Oprogramowanie kradniemy na potęgę

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2012-05-23 00:00

Polska należy do krajów o najwyższej skali piractwa komputerowego w Europie.

Najnowsze Światowe Badanie Piractwa Komputerowego, zrealizowane na zlecenie Business Software Alliance (BSA) przez IDC i IPSOS Public Affairs, nie pokazuje naszego społeczeństwa w najlepszym świetle. 46 proc. użytkowników komputerów w Polsce przyznaje, że kupuje trefne oprogramowanie. Część twierdzi, że robi to stale lub często. 53 proc. aplikacji używanych w Polsce w 2011 r. było nielegalnego pochodzenia, a ich wartość oszacowano na 618 mln dolarów. To daje nam niechlubne piąte miejsce wśród 27 krajów Unii Europejskiej. Gorzej wypadły jedynie Łotwa i Litwa (po 54 proc.), Grecja (61 proc.), Rumunia (63 proc.) i Bułgaria (64 proc.). Powinniśmy brać przykład z państw, w którychna ogół szanuje się własność intelektualną, takich jak Luksemburg (20 proc.), Austria (23 proc.), Belgia, Dania i Szwecja (po 24 proc.).

Piractwo komputerowe osłabia gospodarkę, rozwój innowacyjności informatycznej i tworzenie miejsc pracy.

— Dzisiaj to jeszcze duży problem wśród polskich użytkowników, zarówno biznesowych, jak i komercyjnych. W ostatnich kilku latach obserwujemy jednak wzrost świadomości znaczenia posiadania licencji. Wynika to z jednej strony z tego, że producenci aplikacji uszczelniają oferowane przez siebie systemy, a z drugiej — ze zmiany prawa i postaw — mówi Łukasz Majewski, specjalista ds. public relations w Comarchu.

Również Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce, zauważa, że skala piractwa komputerowego w naszym kraju maleje od 2003 r. Podkreśla jednak, że nadal jest wyższa od średniej unijnej (33 proc.) o 20 punktów procentowych.

— Gdyby 46 proc. konsumentów przyznało się, że kradnie w sklepie, nawet okazjonalnie, właściciele z pewnością zwiększyliby środki ochrony i wymagali od władz skutecznej egzekucji prawa. Walka z piractwem komputerowym wymaga podobnej reakcji: intensywnej edukacji i skutecznej egzekucji prawa — przekonuje Bartłomiej Witucki.

Na razie złodzieje software’u, zresztą nie tylko w Polsce, czują się bezkarni. Jedynie 20 proc. piratów z krajów rozwiniętych gospodarczo i 15 proc. z państw rozwijających się uznaje, że ryzyko bycia złapanym jest powodem, aby nie kraść oprogramowania. Jeden z najsmutniejszych wniosków z badania BSA jest taki, że osoby zarządzające firmami kradną oprogramowanie częściej niż inni użytkownicy. Kupują licencje do obsługi jednego komputera, a instalują oprogramowanie na wielu stanowiskach w swoich biurach.

Możesz zainteresować się również: