Ostatni dzwonek dla Donalda Tuska

Jarosław Królak
08-10-2009, 00:00

Po dwóch latach spokoju i laby poleciały głowy w rządzie. Donald Tusk musi zacząć spełniać obietnice, by wygrać prezydenturę.

Sprawna rekonstrukcja nie zastąpi gospodarczych reform

Po dwóch latach spokoju i laby poleciały głowy w rządzie. Donald Tusk musi zacząć spełniać obietnice, by wygrać prezydenturę.

Grzegorz Schetyna, wicepremier i szef MSWiA, Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości, Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki — oto kolejne ofiary tzw. afery hazardowej. Do czasu jej wyjaśnienia pozostaną poza rządem (były wicepremier zostanie szefem Klubu Parlamentarnego PO). Stanowisko straci też Mariusz Kamiński, szef CBA.

Czy to polityczne trzęsienie ziemi przypomni premierowi, że przedsiębiorcy czekają na realizację obietnic wyborczych PO?

— Paradoksalnie, obecny kryzys może dać okazję do wstrząśnięcia biurokratycznymi strukturami i pozwolić rządowi ruszyć z kopyta. Tylko rozpoczęcie działań reformatorskich pozwoli Donaldowi Tuskowi zachować szanse na prezydenturę — uważa Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

Miało być tak pięknie

W listopadzie rząd PO-PSL będzie obchodził drugą rocznicę istnienia. Zapewne obejdzie się bez strzelających korków od szampana i płomiennych przemówień o sukcesach rządu. Dodatkowo rządem zatrzęsła afera hazardowa. Gdyby nie akcja CBA, obnażająca zakulisowe działania przedstawicieli branży hazardowej wobec wysokich rangą polityków PO, rząd nadal w błogim spokoju dryfowałby do wyborów prezydenckich, napawając się wysokimi słupkami poparcia dla Donalda Tuska.

Platforma Obywatelska obiecywała Polakom niższe podatki, ułatwienia dla przedsiębiorczości, ograniczenie biurokracji, tysiące kilometrów autostrad i dróg szybkiego ruchu, dokończenie prywatyzacji, reprywatyzację, reformę służby zdrowia. Obietnice można mnożyć.

— Dotąd rząd niewiele dobrego uczynił dla gospodarki i przedsiębiorczości, ponieważ nad ustawami ciągle wisi groźba prezydenckiego weta. Prezydent Kaczyński jasno zapowiedział, że będzie blokował jakiekolwiek podwyżki podatków i ograniczenia wydatków socjalnych. Minister finansów Jacek Rostowski stwierdził więc, że nie będzie ruszał z szablą na czołgi. Minister Michał Boni przyznał, że aż do wyborów prezydenckich nie będzie istotnych inicjatyw rządu w zakresie gospodarki. Dlatego nie ma żadnych reform — mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club (BCC).

Niezłym alibi dla bezczynności rządu okazał się też kryzys.

Czy jeśli afera hazardowa nie zabije rządu Tuska, to go wzmocni i skłoni do rozpoczęcia spełniania obietnic przedwyborczych?

— Gdyby nie wyszła na jaw ta afera, to rządząca PO nadal utrzymywałaby relatywnie wysokie poparcie społeczne i w tym błogostanie niewiele musiałaby robić, by utrzymywać dobre samopoczucie. Donald Tusk był przekonany, że wystarczy dbać o dobry wizerunek partii i rządu by wygrać wyścig do Pałacu Prezydenckiego. A w tej krytycznej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak udowodnić, że jednak ma siłę do realizacji obietnic danych obywatelom i przedsiębiorcom — mówi Andrzej Sadowski.

Jedyny warunek

Co do nowego otwarcia, bardziej sceptyczny jest prof. Stanisław Gomułka.

— Uważam, że obecne zmiany w rządzie mają na celu wyciszenie afery i utrzymanie poparcia elektoratu. Obawiam się, że po rekonstrukcji rząd wcale nie weźmie się za konieczne reformy gospodarcze, które mogą być bolesne społecznie. Celem premiera jest bezpieczne dotrwanie do wyborów prezydenckich. Jedyną okolicznością, zmuszającą do nadzwyczajnych działań i szukania porozumienia z prezydentem Kaczyńskim byłby drastyczny wzrost długu publicznego i kosztów jego obsługi. Ale to chyba na razie nie grozi — mówi Stanisław Gomułka.

Były już wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld miał wkrótce przedstawić projekt tzw. wielkiego sprzątania. Zamierzał ograniczyć o 25 proc. liczbę przepisów prawnych oraz blokujące firmy koncesje i zezwolenia. Kiedy jego następca przejdzie do konkretów?

Jacek Banaszak

Dom-Eko (firma budowlana)

Najlepsze, co mogliby zrobić politycy dla biznesu, to dać mu spokój. Rząd powinien też pamiętać, że do prac nad ustawą zawsze powinno się włączać środowisko, którego ona dotyczy, a tego konsekwentnie nie robi.

Wojciech Kodłubiński

EurOcean (agencja PR)

Jestem przekonany, że w perspektywie roku, dwóch lat zostaną wprowadzone zmiany, które ułatwią prowadzenie działalności gospodarczej. Z pewnością komisja, której przewodniczył Janusz Palikot, powinna działać dalej, a wręcz zintensyfikować prace, bo wciąż jest wiele niuansów prawnych, które utrudniają prowadzenie biznesu.

Mieczysław Nowak

Nowatech (producent zgrzewarek do rur)

Uważam, że rząd nie zrobił nic, aby ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorcom. Obiecywał, że pewne procedury zostaną uproszczone. Niestety, nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie — jest jeszcze gorzej. Dlatego nie spodziewam się, że jakiekolwiek zmiany w rządzie obecnej ekipy coś zmienią.

Jarosław

Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ostatni dzwonek dla Donalda Tuska