Ostoją rynku są inwestorzy

opublikowano: 06-03-2017, 22:00

Zakupy inwestycyjne nakręcają sprzedaż mieszkań, jednak wkrótce może się to zmienić

W styczniu Indeks Urban.one, przygotowywany przez Cenatorium specjalnie dla „Pulsu Biznesu” i Bankier.pl, wyniósł 95,60 pkt.

W porównaniu z wynikiem z grudnia 2016 r. był niższy tylko o 0,15 pkt. Zmiany w cenach transakcyjnych mieszkań były nieznaczne także w poprzednich miesiącach, o czym świadczy indeks utrzymujący się na poziomie poniżej 96 pkt. od lutego 2015 r.

Według 79 proc. ekspertów przebadanych przez Cenatorium sytuacja rynkowa w pierwszej połowie 2017 r. będzie stabilna. Pojawiają się jednak sygnały, że niektóre zjawiska mogą mieć negatywny wpływ na sprzedaż nieruchomości, np. prognozowany przez BIK spadek wartości udzielanych kredytów mieszkaniowych. Wiele wskazuje jednak na to, że dzięki inwestorom — kupującym często za gotówkę — uda się wypełnić tę lukę.

Dobra lokata

Na nowe „M” nad Wisłą wydano w ubiegłym roku ponad 24 mld zł — wynika z danych firmy Reas. Bez nabywców inwestycyjnych wynik byłby jednak znacznie gorszy.

— Świadczą o tym dane NBP, dotyczące gotówkowych zakupów nowych lokali w siedmiu miastach. Choć dotychczasowa statystyka obejmuje jedynie trzy kwartały 2016 r., wynika z nich, że Polacy wydali na nowe mieszkania aż 10,4 mld zł gotówki, a więc o ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że w całym roku Polacy mogli wydać na nowe mieszkania nawet 14-15 mld zł.

To oznacza, że większa część rekordowego wyniku zanotowanego przez firmę Reas jest zasługą właśnie zakupów za pieniądze wyciągnięte ze „skarpet” — mówi Bartosz Turek, analityk Open Finance. Zdaniem Barbary Bugaj, starszego analityka ds. rynku nieruchomości w Urban. one, inwestorzy zwracają się ku nieruchomościom zwłaszcza wtedy, gdy stopy zwrotu z innych instrumentów finansowych spadają.

— Gdy stopy procentowe pójdą w górę, zainteresowanie inwestorów rynkiem nieruchomości może zmaleć. Należy jednak pamiętać, że zawsze istnieje grupa sympatyków inwestowania w tym sektorze, która nie baczy na sinusoidy rynkowe. W nieruchomościach lokują kapitał osoby szukające pewnej stałej stopy zwrotu, dywersyfikujące ryzyko. Stanowią one też pewien „namacalny” przedmiot inwestycji, w odróżnieniu od kapitału funkcjonującego w elektronicznym obiegu — tłumaczy Barbara Bugaj.

O zainteresowaniu zakupami mieszkań na wynajem mówią także deweloperzy.

— Długoterminowo zjawisko ma charakter sinusoidalny i zależy od uwarunkowań gospodarczych. Można je zaobserwować w miejscach atrakcyjnych turystycznie, a także w dzielnicach nieopodal centrum miast i z dobrym dojazdem do stref biznesowych. W przyszłości rynek może rozwijać się w kierunku przygotowywania części obiektów właśnie pod inwestorów. Takie nieruchomości zaoferują specjalne udogodnienia, np. recepcja, pralnia czy przechowalnia bagażu — uważa Agnieszka Szefer, kierownik ds. produktów Budimex Nieruchomości.

Możliwy zwrot

Świetlanej przyszłości zakupów nieruchomości na wynajem nie można jednak uznać za pewnik. Według Jarosława Jędrzyńskiego, eksperta portalu RynekPierwotny.pl, inwestycje mieszkaniowe były w ostatnich latach jedyną rozsądną alternatywą dla lokowania nadwyżek finansowych bardziej zasobnych rodaków. Teraz realia się zmieniają: giełda powraca z niebytu, strumień kapitałów płynie na rynek kapitałowy i do TFI. Kwestią czasu są też podwyżki stóp procentowych i oprocentowanie lokat.

— Dlatego też w najbliższych miesiącach należy oczekiwać stopniowego osłabiania tendencji zakupów inwestycyjnych mieszkań, jednak bez cech załamania popytu — prognozuje Jarosław Jędrzyński. Osłabić popularność zakupów inwestycyjnych może również program Mieszkanie+, który ma dostarczyć na rynek tanie lokale na wynajem.

— Ale czy tak się stanie i w jakim stopniu inwestorzy odczują wpływ tego programu, przekonamy się najwcześniej za 2-3 lata, gdy na rynku najmu zaczną się pojawiać „rządowe” budynki. Poza tym projekty realizowane w ramach Mieszkania+ mają szansę na powodzenie raczej na obrzeżach dużych aglomeracji lub w mniejszych miejscowościach, czyli terenach, które raczej nie wzbudzają szczególnego zainteresowania inwestycyjnego — twierdzi Ewa Kumorek-Fedor, dyrektor zarządzający w Value Communication, która obsługuje firmy z branży nieruchomości.

Nie bez znaczenia dla rynku będą też ceny transakcyjne nieruchomości. Tu jednak rewolucji nie należy się spodziewać. W styczniu 2017 r. w dużych miastach (Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Gdynia i Łódź) Indeks Urban.one wyniósł 95 pkt. i w porównaniu z grudniem 2016 r. był niższy o niespełna 0,1 pkt. W tym samym czasie w Warszawie wzrósł o 0,13 pkt. i sięgnął 93,34 pkt.

Mocna podstawa

Indeks Urban.one przedstawia kształtowanie się cen transakcyjnych nieruchomości w Polsce. Opiera się na wiarygodnych danych z państwowych źródeł zgromadzonych w Bazie Cen Cenatorium. Ceny transakcyjne są wynikiem kształtowania się popytu i podaży, dlatego są rzetelną informacją o sytuacji rynkowej. Indeksowi Urban.one towarzyszą prognozy ekspertów. Raport publikujemy co kwartał. Z oczywistych powodów w gazecie podać możemy jedynie wycinek danych, dlatego zapraszamy na Pb.pl i Bankier.pl, gdzie znajdą państwo więcej szczegółowych informacji i analiz dotyczących nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu