Na rynkach amerykańskich istnieją od lat 70-tych, kiedy w Polsce opracowywane były kolejne plany pięcioletnie i normy produkcyjne, a nie instrumenty finansowe.
Jeśli chcemy zajmować się opcjami zawodowo, to potrzeba dużo czasu i nauki, bo ten temat potrafi się skomplikować - jest wiele współczynników, które zmieniają ich wartość. Jednak na poziomie inwestora indywidualnego wystarczy znać podstawy działania opcji, aby móc z nich korzystać z taką samą łatwością jak z akcji.
Opcje są pewną formą ubezpieczenia, a każdy z nas niemal codziennie ma styczność z polisami - zabezpieczamy nieruchomości, samochody, zdrowie czy życie przed nieoczekiwanymi zdarzeniami. Opcje działają na tej samej zasadzie, tyle że zabezpieczają nasze portfele inwestycyjne. Inaczej mówiąc nabywając opcje wykupujemy polisy ubezpieczeniowe, które ochronią nasz kapitał przed spadkami lub wzrostami kursów (akcji, indeksów, walut). Za te zabezpieczenia płacimy premie (cena opcji), czyli składki ubezpieczeniowe. Możemy wybrać poziom zabezpieczenia i termin, w którym chcemy być chronieni. Tutaj opcje również działają jak polisy– im większe zabezpieczenie lub dłuższe terminy, tym większe premie.
Z drugiej strony, jeżeli nabywamy opcje, to ktoś musi nam je sprzedać. Fachowo nazywamy to „wystawianiem”. Osoby, które wystawiają opcje, analogicznie zachowują się jak firmy ubezpieczeniowe, które sprzedają polisy ubezpieczeniowe. Za polisy dostają od nabywców premie i w zamian za to wynagrodzenie biorą na siebie ryzyko, które ubezpieczający chcą zmniejszyć. Im większe jest ryzyko lub im dłuższy jest termin, w których wystawcy są narażeni na ryzyka nabywców, tym większe jest wynagrodzenie, czyli premie.
Tak jak polisy są wyceniane przez aktuariuszy na podstawie prawdopodobieństwa wydarzeń, tak opcje są wyceniane na podstawie prawdopodobieństwa zmian rynkowych. Firmy ubezpieczeniowe mają swoje modele matematyczne, przy pomocy których obliczają szanse, że coś się wydarzy. Traderzy też korzystają z modeli, na których obliczają prawdopodobieństwo czy dana opcja będzie zrealizowana czy nie. Najbardziej znany jest model Black-Scholes, opracowany jeszcze w 1973 r. przez Fishera Blacka i Myrona Scholesa. Jeżeli wydarzenia, przed którymi nabywcy się zabezpieczali nie dojdą do skutku, wystawiający opcje zatrzymuje premie, a opcje wygasają – tak jak polisy. Jeżeli jednak następuje niekorzystne przesunięcie rynku, wówczas wystawiający poniesie straty i będzie musiał wypłacić nabywcom „odszkodowanie”.
Kupując opcje zabezpieczamy się przed nagłymi i niekorzystnymi wydarzeniami rynkowymi. Płacimy premie i ograniczamy ryzyko. Na straty narażamy tylko premie, które zapłaciliśmy za opcje. Zabezpieczenie przed ryzykiem kosztuje - czy są to polisy ubezpieczeniowe czy opcje finansowe.
Czasem jednak brak ubezpieczenia potrafi kosztować o wiele więcej…
Chcesz wiedzieć więcej o opcjach? Odwiedź sekcje edukacyjną na stronie www.pochodne.gpw.pl.
