Orlen stawia na wodór

  • Materiał partnera
opublikowano: 16-05-2019, 22:00

Szanse i wyzwania stojące przed polskim przemysłem paliwowo-energetycznym były głównym tematem dyskusji podczas sesji poświęconej branży paliwowej na XI Europejskim Kongresie Gospodarczym

Transformacja globalnego sektora energii, kierunki i cele rozwoju — to dziś główne tematy, które absorbują przedstawicieli koncernów paliwowych.

Dywersyfikacja źródeł wytwarzania, finansowanie zmian i
zapewnienie Polsce bezpieczeństwa energetycznego to główne zagadnienia, które
poruszyli uczestnicy sesji „Szanse i wyzwania przed polskim przemysłem
paliwowo- -energetycznym”.
Zobacz więcej

RÓŻNE OBLICZA RYNKU ENERGII:

Dywersyfikacja źródeł wytwarzania, finansowanie zmian i zapewnienie Polsce bezpieczeństwa energetycznego to główne zagadnienia, które poruszyli uczestnicy sesji „Szanse i wyzwania przed polskim przemysłem paliwowo- -energetycznym”. Michał Legierski

Bliższe i dalsze cele

Mówiąc o wyzwaniach dla branży, Robert Draba, dyrektor PwC, wymienił rosnące ceny energii elektrycznej wywołane wzrostem cen uprawnień do emisji CO 2 i wysoką emisyjnością.

— Z tym można się uporać tylko wówczas, gdy będzie się do tego podchodziło długoterminowo — uznał Robert Draba.

Jako drugie wyzwanie wskazał dostosowanie polskiej energetyki, zwłaszcza cieplnej, do unijnych wymogów środowiskowych. W jego ocenie potrzebny jest plan działania opracowany przez państwo, bo same firmy sobie z tym nie poradzą. Jako najważniejsze zaś wskazał, że wszystkie te przedsięwzięcia będą wymagały finansowania, trzeba więc myśleć o tym, aby projekty były „bankowalne”. Z kolei Adrian Furgalski, członek zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, przypomniał, że temat paliw jest coraz bardziej na czasie w kontekście smogu i czystości powietrza.

— Jeśli chodzi o auta prywatne, to średnio nam wychodzi ograniczanie emisji szkodliwych substancji, ale już jeśli chodzi o transport publiczny, jest dużo lepiej. Trudno powiedzieć, że za rok czy dwa ropa przestanie się liczyć jako paliwo, ale już za 15 lat spadek jej wykorzystywania będzie zauważalny, warto więc, aby koncerny paliwowe już myślały o tym, aby wpisać się w te trendy — mówił Adrian Furgalski.

Swojej branży bronił Józef Węgrecki, członek zarządu ds. operacyjnych PKN Orlen, który przyznał, że paliwa w Polsce mamy obecnie ustandaryzowane, co prawda wykorzystanie węgla budzi duże emocje, ale przecież można go różnie używać.

— Możemy np. produkować z niego wodór albo zgazowywać i to już pod ziemią — wyjaśnił Józef Węgrecki.

Robert Draba zaznaczył jednak, że obecnie trendem wiodącym będą odnawialne źródła energii.

— Morskie farmy wiatrowe będą tu wiodły prym. Trzeba to uwzględniać i my jako Polska musimy w tym uczestniczyć. To samo dotyczy farm budowanych na lądzie, o to powinniśmy zadbać, bo cena energii wytwarzanej w ten sposób będzie decydująca — wyjaśnił Robert Draba.

Ważne zagadnienie, które należy dostrzegać, choć jest jeszcze w fazie przygotowań, to magazynowanie energii.

— Świat jest na tyle blisko znalezienia rozwiązań, że za kilka-kilkanaście lat zdołamy dzięki temu podtrzymać rynek mocy. To nie jest trend futurystyczny, ale kwestia lat, jesteśmy już bliżej niż dalej — dodał Robert Draba.

Członek zarządu Orlenu zapewnił, że jego firma dostrzega te trendy i analizuje przystąpienie do budowy morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1200 MW.

— Poza tym mamy bloki energetyczne, które można traktować jako magazyny. Z kolei jeśli chodzi o fotowoltaikę, dostarcza ona energii w szczycie popytu — nasłonecznienie największe jest wtedy, gdy największe jest zużycie energii, tu więc magazyny nie są tak bardzo konieczne — wyjaśnił Józef Węgrecki.

Zwrócił on także uwagę, że przyszłość leży w wykorzystaniu wodoru.

— Gdybyśmy mogli w ciągu najbliższych 15 lat przejść na paliwo wodorowe, to byłoby najlepsze rozwiązanie. Kilogram wodoru to przejechane 100 km — tyle, ile na 8 litrach paliwa. Mam nadzieję, że ta koncepcja zostanie szybciej zrealizowana, a proces przejścia rozpocznie się od samochodów ciężarowych — dodał Józef Węgrecki.

Jak sytuacja wygląda obecnie? Adrian Furgalski przypomniał, że jeszcze do niedawna olej napędowy był ulubionym towarem dla szarej strefy, kombinując podatkami, okradano kraj, na szczęście różnymi regulacjami oszustów udało się przycisnąć do ściany.

— Statystyki pokazały wzrost importu paliw do 34 proc. w 2016 r., a potem już notowano spadki — o 24 proc. w 2017, a w 2018 import spadł jeszcze bardziej dzięki zwiększeniu produkcji paliw w rafinerii w Gdańsku. Tak więc import jeszcze bardziej zostanie ograniczony — wyjaśnił Adrian Furgalski.

Dodał przy tym, że prawie połowa importu przypada na Rosję, 23 proc. pochodzi z Niemiec, a 14 proc. z Litwy. Sytuacja mogłaby poprawić się po fuzji Orlenu z Lotosem. Józef Węgrecki bowiem zapewnił, że dzięki niej grupa zyska kapitałowo i będzie mogła ukierunkować inwestycje.

— Gdańsk mógłby na przykład pójść w kierunku wodoru, a Płock w kierunku petrochemii. Już jesteśmy największą grupą w regionie, Lotos jeszcze powiększy ten potencjał — wyjaśniał.

Finasowanie i optymalizacja

Kapitał będzie zaś potrzebny, bo — jak wyliczył prezes — inwestycje w elektrownie wiatrowe to ogromne koszty. To ok. 10 mln zł na megawat.

— Ale nawet jeśli pójdziemy w kierunku energii odnawialnej, to węgiel jest potrzebny, nie mówimy więc o ograniczaniu wydobycia węgla. Jego zgazowanie jest jak najbardziej pożądane, pytanie tylko, co będzie się bardziej opłacało: elektrownie wiatrowe czy wykorzystanie węgla — mówił Józef Węgrecki. Ekspert PwC był jednak sceptyczny, jeśli chodzi o finansowanie węgla.

— Skłonność do jego finansowania jest niewielka, bo istnieje coraz większe ryzyko związane z regulacjami przyjmowanymi w UE. Oczywiście nie należy podchodzić do tego w sposób skrajny — to finansowanie jest możliwe, ale trudne. Musimy mieć plan, jak docelowo ma wyglądać polska energetyka. Na świecie funkcjonuje przecież energetyka oparta na węglu, choć w dużo mniejszym stopniu niż w Polsce. Poza tym trzeba ten plan realizować. Jeśli to zrobimy, podejście do ryzyka się zmieni — przekonywał Robert Draba.

Wracając do fuzji Lotosu z Orlenem, Adrian Furgalski odniósł się do raportu Zespołu TOR. Orlen i Lotos korzystają dziś z 30 baz, ich zasięg częściowo się pokrywa, więc będzie można zoptymalizować politykę dostaw i obniżyć koszty. Oszczędności TOR liczy nawet na 60 mln zł. Dziś dostawy paliw w Orlenie opierają się w połowie na rurociągach. Druga połowa to kolej i transport kołowy.

— Inaczej jest w Lotosie — tu 80 proc. stanowi kolej, a 20 proc. autocysterny, bo Lotos nie jest podpięty pod rurociąg — przypomniał Furgalski.

I właśnie kolej to prawdziwa perełka Lotosu — wysyła on w trasy 150 pociągów na dobę, podczas gdy Orlen zaledwie 15-16. Lotos ma w miarę „młode” lokomotywy — ich średni wiek to 5 lat, podczas gdy średnia na rynku to 37 lat. Lotos wszedł też w przewozy intermodalne i wozi również nie swoje produkty. W ocenie TOR-u plusy z połączenia to lepsze oferty dostaw, poprawa gospodarowania taborem, inna alokacja lokomotyw i wagonów, optymalizacja i racjonalizacja obiegu pociągów, objęcie nowoczesnym systemem informatycznym logistyki przewozowej, lepsze wykorzystanie warsztatów, myjni cystern i wreszcie powiększenie kapitału również poprzez cały obszar logistyczno-transportowy.

— Są więc konkretne oszczędności, a poprzez tabor kolejowy Lotosu będzie można wejść w nowy obszar działalności dla Orlenu — podsumował Adrian Furgalski.

Czy można było połączyć tylko zaplecze do transportu paliw obu firm? Na to pytanie ekspert odparł: być może, ale skoro jeszcze do tego nie doszło, to widocznie racjonalne jest połączenie całych firm.

O głębszym znaczeniu fuzji wspomniał Robert Draba. Przypomniał on, że w Rosji i Zatoce Perskiej powstały nowe rafinerie, co spowodowało, że słabsze nie wytrzymały.

— Kilkanaście rafinerii w Europie zostało zamkniętych. Tak więc globalne trendy i tanie paliwo, które szykuje się do skoku na Polskę, sprawiają, że musimy szukać synergii i oszczędności — zaznaczył ekspert.

Bezpieczeństwo

Uczestnicy dyskusji odnieśli się też do kwestii zwiększenia bezpieczeństwa surowcowego Polski, co spowodowało, że połowa ropy przerabianej w Polsce nie pochodzi z Rosji.

— Szukamy nowych dostawców, podpisujemy nowe kontrakty. Poza tym wykorzystanie węgla i elektrownie wiatrowe powinny to zapotrzebowanie uzupełniać — mówił Józef Węgrecki.

Zaznaczył też, że nadal powinniśmy dywersyfikować dostawy ropy. Z kolei w kwestii tzw. miksu energetycznego to, jak zaznaczył Robert Draba, cały czas daje się zauważyć rozbieżność polityki polskiego rządu i wizji UE.

— Nie ma dla nas innego wyjścia, musimy iść w tym kierunku. Kiedyś dywersyfikacja była oceniana jako szaleńczy pomysł, wróżono, że nie zdołamy się oderwać od taniej ropy, a czas to zweryfikował i pokazał, że to możliwe i nie takie drogie, bo nie jesteśmy skazani na jednego kontrahenta i inaczej możemy rozmawiać o cenie, bo mamy lepszą pozycję negocjacyjną, mając więcej dostawców — podkreślił Robert Draba.

Także Adrian Furgalski przyznał mu rację, przypominając, że pewne koncepcje dziś wydają się futurystyczne, ale wiele stosowanych obecnie rozwiązań niedawno również nie mieściło się wielu osobom w głowie. Wtórował mu Robert Draba, który wrócił do poruszonej na początku dyskusji kwestii paliwa wodorowego.

— Obserwując tempo zmian, należy się spodziewać, że świat aut wodorowych wcześniej czy później do nas zawita. Pojawił się np. car-sharing, młodzi ludzie nie potrzebują już swoich aut, co kiedyś to było nie do pomyślenia. Wkrótce możemy więc mieć też do czynienia z rewolucją, jeśli chodzi o napęd tych aut — podsumował dyrektor PwC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu