Opłaty drogowe jednak zostaną

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-10-26 00:00

Resort infrastruktury obiecał Brukseli, że wycofa się z opłat dla ciężarówek. Chyba zmienił zdanie...

Dziś mija ostateczny termin, w jakim rząd miał uruchomić procedurę wycofywania się z poboru opłat drogowych od 1 stycznia 2005 r. Są nią objęte samochody ciężarowe, których masa przekracza 3,5 tony. Taką obietnicę Francois Lamoureux, dyrektorowi generalnemu dyrekcji ds. transportu TREN w Komisji Europejskiej, złożył w lipcu Krzysztof Opawski, minister infrastruktury. Bruksela wielokrotnie zwracała Polsce uwagę, że pobieranie podwójnej opłaty jest niezgodne z prawem unijnym (dyrektywa o podwójnym opodatkowaniu).

Tymczasem przedsiębiorcy, obok opłaty drogowej, płacą jeszcze myto za korzystanie z płatnych autostrad (Kraków-Katowice oraz Września-Nowy Tomyśl). Dlatego Krzysztof Opawski zobowiązał się, że odpowiedni projekt zmiany ustawy o transporcie drogowym, znoszący opłaty drogowe, będzie przekazany Radzie Ministrów najpóźniej w październiku. Już wiadomo, że tak się jednak nie stanie. Nie ma takiego punktu w dzisiejszych obradach.

Pomysł rezygnacji z poboru opłat nie podobał się nie tylko przewoźnikom, ale podzielił także urzędników i polityków. Przedstawiciele resortu infrastruktury przyznają, że od lipca sytuacja nieco się zmieniła. Chodzi głównie o podjęcie prac nad nowelą dyrektywy o eurowiniecie, która w całej Unii ma zapewnić przejrzystość opłat, uzależniając ich wysokość od rzeczywistych kosztów budowy i utrzymania dróg. Projekt dyrektywy zakłada m.in. obowiązek zniżek dla częstych użytkowników. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać od początku 2007 r.

— Wycofanie się z poboru opłat drogowych na dwa lata, podczas gdy potrzebujemy każdych pieniędzy na budowę infrastruktury, byłoby nierozsądne — tłumaczy jeden z przedstawicieli resortu.

Podobnego zdania są także przewoźnicy.

— Przygotowujemy specjalne stanowisko wzywające rząd do zachowania opłat drogowych. Są one niższe od autostradowych, gwarantują wpływy na budowę i remonty dróg i powinny dać możliwość jazdy po autostradach, co dla przewoźników międzynarodowych ma kapitalne znaczenie — twierdzi Tadeusz Wilk ze Związku Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Teraz pozostało tylko przekonać do tego pomysłu Brukselę, która o rozterkach ministerstwa nic nie wie i trzyma się lipcowej obietnicy.