Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ogłosił wczoraj wstępne konsultacje przetargu na częstotliwości z zakresu 1800 MHz. Zakładają one podzielenie pasma na dwie części i wypuszczenie ich na rynek w dwóch odrębnych przetargach. W jednym, preferencyjnym kryterium ma być konkurencyjność, w drugim – cena. Częstotliwości to dla operatorów telekomunikacyjnych najcenniejsze dobro, więc każdy przetarg budzi duże emocje. A ten to już szczególnie. Operator sieci Orange zarzuca UKE, że warunki przetargu dają fory P4, operatorowi sieci Play.
- Preferowanie niektórych podmiotów, w tym wypadku P4, jest niczym nieuzasadnione. Tym bardziej, że P4 miało wcześniej szanse zdobycia pasma 1800 MHz, ale z niego nie skorzystało. Jesteśmy zwolennikami tzw. „czystej aukcji” w przetargach i mamy nadzieję, ze planowana nowelizacja Prawa Telekomunikacyjnego umożliwi rozdysponowanie pasma właśnie w taki sposób – mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP.
Orange i Play często publicznie spierają się ze sobą. Jednak tym razem Play jest wyjątkowo wstrzemięźliwy. Dla niego zdobycie tego pasma to być albo nie być.
- Analizujemy warunki przetargu. Wypowiemy się w tej sprawie w przyszłym tygodniu – mówi Marcin Gruszka, rzecznik operatora sieci Play.
Konsultacje, które przeprowadza UKE, nie są częścią formalnej procedury przetargowej. Proces rozpocznie najprawdopodobniej już nowy prezes urzędu. Anna Streżyńska ma pozostać w fotelu prezesa UKE do końca miesiąca.