Prezes EBC Mario Draghi stwierdził wczoraj, że gospodarce strefy euro wciąż towarzyszy ryzyko pogorszenia perspektyw gospodarczych, w rezultacie czego bank centralny pozostaje otwarty na dalsze dostosowania w polityce pieniężnej. Szybki rzut oka na wczorajsze publikacje makroekonomiczne wystarczy, aby przyznać mu rację. Lepszy od oczekiwań odczyt indeksu PMI dla przemysłu strefy euro (52,7, prog. 52) to przede wszystkim zasługa rozpędzającej się gospodarki Niemiec, gdzie ekspansja przemysłu jest najsilniejsza od połowy 2011 r. (54,2)
Ale już w drugiej gospodarce bloku, Francji, przemysł kurczy się nieprzerwanie od początku ubiegłego roku. Euforia przy danych na temat październikowej nadwyżki w bilansie handlowym strefy euro (14,5 mld EUR) momentalnie zgaśnie, gdy okaże się, że wysoki wynik jest efektem spadku importu świadczącym o słabości popytu wewnętrznego, podczas gdy wzrost eksportu pozostaje skromny.
Gospodarka strefy euro potrzebuje odważnych decyzji ze strony EBC, inaczej zaprzepaszczony zostanie powrót do ożywienia po 6 kwartałach braku wzrostu. Uporczywie silne EUR (pomimo ostatniej obniżki stóp procentowych) tylko pogarsza sytuację i chociażby temu bank centralny powinien przeciwdziałać.
Coraz większe prawdopodobieństwo towarzyszy scenariuszowi wprowadzenia ujemnej stopy depozytowej w strefie euro, co z pewnością będzie szkodzić EUR. To jednak już temat przyszłego kwartału, choć nie zmienia to faktu, że im wyżej poszybuje EUR w ostatnich dniach grudnia, tym boleśniejszy będzie upadek po Nowym Roku.