Kolejna odsłona konfliktu między Orbisem a spadkobiercami byłych właścicieli Hotelu Europejskiego. Spółka oszacowała, że na budynek poniosła 60-90 mln zł kosztów. Jeśli utraci obiekt, wystąpi do Skarbu Państwa o ich zwrot.
Orbis nie składa broni w konflikcie ze spółką HESA (reprezentującą dawnych właścicieli) o Hotel Europejski. Wczoraj Maciej Grelowski, prezes Orbisu, poinformował, że wystąpił do prezydenta Warszawy w sprawie podjęcia przez niego działań, dotyczących spornego gruntu pod budynkiem. Lech Kaczyński miałby wystąpić do MSWiA o stwierdzenie nieważności odmowy nabycia na mocy prawa działki pod hotelem.
— Ponieśliśmy koszty większe niż wartość gruntu, dlatego też odmowa była niezgodna z prawem i sprzeczna z interesem miasta. Ponieważ uważamy, że niekorzystne dla Orbisu decyzje starosty warszawskiego, który oddał grunt i obiekt spółce HESA, godziły także w interes Skarbu Państwa, właściciela naszej spółki, złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa — mówi Maciej Grelowski.
Przedstawiciele Orbisu podkreślają, że według wyceny szacunkowej z 1999 r. koszty poniesione przez Orbis i jego prawnych poprzedników są znacznie wyższe niż wartość spornego gruntu. Na tej podstawie wnioskował w lutym 2000 r. o przeniesienie własności gruntu na jego rzecz. Tymczasem 13 września 2001 r. starostwo powiatu warszawskiego zawarło ze spółką HESA umowę notarialną, przyznającą jej prawo wieczystego użytkowania spornego terenu.
To jednak nie koniec gry w zapisy. W piśmie skierowanym do zarządu Orbisu HESA zażądała wydania budynku i przedstawiła odpis z księgi wieczystej, z którego wynika, że 15 lipca 2002 r. dokonano „ujawnienia budynku”. W związku z tym HESA w I połowie 2002 r. domagała się od Orbisu około 7 mln zł opłaty za użytkowanie budynku bez umowy. Zarząd giełdowej spółki odrzucił żądania.
Orbis nie wyklucza dalszych rozmów, ale podkreśla, że w przypadku odebrania mu obiektu, wystąpi przeciwko SP o zwrot poniesionych kosztów szacowanych na 60-90 mln. zł.