Orlen postawił na upstream

  • Paweł Janas
opublikowano: 08-02-2012, 00:00

Kilkakrotny wzrost wydatków oraz koncentracja na Polsce. To priorytety

100 mld zł przychodów — jest już niemal pewne, że rok 2011 będzie pod tym względem należał do rekordowych w całej historii PKN Orlen. Będzie to też najwyższy wynik wśród spółek z branży paliwowo-energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Orlen nadal pozostaje jednak w tyle za głównymi rywalami w regionie pod względem kapitalizacji giełdowej. Wyceniany jest na 17 mld zł, podczas gdy węgierski MOL na 30 mld zł, a austriacki OMV na 37 mld zł. Winny tej sytuacji jest głównie brak dostępu do własnych źródeł surowców — ropy i gazu. Ale to się zmieni, i to szybko. Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, zapowiada nowe otwarcie w poszukiwaniach węglowodorów, w tym głównie gazu łupkowego. To priorytet spółki na najbliższych pięć lat. Realizację tego planu ma umożliwić radykalne zwiększenie nakładów inwestycyjnych. W obowiązującej jeszcze strategii przewidziano skromne, jak na tę branżę, 700 mln zł.

— Stawiamy na poszukiwania ropy i gazu, w szczególności ze złóż niekonwencjonalnych na terenie Polski. W najbliższych pięciu latach nakłady na poszukiwania i wydobycie węglowodorów wzrosną kilkakrotnie w stosunku do tego, co zapowiadaliśmy w dotychczasowej strategii — mówi Jacek Krawiec.

Wydatki na upstream mają stanowić znaczącą część rocznych wydatków inwestycyjnych. Prezes nie chce na razie ujawnić ostatecznych kwot, gdyż nie zatwierdzono jeszcze aktualizacji strategii. — Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości — mówi prezes Orlenu. Zdaniem analityków mogą one przekroczyć 2 mld zł.

Zagranica poczeka

Do tej pory koncern rozpoznawał możliwości zakupu aktywów wydobywczych za granicą. Na celowniku były m.in. kraje Afryki Północnej. Pod koniec 2011 r. Orlen złożył nawet ofertę dotyczącą spółki wydobywającej ropę w Egipcie. Rozmowy z partnerem nie zostały jednak sfinalizowane, do czego przyczyniły się zarówno zbyt duże oczekiwania finansowe partnera, jak i narastające obawy związane z destabilizacją sytuacji politycznej w regionie. Płocki koncern dużo też sobie obiecywał po wymianie aktywów poszukiwawczo-wydobywczych z Encaną, największą kanadyjską firmą gazową. Tu także rozmowy zostały wstrzymane.

— Jest zbyt wiele niewiadomych. Nie wiemy, jaki potencjał kryją złoża zlokalizowane na naszych koncesjach ani jakie będą przyszłe ramy prawne i podatkowe dotyczące wydobycia gazu niekonwencjonalnego. Dlatego jest za wcześnie, by wiązać się na wiele lat z zagranicznymi firmami. W związku z tym za najbardziej racjonalne na tym etapie uważam łączenie sił w tych bardzo kapitałochłonnych przedsięwzięciach przez polskie spółki — mówi Jacek Krawiec.

Orlen ma osiem koncesji poszukiwawczych w kraju i dziś działa na rynku łupków samodzielnie. Jest jednak otwarty na wejście w sojusze z krajowymi partnerami, szczególnie że coraz więcej firm myśli o konsolidacji wysiłków. Kilka dni temu list intencyjny w sprawie wspólnego poszukiwania łupków podpisały cztery polskie firmy: PGNiG, KGHM, Tauron i PGE. Na ten rok Orlen planuje intensywne prace nad rozpoznaniem krajowych zasobów gazu łupkowego. Właśnie zakończył drugi już odwiert poszukiwawczy w Berejowie na Lubelszczyźnie.

— Pobraliśmy łącznie około 600 metrów rdzeni skalnych z dwóch odwiertów. W połowie roku będziemy mieli wyniki analiz, które pozwolą określić wstępne zasoby i zaplanować odwierty horyzontalne i szczelinowanie. W tym roku na trzech koncesjach będą prowadzone odwierty pionowe, a prawdopodobnie na dwóch horyzontalne — wylicza prezes Orlenu.

