Optymiści nadal wierzą w hossę

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 08-01-2013, 00:00

W 2012 r. większość zarządzających z TFI była pesymistami. Ci, którzy wyszli przed szereg, trafili z prognozami

Specjaliści z TFI nie trafili z prognozami na 2012 r. Większość z nich pesymistycznie podchodziła do koniunktury na rynku akcji, a słowa „zmienność” i „awersja do ryzyka” były odmieniane przez wszystkie przypadki. Największym optymistą okazał się Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszami Investors TFI, który jeszcze w grudniu 2011 r. zapowiadał ponad 10-procentowy wzrost indeksu WIG na koniec 2012 r. Faktycznie indeks szerokiego rynku zwyżkował o 26 proc. W tym roku prognozy zarządzający są bardziej jednoznaczne. Wszyscy zgodnie uznali, że na giełdzie panuje hossa, a cały 2013 r. powinien być udany dla inwestujących w akcje.

— Trend wzrostowy może być wspierany przez zakupy akcji, dokonywane przez OFE. W ich portfelach wciąż jest na to sporo miejsca. Wsparciem dla rynku akcji będą też niemal zerowe realne stopy procentowe. W poszukiwaniu zysku inwestorzy będą poszukiwać alternatywy do lokat — oceniają zarządzający Union Investment TFI.

Traf bez szklanej kuli

Jarosław Niedzielewski, którego ubiegłoroczny optymizm wcale nie był przesadzony, spodziewa się, że w 2013 r. WIG wzrośnie o 10 proc.

— Zgodnie ze ścieżką pokazaną rynkom przez takie giełdy, jak amerykańska, niemiecka, czy niektóre indeksy rynków wschodzących poziomem, do którego zmierzamy w tym roku, jest konsolidacja z wiosny ubiegłego roku. Oznacza to 10-procentowy potencjał wzrostu indeksu WIG i znacznie więcej dla indeksów małych i średnich spółek — prognozuje Jarosław Niedzielewski.

W ubiegłym roku blisko „prawdy” był również Sebastian Buczek — tegoroczny zwycięzca rankingu „PB” w kategorii „najlepszy zarządzający akcjami”. Specjalista jeszcze w grudniu 2011 r. głosił, że 2012 r. będzie czasem zasiewu.

— To będzie dobry rok do inwestowania w akcje. W najbliższych miesiącach nie można wykluczyć kolejnej fali spadkowej na rynkach, ale zakładamy, że WIG zamknie 2012 r. na plusie. Ewentualna fala wyprzedaży może sprowadzić ceny instrumentów finansowych do bardzo atrakcyjnych. Wtedy będzie dobry moment do zakupu — twierdził przed rokiem Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Specjalista uważał, że najbardziej perspektywicznymi rynkami w 2012 r. będą Turcja oraz Polska, a spowolnienie w globalnej gospodarce mocno odczuje rynek rosyjski, który jest wrażliwy na spadek cen surowców. To był strzał w dziesiątkę. Turecka giełda była hitem inwestycyjnym ubiegłego roku — ISE100 wzrósł o 52 proc., a na GPW też zawitała hossa.

Gdyby prognozy Sebastiana Buczka sprawdzały się co roku, inwestorzy powinni spodziewać się dołka polskiej gospodarki w pierwszym półroczu 2013 r. Wtedy też — zdaniem specjalisty — skończy się hossa na rynku rodzimych obligacji, a inwestorzy zaczną chętniej kupować akcje. WIG na koniec 2013 r. wzrośnie o 10-20 proc., a akcje warto trzymać w portfelu do momentu, kiedy dynamika PKB Polski sięgnie 3-4 proc. — a to może nastąpić w pierwszej połowie 2014 r.

— Obniżenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej łącznie o minimum 1 pkt proc. spowoduje, że za kilka miesięcy Polacy zaczną się rozglądać za tym, gdzie ulokować pieniądze. Oprocentowanie lokat przestanie być już tak atrakcyjne. Dołączą do nich inwestorzy zagraniczni i instytucjonalni, którzy mają górę gotówki — uważa Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Skrajne, ale pozytywne

Optymistami pozostają także Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI, który uważa, że WIG na koniec roku wzrośnie o 20 proc., oraz Adam Łukojć ze Skarbca TFI, który spodziewa się 15-procentowych zwyżek.

— Giełdzie będą pomagały: luźna polityka monetarna na świecie, poprawiające się perspektywy gospodarcze na 2014 r. i spadająca rentowność innych klas aktywów. Jeśli okaże się, że mniejsze oprocentowanie lokat i niska rentowność obligacji w połączeniu z dobrymi wynikami funduszy w 2012 r. pomogą przyciągnąć dodatkowy kapitał na rynek akcji, to 2013 r. może być nawet lepszy, niż oczekujemy — uważa Adam Łukojć.

Mniejszym optymistą jest Ryszard Trepczyński, członek zarządu w grupie PZU, nadzorujący pion inwestycji. Ekspert uważa, że sytuacja na warszawskiej giełdzie będzie w przyszłym roku zdominowana przez spowolnienie w globalnej i polskiej gospodarce, dlatego prognozuje wzrost indeksów na GPW jedynie o 5 proc.

Optymiści

O tyle wzrośnie WIG w 2013 r.

5%

RYSZARD TREPCZYŃSKI

członek zarządu w grupie PZU nadzorujący pion inwestycji

Nie ma obecnie alternatywy dla akcji. Zakładany wzrost indeksów odbędzie się przy dynamice PKB w całym roku na poziomie 1,5 proc.

10%

JAROSŁAW NIEDZIELEWSKI

zarządzający funduszami Investors TFI

W obliczu spowolnienia, jakie czeka nas w tym roku, gdy PKB wzrośnie o 2 proc. lub mniej, 10,1-procentowe zyski z akcji wydają mi się wystarczająco optymistycznym scenariuszem.

15%

ADAM ŁUKOJĆ

zarządzający funduszami Skarbiec TFI

Giełdzie będą pomagały luźna polityka monetarna na świecie, poprawiające się perspektywy gospodarcze na 2014 r. i spadająca rentowność innych klas aktywów.

SEBASTIAN BUCZEK

prezes Quercus TFI

10-20%

Dołek polskiej gospodarki zobaczymy w pierwszym półroczu. Wtedy też skończy się hossa na rynku rodzimych obligacji, a inwestorzy zaczną chętniej kupować akcje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu