Orlen chce wiercić egipską ropę

Paweł Janas
opublikowano: 14-04-2011, 00:00

Jeszcze w tym miesiącu spółka porozmawia o zakupach na Czarnym Lądzie.

Perspektywa wpływów ze sprzedaży udziałów w Plusie przyśpieszyła prace nad przejęciem złóż

Jeszcze w tym miesiącu spółka porozmawia o zakupach na Czarnym Lądzie.

Do 6 mają inwestorzy maja złożyć wiążące oferty na zakup udziałów w Polkomtelu. Na sfinalizowanie transakcji niecierpliwie czeka PKN Orlen, jeden z głównych udziałowców operatora sieci Plus. Dzięki sprzedaży udziałów może zainkasować nawet 4 mld zł. Znaczną część tej kwoty chce przeznaczyć na prace związane ze zdobyciem dostępu do złóż ropy. Postawił na Czarny Ląd. Wizja nieodległego zdobycia finansowania wpłynęła na przyspieszenie rozmów.

— Do końca kwietnia planujemy przeprowadzić w Egipcie cykl rozmów. Na ich podstawie podejmiemy decyzję o tym, kto będzie naszym partnerem i w jaki sposób zaangażujemy się w wydobycie ropy. Najbardziej interesuje nas zakup udziałów w spółce, która ma własne złoża. Możliwy jest także zakup udziałów w konkretnym projekcie wydobywczym. Na razie za wcześnie mówić o cenie — mówi Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Ryzyko i zalety

Dlaczego Orlen chce wydobywać ropę akurat w Afryce Północnej, regionie bardzo niestabilnym politycznie?

— Dziś jest to kraj wysokiego ryzyka, ale to akurat sprzyjająca okoliczność. Można zrobić zakupy po bardzo niskiej cenie, licząc na to, że czarny scenariusz rozwoju sytuacji politycznej się nie spełni — mówi Grzegorz Pytel, ekspert ds. energii z Instytutu Sobieskiego.

Ta opinia nie jest odosobniona, a eksperci dorzucają też kilka dodatkowych argumentów.

— Zasoby ropy i gazu w tym kraju są obiecujące, a niezła sieć rurociągów i bliskość Kanału Sueskiego ułatwiają ich sprzedaż — wylicza znany menedżer i inwestor w branży poszukiwawczo-wydobywczej, który zastrzega sobie anonimowość.

Niestabilność polityczna nie wyczerpuje jednak ryzyka.

— Konieczność współpracy z narodowym operatorem naftowym w Egipcie znacznie podnosi koszty wydobycia. Dotyczy to na przykład obowiązkowego zatrudnienia określonej liczby miejscowych pracowników — podkreśla nasz ostatni rozmówca.

Specjalista poszukiwany

Równolegle Orlen przyśpiesza poszukiwania nowego członka zarządu ds. wydobycia. W zakończonym niedawno konkursie nie udało się wyłonić idealnego kandydata spośród kilku chętnych. Maciej Mataczyński, szef rady nadzorczej, jest jednak optymistą: odpowiednia osoba będzie wybrana najpóźniej do końca pierwszego półrocza.

— Firma doradcza Egon Zehnder przedstawiła nam kilkudziesięciu kandydatów na to stanowisko. Mamy gotową listę kilkunastu najlepszych. Są to wysokiej klasy specjaliści ze świata anglosaskiego, z dużym doświadczeniem w branży wydobywczej. Liczymy, że nowy członek zarządu wniesie do spółki wiedzę na temat branży poszukiwawczo-wydobywczej oraz wkład w postaci międzynarodowych kontaktów — uważa Maciej Mataczyński.

Polityka małych kroków

Wielkie inwestycje w sektor wydobywczy są dopiero przed Orlenem. Na razie wydatki są skromne. W tym roku budżet spółki Orlen Upstream wynosi jedynie 200 mln zł. Do tych pieniędzy dopasowano plany, skoncentrowane głownie na Polsce. W ubiegłym tygodniu Orlen Upstream otrzymał kolejną, szóstą już, koncesję: na poszukiwania i wydobycie węglowodorów, w tym łupków. Spółka prowadzi też negocjacje mające na celu pozyskanie partnera z Ameryki Północnej do wspólnych poszukiwań gazu łupkowego na Lubelszczyźnie. Podpisanie umowy ma nastąpić do końca maja. W przypadku złoża Sieraków (wspólna inwestycja z PGNiG) zakończono wiercenia otworu, a obie firmy szykują się do przeprowadzenia testów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy