OPIS1-MinFin szuka poparcia dla cięć budżetowych

Dariusz Karolak
13-08-2001, 19:07

(Depesza uzupełniona o wypowiedź prezesa NBP)

Wojciech Moskwa

WARSZAWA (Reuters) - Minister finansów Jarosław Bauc niefortunie rozpoczął w poniedziałek poszukiwanie poparcia dla swoich propozycji cięć budżetowych, które są, zdaniem analityków, nieodzowne dla oddalenia kryzysu w finansach publicznych.

Zarówno opozycyjny Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) jak i bank centralny skrytykowały w poniedziałek plan Bauca. Plan ograniczeń wydatków proponowany przez Bauca przejdzie najcięższą próbę we wtorek, gdy stanie się przedmiotem dyskusji członków gabinetu premiera Jerzego Buzka.

We wstępnym planie wydatków na rok 2002 ogłoszonym w sobotę, Ministerstwo Finansów zaproponowało zamrożenie wydatków na opiekę społeczną, zwiększenie podatku akcyzowego i tymczasowego podatku na towary importowane, aby deficyt budżetowy gwałtownie nie wzrósł.

Nie jest pewne, czy mniejszościowy rząd prawicowy poprze wezwanie ministra Bauca do ostrych cięć budżetowych w przededniu wyborów parlamentarnych 23 września.

Opozycyjny SLD, według sondaży pewnie zmierzający do zwycięstwa we wrześniowych wyborach, zapowiedział, że poprze tylko te cięcia wydatków, które będą absolutnie konieczne.

"Aby zgodzić się na cięcia musimy być całkowicie pewni, że są naprawdę potrzebne i że nie zostały wzięte z sufitu bądź użyte przez ministra Bauca w celu przestraszenia pozostałych członków gabinetu" - powiedział na konferencji prasowej Marek Borowski z SLD.

Minister Bauc chce zamknąć przyszłoroczny deficyt budżetowy kwotą 33,7 miliarda złotych, czyli 4,3 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), wobec 3,9 procent PKB planowanych na koniec 2001 roku.

Ministerstwo Finansów ostrzega, że bez wprowadzenia ograniczeń w wydatkach niedobór budżetowy w 2002 roku może wynieść aż 92,3 miliarda złotych lub 11,6 procent PKB, zwiększając niepewność na rynkach finansowych.

Inwestorzy wyprzedawali w poniedziałek złotego. Polska waluta spadła do dolara o 0,9 procent, zaś do euro o 1,5 procent w stosunku do notowań piątkowych.

O godzinie 17.51 za dolara płacono 4,2342 złotego, zaś za euro 3,8067 złotego, najniższego poziomu od stycznia.

"Rynki wciąż czekają na jakikolwiek oficjalny dokument, więc cały czas są to jedynie spekulacje. Propozycje Ministerstwa Finansów wydają się być jednak bardzo trudne do wprowadzenia w życie" - powiedział Krzysztof Rybiński, ekonomista ING Barings.

"Bez znacznych cięć w wydatkach deficyt budżetowy wzrośnie w przyszłym roku do około 60-90 miliardów złotych. W miarę jak niedobór budżetu rośnie jak śnieżna kula, Polska kieruje się w stronę kryzysu w finansach publicznych" - dodał.

Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz powiedział dziennikarzom po spotkaniu z Baucem, że deficyt budżetowy w 2002 roku musi być zmniejszany, a nie zwiększany. Dodał, że deficyt na poziomie 4,3 procent PKB jest zły dla wzrostu gospodarczego w długiej perspektywie.

"Dla Polski jest niezmiernie pożądane, by deficyt finansów publicznych był znacząco mniejszy w przyszłym roku niż w tym" - powiedział Balcerowicz.

"Im szybciej zmniejszany jest deficyt sektora budżetowego, tym większe są szanse na redukcje stóp procentowych" - dodał szef NBP.

Nie wiadomo jak wielki deficyt może zostać zaabsorbowany przez krajowy rynek długu. Analitycy twierdzą, że deficyt rzędu 4,5 procent PKB to najwyższy bezpieczny poziom.

"Deficyt budżetowy na poziomie powyżej 4,5 procent PKB to nieznane terytorium. Nikt tak naprawdę nie wie, czy Polska może sfinansować taki niedobór" - powiedział Marcin Mróz, ekonomista SG.

Szacuje się, iż zagraniczni inwestorzy mają około dwóch miliardów dolarów polskich obligacji. Jeżeli zdecydują się odejść z polskiego rynku, obawiając się w 2002 roku większych problemów budżetowych lub znacznego wzrostu rentowności obligacji, może nastąpić kryzys finansowy.

Wiele zależy od reakcji SLD, które nie wyklucza poparcia dla niektórych cięć budżetowych. Borowski jednak powiedział, że celem SLD jest ochrona najuboższych, kontynuowanie walki z bezrobociem i ochrona gospodarki, a lewica nie zgodzi się na zamrożenie rent i emerytur.

"Nie chcemy ograniczać wydatków celem zwiększenia wzrost gospodarczego. Jeżeli nie będziemy w stanie zdynamizować wzrostu gospodarczego w przyszłym roku, sytuacja znów się pogorszy w przyszłych latach" - dodał Borowski.

Analitycy twierdzą, że SLD w ciągu ostatnich tygodni stonował swoją przedwyborczą retorykę, dając do zrozumienia, że partia ta rozumie trudności budżetowe.

Projekt przyszłorocznego budżetu musi zostać przedstawiony parlamentowi przed końcem września. Przyszły rząd prawdopodobnie wprowadzi do niego swoje zmiany.

Najważniejszym pytaniem, według analityków, pozostaje jednak to, czy politycy poprą niepopularne ograniczenia wydatków, które nie leżą w ich krótkoterminowym interesie politycznym.

"Bez kryzysu przegłosowanie tych potrzebnych cięć może okazać się niemożliwe. Z drugiej strony jednak koszty kryzysu mogą okazać się za wysokie dla wszystkich" - powiedział Rybiński z ING.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dariusz Karolak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / OPIS1-MinFin szuka poparcia dla cięć budżetowych