Orlen ze świetnymi wynikami, ale kurs akcji nie rośnie

Marek MuszyńskiMarek Muszyński
opublikowano: 2023-07-11 20:00

Rekomendacje „kupuj” dla Orlenu przeważają od zeszłego roku, natomiast kurs akcji nie chce ich słuchać. Może to być efekt postrzegania spółki przez zagranicznych inwestorów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • skąd biorą się różnice w postrzeganiu Orlenu przez analityków i rynek
  • jakiego ryzyka może obawiać się rynek w przypadku Orlenu
  • dlaczego zagranica może unikać akcji Orlenu
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Kamil Kliszcz z BM mBanku w zaktualizowanej w lipcu rekomendacji wycenia akcje Orlenu na 100,1 zł, Łukasz Prokopiuk z DM BOŚ na 95,5 zł, a Michał Kozak z DM Trigon na 78 zł, choć zamierza nieco obniżyć wycenę.

— Z powodu wzrostu kosztów inwestycji olefinowej w petrochemii widzimy ryzyko wpływu in minus rewizji kosztów w petrochemii na naszą wycenę docelową o 4-5 zł na akcję. Według nas rynek może przykładać dyskonto do pozostałych inwestycji Orlenu, obawiając się analogicznych rewizji nakładów inwestycyjnych, jak w przypadku olefin — mówi Michał Kozak.

Problem w tym, że niemal od roku kurs akcji nie przekroczył 70 zł, a 80 zł było przez chwilę w kwietniu, tymczasem analitycy w tym czasie utrzymywali nastawienie „kupuj”, a akcje taniały, aby znaleźć się obecnie w okolicach 65 zł.

Polityka nie sprzyja:
Polityka nie sprzyja:
Choć Orlen ma świetne wyniki, to ryzyko polityczne nieustannie wisi nad spółką, którą kieruje Daniel Obajtek. Problemem może być nie tylko ewentualny podatek od nadmiarowych zysków, obniżka cen przed wyborami, ale także przejęcie Polski Press.

Popyt z zagranicy może kuleć

Napędzane przez kapitał zagraniczny odbicie w WIG20 od października zeszłego roku w mniejszym stopniu przełożyło się na narodowego czempiona. To może być sygnał, że zagranica może mieć problem z zaangażowaniem w Orlen ze względu m.in. na kwestie polityczne, co nie pomaga przy polityce dekarbonizacji wielu funduszy.

— To jest m.in. przypadek Norgesa, który w lutym umieścił Orlen na trzy lata na liście obserwacyjnej z powodu ryzyka dla wolności prasy i słowa w Polsce po przejęciu Polski Press. Skala przejęcia jest bardzo mała, ale sam fakt zaangażowania w politykę może eliminować spółkę z niektórych portfeli inwestycyjnych zagranicznych funduszy — uważa Michał Kozak.

Mnożniki sugerują, że Orlen jest tani na tle zagranicznej konkurencji z sektora wydobycia ropy i gazu. Według Kamila Kliszcza EV/EBITDA na 2023 r. jest poniżej 2, natomiast średnia dla spółek z sektora wynosi 5,7.

— Na mnożnikach za 2023 r. Orlen handlowany jest z dyskontem, jednak patrząc na przyszły rok, ta różnica nie jest już tak duża. Trudno więc mówić o istotnym niedowartościowaniu akcji Orlenu względem konkurencji. Gdyby nie kwestie polityczne, w tym niepewność dotycząca podatku od nadmiarowych zysków i odpisów w upstreamie — przez wyższe ceny gazu — Orlen mógłby natomiast być wyceniany z premią do konkurencji ze względu na korzystną naszym zdaniem politykę dywidendową i perspektywę większego dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami w kolejnych latach — mówi Michał Kozak.

Tymczasem zbliżające się wybory parlamentarne mogą jeszcze podbić ryzyko polityczne.

