Orlen spotyka się z Litwinami

RJ
opublikowano: 2009-12-14 00:00

Płocki gigant znów spróbuje przekonać naszych sąsiadów, by ułatwili mu transport ropy do Możejek.

Płocki gigant znów spróbuje przekonać naszych sąsiadów, by ułatwili mu transport ropy do Możejek.

PKN Orlen nie ukrywa, że 2010 r. łatwy nie będzie. Jednym z większych zmartwień jest litewska rafineria w Możejkach. Zakład wykorzystuje 80 proc. mocy. Powód? Spadająca konsumpcja paliw w krajach bałtyckich i na Ukrainie. Na dodatek od czasu, gdy Rosjanie w 2006 r. zakręcili kurek z ropą transportowaną rurociągiem Przyjaźń, koszty logistyki biją spółkę po kieszeni. Problem pogłębia niechęć rządu litewskiego do sprzedaży udziałów lub przekazania kontroli operacyjnej nad terminalem paliwowym w Kłajpedzie. Zarząd Orlenu liczy, że niedługo uda się sprawę ruszyć z miejsca.

— Temat chcemy poruszyć 21 grudnia podczas wizyty ministra energetyki Litwy w Polsce — mówi Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes PKN Orlen.

Jeszcze przed świętami zarząd polskiej grupy będzie także rozmawiał o terminalu z doradcą ekonomicznym prezydent Litwy.

Od zgody na terminal zależy także budowa rurociagu produktowego z Możejek do Kłajpedy. To znacznie zmniejszyłoby koszty transportu paliw, które obecnie przewożone są koleją. Od miesięcy Orlen próbuje też namówić zarząd litewskich kolei na remont części torów.

— Umożliwiłoby to skrócenie trasy przewozu paliw o kilkadziesiąt kilometrów — podkreśla Sławomir Jędrzejczyk.

Zarząd Możejek zabiega od dawna o wpisanie projektu odsiarczania spalin z jego elektrociepłowni na listę projektów strategicznych. Wtedy pojawiłaby się możliwość uzyskania unijnych funduszy. Ta inwestycja Możejek to niebagatelny wydatek — 250 mln USD.

Po kryzysowym 2009 r. koncern myśli także o odblokowaniu inwestycji. By było to możliwe, niezbędna jest sprzedaż Anwilu i udziałów w Polkomtelu. Według prezesa Jacka Krawca, Orlen liczy, że na spółkę chemiczną znajdzie kupca do końca pierwszego kwartału 2010 r., a na udziały operatora telekomunikacyjnego — do połowy 2010 r.