Pierwsze raporty kwartalne - Alcoa, General Electric czy UPS - okazały się znacznie gorsze od oczekwiań rynkowych, co skłania analityków do weryfikowania w dół oczekiwań co do zawartości pozostałych raportów. Według wyników ankiety Bloomberga, analitycy spodziewają się, że amerykańskie spółki będą miały o 12,3 proc. niższe zyski niż w I kwartale przed rokiem, a najwięcej obaw wiąże się z wynikami banków. Swój raport w czwartek zaprezentuje Merrill Lynch, w piątek Citigroup. Spekuluje się, że utworzą one rezerwy na aktywa kredytowe o wartości 15 mld USD. Podobne rezerwy skłoniły zarząd Wachovii do poszukiwania 6 mld USD z emisji akcji.
SYTUACJA NA GPW
WIG20 zaczął sesję na poziomie zbliżonym do piątkowego
zamknięcia, a później indeks zdołał nawet wspiąć się powyżej 2900 pkt, co
należało traktować jako chwilowe odreagowanie piątkowych, głębokich spadków.
Krótko po południu znów zaczęli przeważać sprzedający, a niewesołe rozmyślania
sprowokował raport kwartalny banku Wachovia. Dopiero późniejszy raport o
wzroście sprzedaży detalicznej poprawił nastroje, o co było łatwo tym bardziej,
że w USA indeksy rozpoczęły dzień''na zero''. W efekcie WIG20 zniwelował do zera
stratę przekraczającą 50 pkt, ale tylko po to, by na końcowym fixingu ponownie
oddać kilkanaście punktów. Ze względu na skalę obrotów (poniżej 900 mln PLN),
sesję można uznać tylko za próbę powstrzymania spadków z piątku i ich
skorygowania, ale nie zmienia ona sytuacji na parkiecie - nadal w krótkim
terminie obowiązuje trend spadkowy.
Dziś podrożały akcje 80. spółek,
potaniały 224.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie indeksy spadały dzisiaj piątą sesję z
rzędu. Pozbywając się akcji inwestorzy reagowali na piątkową przecenę na Wall
Street (i poranne spadki w Azji), ponure wypowiedzi ministrów na weekendowym
spotkaniu grupy G7 oraz słabe wyniki koncernu Philips Electronics i banku
Wachovia. Zyski największego europejskiego producenta elektroniki spadły w
pierwszym kwartale o 75 proc., natomiast jeden z największych amerykańskich
banków na wschodnim wybrzeżu zaskoczył rynek kwartalną stratą i informacją o
obniżeniu planowanej dywidendy. Pozytywną niespodzianką była z kolei wyższa od
oczekiwań sprzedaż detaliczna w marcu, ale jej wzrost o 0,2 proc. przy prognozie
0,1-proc. zwyżki nie mógł wywołać silnej reakcji. Na zamknięciu CAC40 tracił 0,7
proc, a DAX i FTSE po 0,8 proc. Na minusach otworzyły się również notowania za
oceanem. S&P i Dow Jones kontynuowały piątkową przecenę tracąc dalsze pół
proc.
WALUTY
Poranne umocnienie dolara nie trwało zbyt długo. Mimo, że dane
z USA o sprzedaży detalicznej okazały się nieznacznie lepsze od oczekiwań
(sprzedaż wzrosła o 0,2 proc., a oczekiwano, że nie zmieni się), to na
inwestorach większe wrażenie robią raporty kwartalne amerykańskich spółek, które
kolejno roczarowują rynek. W poniedziałek po południu euro wyceniano już na
1,583 USD - o 1,6 centa wyżej niż jeszcze rano. Co oznacza, że euro notowane
jest w pobliżu historycznych rekordów.
Jen, który rano zyskiwał do dolara i
euro, do popołudnia cały swój zysk wymazał.
Spadek jena jest zwykle oznaką
rosnącego apetytu na ryzyko, co często pomaga złotemu. Tak też jest i tym razem
- kurs dolara spadł do 2,15 PLN, a euro do 3,40 PLN. Obie waluty wyznaczają
historyczne minima. Notowania franka spadły do 2,155 PLN.
SUROWCE
Ropa pozostaje w okolicy historycznych rekordów. Przed
realizacją zysków z ubiegłego tygodnia wykres jest wspierany przez doniesienia o
zakłóceniach produkcji. Podczas weekendu pojawiły się takie z Nigerii oraz
Stanów Zjednoczonych. Największy afrykański eksporter wstrzymał część wydobycia
po atakach partyzantów, natomiast w stanie Tennessee jest naprawiany system
rafineryjny holenderskiego Shella. Po południu londyńską baryłką brent
handlowano po 108,70 USD, czyli po cenie wczorajszego zamknięcia.
Realizację
zysków mieliśmy z kolei w przypadku miedzi, która potaniała dziś na giełdzie w
Londynie o 1,2 proc. To wynik spekulacji, że import tego surowca do Chin
spadnie. Mają na to wpłynąć niższe ceny miedzi na chińskim rynku lokalnym, niż
na giełdzie w Londynie, gdzie za tonę płacono dziś rano 8.550 USD. Do tego
dochodzi jeszcze kwestia spowolnienia światowej gospodarki oraz fakt, że w
ostatnich miesiącach zbliżenie się ceny w okolice rekordowych poziomów było
zawsze impulsem do silnej korekty.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
OPEN FINANCE: Łukasz Mickiewicz - giełdy w
Europie, surowce;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, waluty