— Mamy okres przedwyborczy i rynek obawia się kolejnych wydatków czy ubytków dochodów — mamy już wakacyjną promocję na paliwa dla detalu. Niepewność dotyczy też cen gazu dla gospodarstw domowych — czy nie będzie jakiejś obniżki — mówi Krzysztof Pado, analityk BDM.

— Orlen zapłaci w tym roku około 14 mld zł podatku w segmencie upstreamu w formie odpisów na fundusz. Zbliżają się wybory i można się obawiać przedłużenia tych odpisów — ja założyłem 7 mld zł na przyszły rok. Ceny gazu pospadały, ale nie wiadomo, co się stanie z podatkiem od nadmiarowych zysków lub odpisami w upstreamie, co utrzymuje niepewność i może przyczynić się do utrzymywania dyskonta w kursie akcji — mówi Michał Kozak.

Marże w końcu spadną

Bardzo dobry zeszłoroczny wynik Orlenu w dużej mierze był efektem wojny i nałożonych sankcji, a od tego czasu napięcia na rynku powoli słabną. Z czasem inwestorzy zaczęli też wierzyć, że Ukraina może tej wojny nie przegrać, a po tzw. buncie Prigożyna mogą wręcz uważać, że konflikt jest bliski końca.

— Gdyby wojna się skończyła, to trzeba się zastanowić, jak szybko i czy w ogóle powróciłyby na rynek europejski wolumeny diesla, ropy czy gazu z Rosji. Rynek w dużym stopniu już się dostosował do sankcji, w związku z czym powrót do poprzedniej polityki handlowej między Europą a Rosją mógłby wpłynąć negatywnie na marże. Zakładam jednak, że nawet gdyby doszło do porozumienia, to nie wszystkie sankcje zostałyby zniesione. Byłoby to raczej rozłożone na lata — uważa Michał Kozak.

— W przypadku zakończenia wojny na pewno spadłyby marże rafineryjne. Zakładam jednak, że nie byłoby powrotu do kupowania ropy urals, gdyż spółka ma podpisane kontrakty z innych kierunków. Segment wydobywczy ucierpiałby także na prawdopodobnie niższych cenach ropy i gazu. Z drugiej strony wybuch wojny nie wywindował kursu akcji, więc także nie miałyby z czego spadać — mówi Krzysztof Pado.

Ale nawet bez zakończenia wojny marże powinny spadać. Obecnie marże rafineryjne Orlenu w okolicach 16 USD na baryłkę wciąż są wysokie, biorąc pod uwagę, że średnia długoterminowa jest w okolicach 5-6 USD.

— Konsensem rynkowym jest scenariusz, w którym marże rafineryjne w kolejnych kwartałach spadną w okolice średniej długoterminowej. Poza marżą wzrosły pozostałe koszty nieujęte w modelowej marży, co przy spadku USD/PLN i spadającej premii lądowej będzie negatywnie oddziaływać na wyniki Orlenu — mówi Michał Kozak.

Zwrot z inwestycji nie taki wysoki

Wzrost kosztów inwestycji w Olefiny, gdzie Orlen musiał podnieść budżet z 13 do 25 mld zł, pokazuje, że inwestycja wcale nie musi być zyskowna. To stawia pytania o pozostałe inwestycje.

— W otoczeniu wysokich stóp procentowych, czyli wysokiego kosztu kapitału — a przecież Orlen jest spółką, która chce wydać 320 mld zł do 2030 r. — rodzą się pytania o atrakcyjność tych inwestycji. Inwestorzy mogą się obawiać, że capexy nie do końca muszą dodawać wartości, choć kierunki strategiczne Orlenu oceniamy pozytywnie — mówi Michał Kozak.

Informacje o Olefinach nie odbiły się jednak mocno na kursie akcji, podobnie jak wcześniej kurs nie wzrósł według oczekiwań analityków.

— Pewnym buforem dla kursu może być perspektywa wypłaty dywidendy. Pytanie, jak będzie wyglądać sentyment do spółki po rozliczeniu dywidendy w sierpniu — mówi Michał Kozak.

Odcięcie 5,5 zł dywidendy od obecnego kursu nastąpi 9 sierpnia.