Zapowiedziane pod koniec sierpnia przez Radę Ministrów redukcje płac oraz zatrudnienia w administracji rządowej i państwowej wywołują coraz więcej reakcji. Po sprzeciwie związkowców skarbówki i groźbie akcji protestacyjnej mocny głos zabrała centrala NSZZ Solidarność, największego w kraju związku zawodowego. Stanowisko zawarto w najnowszej decyzji Prezydium Komisji Krajowej Solidarności odnośnie projektu budżetu na 2021 r.
„Nie ma zgody NSZZ Solidarność na redukcje zatrudnienia w sferze finansów publicznych oraz zamrożenie płac w sferze budżetowej. To działania niezrozumiałe, biorąc pod uwagę zaangażowanie pracowników tego sektora w walkę z pandemią. Będą one prowadziły do fluktuacji kadr, obniżenia standardów świadczonych przez administrację publiczną usług oraz odejścia wykwalifikowanych specjalistów. Doprowadzi to do obniżenia standardu realizacji programu społecznego i ekonomicznego rządu” — czytamy w stanowisku kierownictwa „S”.
„S” wypomina Ministerstwu Finansów, że w czerwcu 2020 r. zapewniało związkowców i pracodawców, iż nie planuje zwolnień ani obniżek pensji. Podobne opinie prezentuje zespół ds. usług publicznych Rady Dialogu Społecznego (RDS, dawna Komisja Trójstronna). Zespół wypracował projekt stanowiska w tej sprawie.
„Zapowiedzi redukcji zatrudnienia w administracji rządowej są szkodliwe same w sobie, gdyż powodują niepotrzebny zamęt, stres i poczucie niepewności. Może to prowadzić do rezygnacji z pracy cennych pracowników z dużym doświadczeniem, co przełoży się na obniżenie standardu usług. Jakakolwiek reforma zatrudnieniapowinna być przygotowana z najwyższą starannością i poprzedzona analizą potrzeb i skutków dla budżetu państwa i obywateli” — podkreśla zespół ekspercki RDS.
Rada Ministrów w specjalnej uchwale pod koniec sierpnia upoważniła Michała Dworczyka, ministra w kancelarii premiera, do ustalenia ze wszystkimi ministrami skali ewentualnej redukcji zatrudnienia. Na razie konkretów nie podano. Nieoficjalnie mówi się, że w administracji państwowej pracę może stracić od 10 do 20 proc. urzędników. Związkowcy fiskusa usłyszeli natomiast, że w 2021 r. urzędnicy skarbowi mogą zapomnieć o premiach i jakimkolwiek wzroście płac.