Według nadzoru banki mogą być zmuszone do pokrycia strat (tworząc odpisy i rezerwy) 10-15 proc. tego, co stracili ich klienci zaangażowani w opcje. Na dzień stworzenia szacunków negatywny koszt opcji dla klientów banków wynosił ok. 5,5 mld PLN i powiększał się wraz z osłabieniem złotego. Zarazem jednak - konkluduje KNF - część strat będzie miała pokrycie w zwiększonych przychodach eksportowych wynikających także ze wzrostu złotego. KNF przypomina, że wyceny pozycji w opcjach znajdą się w raportach rocznych spółek giełdowych - w sumie 99. z nich sięgnęło po opcje, z których 35 już przyznało się do łącznych strat na poziomie 155 mln PLN.
SYTUACJA NA GPW
Komisja Nadzoru Finansowego wczoraj przestrzegała
drobnych inwestorów przed dużą koncentracją kontraktów terminowych pozwalających
zarabiać na spadku indeksu WIG20, co może przełożyć się na "sypanie akcjami" w
piątek. Jeśli prześledzimy sytuację z ostatnich minut środowych notowań, bez
problemu dostrzeżemy, podobieństwo do pamiętnego "fiksingu cudów" z
października. Różnica jednak leży w kierunku transakcji, bo dzisiaj arbitrażysta
sprzedawał akcje największych spółek powodując spadek WIG20 o 3,9 proc. przy
jednoczesnym rolowaniu pozycji na marcową serię kontraktów. W środę KNF
opublikował komunikat o zabezpieczeniach walutowych stosowanych przez giełdowe
spółki, z którego wynika, że straty poniesione przez 35 firm przekraczają 155
mln PLN, czyli są znacznie skromniejsze niż wstępnie szacowano.
GIEŁDY W EUROPIE
Stopy procentowe w USA nigdy w historii nie były tak
nisko jak obecnie, koszt pieniądza na poziomie 0,25 proc. stawia Stany
Zjednoczone przed Japonią, gdzie główna stopa procentowa wynosi 0,3 proc. Torem
wyznaczonym przez największe gospodarki podążają banki centralne z całego
świata: w środę stopy procentowe w Norwegii obniżono z 4,75 proc. do 3 proc., a
w Czechach z 2,75 proc. do 2,25 proc. Na rynku akcji apetyt na ryzyko nieco
wyhamował, bo w Europie Zachodniej, USA i Azji obserwowaliśmy niewielkie spadki,
ale np. na węgierskich papierach z indeksu BUX można było w ciągu jednej
środowej sesji zarobić ponad 5 proc. Morgan Stanley stracił w IV kw. 2,2 mld
USD, czyli niemal tyle samo co Goldman Sachs, który wczoraj informował o
pierwszej kwartalnej stracie w historii banku.
WALUTY
Dolar nadal słabnie, za to w niesłabnącym tempie. Dziś spadł o
kolejne 2,1 proc. wobec euro, które podrożało do 1,434 USD. To najwyższy poziom
notowań od 30 września i zarazem zażegnanie ryzyka zatrzymania obecnego trendu
na 1,40 USD. Kolejnym przystankiem może być mini szczyt z połowy września na
1,48 USD. Wskaźniki techniczne na wykresie dziennym euro powoli się rozgrzewają
i niebawem będzie można mówić o wykupieniu europejskiej waluty. Póki co zaufania
do dolara nie ma, zwłaszcza że inwestycje w papiery skarbowe w USA poza
poczuciem bezpieczeństwa oferują rekordowo niską rentowność i strach przed
przekłuciem bańki na rynku obligacji. U nas akurat przetarg obligacji 5- i
10-letnich udał się znakomicie, ale złotemu wcale to nie pomogło. Dolar co
prawda spadł do 2,85 PLN (najniżej od miesiąca), ale już euro podrożało do 4,11
PLN, a frank do 2,65 PLN (to najwyższe zamknięcie od trzech lat). Przyczyny
osłabienia nie są jasne. Rząd wycofuje się rakiem z deklaracji wstąpienia do
strefy euro w 2012 r. - to ma znaczenie dla inwestorów.
SUROWCE
Przed ogłoszeniem postanowień OPEC odnośnie nowego poziomu
wydobycia ropy naftowej przez kraje członkowskie kartelu oraz kilku innych
eksporterów cena baryłki spadła do 43 USD. Ekwador, który należy do OPEC
poinformował w weekend, że będzie w stanie wywiązać się ze zobowiązań, co w
praktyce oznacza bankructwo. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy według władz
państwa jest drastyczny spadek ceny ropy naftowej stanowiącej strategiczny towar
eksportowy. Anglo American, spółka kontrolująca największego na świecie
producenta platyny o połowę zmniejszyła planowane na przyszły rok wydatki
inwestycyjne podobnie argumentując decyzję. Jednym z nielicznych rynków, który w
ubiegłym roku nie doznał kompletnego załamania jest rynek złota, ponieważ
inwestorzy kupują kruszec zarówno jako zabezpieczenie przed inflacją, ale także
jako ochronę przed jej przeciwieństwem - deflacją, która zagląda w oczy
światowej gospodarce.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel - giełdy zagraniczne, surowce,
GPW;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty. Open Finance