Energetyczna noga

Zwiększenie wydatków na sektor poszukiwawczo-wydobywczy to niejedyna rewolucja. Drugi priorytet na najbliższe lata to energetyka. PKN Orlen kontynuuje prace zmierzające do budowy bloku gazowo-parowego we Włocławku, co ma być pierwszym krokiem do wejścia w sektor elektroenergetyczny. Projekt zakłada, że blok będzie miał do 500 MW mocy, a roczne zużycie gazu wyniesie około 500 mln m sześć. 1 MW kosztuje 700-750 tys. EUR, czyli cała inwestycja (bez kosztów dodatkowych, jak przyłącza) powinna wynieść blisko 400 mln EUR. Wykonawcy mają być znani w połowie roku. Wpłynęło sześć ofert. Każda to kilkanaście segregatorów dokumentacji, która jest teraz analizowana.

— Na obecnym etapie nie przewidujemy zaangażowania w ten projekt innych partnerów. Zamierzamy zrealizować go samodzielnie — mówi Jacek Krawiec.

Blok ma ruszyć na przełomie lat 2014/15. Firma szuka już miejsc pod kolejne.

Nie czas na Możejki

Po spektakularnej sprzedaży w 2011 r. udziałów w Polkomtelu kolejną rozważaną od kilku lat transakcją miała być sprzedaż litewskiej rafinerii w Możejkach. Ta wielka inwestycja koncernu z 2006 r. przez wielu analityków uważana jest za nietrafioną (z małymi szansami na zwrot z inwestycji). Od kilkunastu miesięcy bank inwestycyjny Nomura pracuje nad rekomendacją w sprawie przyszłości rafinerii. Ma ona zostać przedstawiona zarządowi i radzie nadzorczej za kilka tygodni. Można się spodziewać, że bank zaleci wstrzymanie się ze sprzedażą. Powodów nie brakuje. Główny, na który zwraca uwagę szef Orlenu, to nadpodaż mocy rafineryjnych w Europie, co znacząco wpłynęłoby na cenę transakcji.

— Na zakup litewskich aktywów wydano 3 mld USD. Dziś, zdaniem niezależnych analityków, za Możejki moglibyśmy otrzymać jedynie około 1 mld USD — twierdzi prezes Orlenu. Ale to nie wszystko. Wyniki Możejek, choć oscylują wokół zera, poprawiły się, a firma generuje dodatnie przepływy pieniężne. Orlen Lietuva podpisał ostatnio z nadmorskim terminalem Kłaipedos Nafta korzystniejszą umowę o stawkach za przeładunki paliw.

— Poprawiły się też nieco relacje z litewskim rządem, co zaowocowało m.in. wsparciem udzielonym przez litewskich i polskich dyplomatów oraz resorty gospodarki w staraniach spółki o niewprowadzanie ceł ochronnych na produkty paliwowe na Ukrainie — mówi Jacek Krawiec.

Niestety, nadal nie rozwiązano kwestii zbyt wysokich opłat za korzystanie z litewskich kolei. — W tej sprawie przed nami jeszcze sporo pracy — przyznaje prezes. Na polskim podwórku natomiast Orlen nadal nie podjął decyzji, co zrobić ze spółką chemiczną Anwil — sprzedać, nie sprzedać. Czy sprzedać, ale w częściach?

— Nie mamy tutaj żadnej presji — w każdym momencie możemy podjąć decyzję, która musi być korzystna zarówno dla Orlenu jak i dalszego rozwoju Anwilu. Nasza sytuacja finansowa i płynnościowa jest bardzo dobra. I to nie dzięki wysokim cenom paliw, na czym — wbrew pozorom — wcale dobrze nie zarabiamy, ale dzięki optymalizacji kosztów, redukcji zadłużenia i zakończonej sukcesem sprzedaży akcji Polkomtela, co przyniosło nam ponad 3,2 mld zł dodatkowej gotówki — mówi Jacek Krawiec.

OKIEM ANALITYKA

Trzeba wydać fortunę

PETER CSASZAR

analityk KBC Securities

PKN Orlen nie ma doświadczenia w działalności poszukiwawczo-wydobywczej, a jego projekty w tej branży dopiero raczkują. Nie będzie mu łatwo w ciągu 3-5 lat wykazać się znaczną, własną produkcją ropy i gazu. Na zdobycie pozycji w branży trzeba wydać fortunę. Aby uzyskać 20-procentowy udział upstreamu w EBITDA, koncern musi wydobywać około 20 tys. baryłek ropy dziennie, co może kosztować 4,5 mld zł. Aby sfinansować taką inwestycję, będzie musiał wykorzystać większość pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży udziałów w Polkomtelu, część operacyjnych przepływów i ewentualnie podwyższyć zadłużenie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu