Ostatnia deska ratunku

Marta Filipiak
opublikowano: 20-12-2004, 00:00

Nowy inwestor dla stoczni to nie tylko kwestia zmniejszenia zadłużenia. To znacznie więcej — szansa, by wybronić się w sporze z Brukselą.

Akcjonariusze Stoczni Gdynia mają dziś zdecydować o roszadach właścicielskich. Spotykają się, by podjąć uchwałę o podwyższeniu kapitału i konwersji wierzytelności na akcje. Kto zamieni wierzytelności na uprzywilejowane co do głosu akcje gdyńskiej stoczni?

— Przystąpieniem do konwersji są najbardziej zainteresowani wierzyciele — armatorzy obecnie związani ze stocznią, dostawcy oraz banki kredytujące spółkę — mówi Dariusz Adamski, członek rady nadzorczej Stoczni Gdynia.

Konkretnych nazw jednak nie chciał wymienić.

Wątpliwa pomoc

Wiadomo już jednak, że wśród zainteresowanych jest izraelski armator Rami Ungar, który za pośrednictwem firmy Ray Car Carries wykupił dług stoczni wobec Kredyt Banku i obecnie jest w posiadaniu 55 mln zł wierzytelności. Po konwersji stanowiłoby to 10 proc. akcji stoczni. Zaangażowanie prywatnych inwestorów jest dla stoczni ostatnią deską ratunku. W pierwszym etapie programu restrukturyzacji Stoczni Gdynia akcje za 80 mln zł objął bowiem skarb państwa. Uchwała zapadła w styczniu, ale środki wpłynęły do stoczni o wiele później.

— Interpretacja, czy pomoc ta została udzielona przed czy po polskiej akcesji do Unii należy do Brukseli — mówi Dariusz Adamski.

Szanse na pozytywne dla stoczni rozstrzygnięcie są jednak niewielkie.

— Biorąc pod uwagę zainteresowanie Komisji Europejskiej stocznią, należy spodziewać się śledztwa w najbliższych tygodniach — dodaje Dariusz Adamski.

Czas ucieka

Jeśli czarny scenariusz się sprawdzi, to pozyskanie poważnego inwestora z sektora prywatnego byłoby ostatnią szansą dla stoczni.

— Zaangażowanie się izraelskiego armatora można by potraktować jako spełnienie „testu prywatnego inwestora” — twierdzi Jerzy Lewandowski, prezes Stoczni Gdynia.

Innymi słowy, byłby to dowód, że skoro prywatny przedsiębiorca zainwestował w stocznię, to jest to ekonomicznie uzasadnione również w przypadku państwa. Uratowałoby to stocznię przed zwrotem otrzymanych środków. Co więcej, koniec roku szybko się zbliża, więc nadszedł czas na zdobycie pozostałych pieniędzy z 300 mln zł zaplanowanych w planie restrukturyzacji na 2004 r. Dotychczas stocznia uzyskała łącznie blisko 85 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Filipiak

Polecane