarza się klasyczny paradoks ponoszącego ciężkie straty króla Pyrrusa. Wielotygodniową rozgrywkę Sejmu z Senatem arytmetycznie wygrało oczywiście PiS, ale merytorycznie poniosło klęskę. Sensem nowelizacji będzie przecież powrót organizacji wyborów prezydenta RP w prawowite ręce Państwowej Komisji Wyborczej, która została sparaliżowana i jako organ wręcz poniżona przez specustawę. Do kosza idzie forsowana tak długo i ostro przez PiS idea przechwycenia organizacji wyborów przez funkcjonariuszy tej partii. Jacek Sasin bez jakiejkolwiek podstawy w Dzienniku Ustaw ustalił wzór ulotki imitującej kartę do głosowania, Mariusz Kamiński rozkazał druk owych ulotek w ponad 30-milionowym nakładzie, który Poczta Polska już przygotowała do roznoszenia z rozkazu Jacka Sasina. Przypominam ten łańcuch odpowiedzialności, ponieważ resorty wydają oświadczenia wybielające ich udział w całej hucpie — na przykład Ministerstwo Aktywów Państwowych zgodnie z prawdą odżegnało się od druku. Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych natomiast dumnie się chwaliła, że „w procesie projektowania i druku elementów przyszłego pakietu wyborczego zastosowano wysokiej jakości zabezpieczenia”. Technologicznie to święta prawda, niestety, wykosztowano się na zabezpieczanie fałszywki.

W związku z unieważnieniem przez dwóch Jarosławów wyborów ponad 30-milionowy nakład pocztowego śmiecia i tak idzie na przemiał. Państwo PiS w kolejnych tzw. tarczach żongluje setkami dodrukowanych miliardów, zatem wyrzucenie w błoto jedynie milionów na produkcję fałszywek — konsekwentnie odnoszę się do braku wzoru karty w Dzienniku Ustaw — to naprawdę pikuś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane