Oslo zostaje przy krótszej sesji

Opłaciło się — tak norweska giełda po pół roku oceniła decyzję o skróceniu sesji.

Przez kolejne 6 miesięcy handel na Oslo Bors będzie trwał co najwyżej do godz. 16.25 (w przypadku obligacji tylko do godz. 16). Norwedzy zdecydowali się utrzymać skrócone godziny handlu wprowadzone w lipcu 2012 r. Po pół roku ich obowiązywania okazało się, że mają pozytywny wpływ na jakość arkusza zleceń. Na ten sam aspekt zwracają uwagę polskie domy maklerskiezabiegające o powrót notowań w Warszawie do harmonogramu sprzed 2011 r., kiedy to handel został wydłużony do 17.35. Z ich analiz wynika, że przed 2011 r. do godz. 10.30 przyjmowały od klientów około 35 proc. zleceń, kolejne 15 proc. w ostatniej godzinie handlu. Pozostałe 50 proc. obrotu przypadało na środek sesji. Po wydłużeniu sesji struktura tanie uległa zmianie. Zdaniem brokerów nie ma więc znaczenia to, czy środek sesji będzie trwał 5, 6 czy 10 godzin. Obroty się przez to nie zwiększają, natomiast im dłuższy okres między otwarciem a zamknięciem sesji, tym handel staje się w nim mniej intensywny. Tymczasem właśnie zwiększeniem obrotów motywowała warszawska giełda wydłużenie sesji o godzinę. Miało to być związane z tym, że przynajmniej po części sesja w Warszawie będzie zazębiać się z sesją w Nowym Jorku. Brokerzy tego nie odczuli. Zwracają zaś uwagę, że ci sami traderzy z Londynu są przypisani do rynków w Warszawie, Budapeszcie, Pradze i Istambule, a na dwóch ostatnich handel jest o godzinę krótszy niż w Warszawie. W Budapeszcie sesja też jest krótsza, tyle że o pół godziny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Oslo zostaje przy krótszej sesji