Orlen i Lotos stać na wysokie dywidendy

opublikowano: 31-07-2017, 22:00

Walka z mafią paliwową przynosi efekty. Inwestorzy mogą je zobaczyć w swoich portfelach, nawet nie sprzedając akcji. Zagrożeniem są jednak pomysły skarbu państwa

3 zł na jedną akcję zainkasują w tym tygodniu akcjonariusze PKN Orlen. Za miesiąc dywidendę wypłaci Grupa Lotos. Na każdą akcję przypadnie 1 zł, co i tak było pewnym zaskoczeniem, bo ze względu na prowadzone inwestycje rynek nie spodziewał się raczej dywidendy z Lotosu już w 2017 r. Na wypłaty dla właścicieli Lotos przeznaczy zaledwie 16 proc. zysku, a Orlen — 24 proc. Zyski obu spółek są jednak w znacznej części uzależnione od kursów walut, przeszacowania wartości zapasów itp. Same w sobie nie stanowią więc miarodajnego wskaźnika potencjału dywidendowego spółek. Analitycy potwierdzają jednak, że w obu spółkach drzemie spory dywidendowy potencjał na 2018 r. Tym bardziej że połowa 2017 r. już za nami i kondycja obu firm się nie pogarsza, ale nawet poprawia.

— Orlen spokojnie podniesie dywidendę. Pytanie tylko, o ile. Podobnie będzie w Lotosie — uważa Szymon Ożóg, dyrektor zarządzający w polskim oddziale Haitong Banku.

— Jeśli chodzi o dywidendy, to systematycznie będą rosły, ale na pewno nie do takiego poziomu, jak płacą rafinerie w Europie Zachodniej, Grecji czy Turcji. W Orlenie byłoby to co prawda możliwe, ale to kwestia woli głównego akcjonariusza i tego, czy będzie chciał dzielić się zyskiem z innymi — mówi Tomasz Kasowicz, analityk PKO Banku Polskiego.

Rynek wzrósł bez wzrostu

Zdaniem analityków, Orlen w obecnej sytuacji mógłby się pokusić o wypłatę w 2018 r. nawet 6 zł na akcję. Możliwości Lotosu szacują na mniej więcej tyle samo. To jednak wartości maksymalne. W przypadku Orlenu realnie można oczekiwać na 3-3,5 zł na akcję. Jego mniejszy konkurent może za rok wypłacić natomiast 1,20-2 zł. Analitycy zakładają przy tym, że dywidenda w Lotosie będzie istotnie wzrastać i w 2019 r. osiągnie 5 zł, a nawet więcej. Szymon Ożóg podkreśla, że nie należy wiązać dobrych wyników Orlenu i Lotosu z niższymi niż kilka lat temu cenami ropy, co pozwalałoby na utrzymywanie wyższych marż przy niższych cenach paliw.

— Marże obu spółek znacząco nie wzrosły. One przejściowo były wysoko, gdy ceny ropy spadały, ale gdy ropa się ustabilizowała, marże nie są dużo wyższe niż wtedy, gdy była droższa. Spółki działają na bardzo konkurencyjnym rynku i konkurencja wywiera presję na marże, choć oczywiście niższe ceny ropy pozytywnie wpływają na konsumpcję paliw na całym świecie — tłumaczy Szymon Ożóg. Polskim rafineriom pomaga jednak wyjątkowo duży wzrost konsumpcji w Polsce. Nie tyle rzeczywistej, co legalnej, wynikający z walki rządu z mafią paliwową.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— W dieslu, czyli głównym paliwie Lotosu, szara strefa opanowała około 30 proc. rynku. Innymi słowy, 30 proc. paliw było sprzedawane bez VAT i akcyzy przez firmy krzaki, które przywoziły paliwo z Niemiec i Austrii. Rafineria Lotosu była więc po prostu za duża jak na polski rynek.Dla płockiej rafinerii Orlenu miało to mniejsze znaczenie, ale Możejki były w tej samej sytuacji co Lotos. Musiały eksportować paliwo statkami, ponosząc koszty transportu na duże odległości. Teraz mogą wysyłać je pociągami do Polski. A wzrost rynku o 30 proc. przekłada się na miliardy złotych — wyjaśnia Szymon Ożóg.

Zagrożeń nie brakuje

Orlen praktycznie nie ma długu netto. Po zakończeniu procesu inwestycyjnego poprawiać się też będzie bilans Lotosu. Analitycy zwracają jednak uwagę, że nie można przesadzać z optymizmem.

— Orlen osiąga wyniki dwa razy wyższe niż historyczna średnia. Wystarczy, że sytuacja powróci do średniej, a wyniki spadną o połowę — przypomina Kamil Kliszcz, dyrektor działu analiz giełdowych mBanku.

— W obu spółkach sytuacja bilansowa pozwala na wiele pod względem dywidendy. Równie dobrze mogłyby jednak wspomóc budżet państwa tak jak energetyka, np. poprzez zmianę wartości nominalnej akcji — ostrzega Michał Kozak, analityk Trigonu DM. Nie można też wykluczyć bardziej klasycznych powodów pogorszenia się kondycji bilansowej Lotosu, a zwłaszcza Orlenu. Ten ostatni może po prostu inwestować w swój biznes — zwłaszcza w kontekście zmian technologicznych, jakie zachodzą na świecie.

— Marże rafineryjne były, są i będą zmienne, a zarząd musi planować w perspektywie długoterminowej. Być może pomyśli o aktywach nowej generacji, bo przewiduje się, że za 10 lat auta elektryczne zaczną wypierać spalinowe — zaznacza Tomasz Kasowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu