Rząd Orbána zwrócił się do Trybunału z zapytaniem o to, czy i w jakich granicach można modyfikować warunki wziętych przez Węgrów kredytów.
W zapytaniu powołano się na artykuł konstytucji mówiący o obowiązku zapewnienia swoim obywatelom warunków uczciwej konkurencji gospodarczej oraz występowaniu przeciwko monopolistycznym nadużyciom i bronieniu praw konsumentów. Co ciekawe innymi artykułami, które według rządu miały uzasadniać taką ingerencję, były artykuły mówiącego o ochronie i godności ludzkiego życia oraz o tym, że Węgry są niepodległym, demokratycznym państwem.
Trybunał orzekł, że umowy, na drodze wyjątku, można modyfikować już po ich zawarciu, oczywiście w granicach obowiązującego prawa. Kredyty walutowe, ze względu na ich efekt społeczny, mogą być uznane właśnie za taki wyjątek. W uzasadnieniu powołano się na wspomniany wyżej artykuł, który nakłada na państwo obowiązek ochrony konsumenta przez stworzenie odpowiedniego systemu prawnego.
Orbán chciałby prawdopodobnie pożegnać się ze swoimi wyborcami ustawą, która mogłaby ulżyć kredytobiorcom. Niemniej jednak jeszcze w lutym rzecznik rządu zapewniał, że rząd z ewentualnymi działaniami poczeka jeszcze na decyzje Sądu Najwyższego oraz Trybunału Europejskiego w tej samej kwestii, więc najprawdopodobniej nie zdąży przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi.
Przed ogłoszeniem decyzji zaplanowanym na godz. 10.30 forint w stosunku do euro lekko się wzmocnił, dochodząc z poziomu 313,5 do okolic 311,5, natomiast już po jej ogłoszeniu unormował się w okolicy 312,5. Na wiadomość mocno zareagowały natomiast akcje węgierskiego giganta - bank OTP zyskał 2%.
Orbán może ingerować w kredyty walutowe
Węgierski Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś przed południem, że państwo jest uprawnione do ingerencji w już zawarte umowy kredytów walutowych. Decyzja nie została podjęta jednogłośnie.