Ostra walka o kontrakt Orlenu za 2 mld zł

Anna Bytniewska
opublikowano: 31-08-2010, 00:00

Umowa z Orlenem jest na wagę złota, ale ryzyko, jakie niesie, może być balastem nie do udźwignięcia.

Krajowi producenci biokomponentów rozważają skargę do UOKiK

Umowa z Orlenem jest na wagę złota, ale ryzyko, jakie niesie, może być balastem nie do udźwignięcia.

PKN Orlen może jeszcze w tym tygodniu rozstrzygnąć przetarg na dostawy estrów metylowych (biodiesla) dla płockiej rafinerii. Od października 2010 r. przez rok grupa będzie potrzebowała aż 570 tys. ton biokomponentu produkowanego z rzepaku. Wartość przetargu szacowana jest na 2 mld zł.

— Na zapytanie ofertowe koncernu odpowiedziały 23 firmy z UE — mówi Beata Karpińska z biura prasowego Orlenu.

Spółka nie chce ujawnić szczegółów postępowania. Można przypuszczać, że w przetargu wzięli udział najwięksi krajowi producenci estrów, jak Elstar Oils, Bioagra-Oil z grupy Zbigniewa Komorowskiego i Wratislavia-Bio Aleksandra Gudzowatego.

— Konkurencja jest duża, bo gra toczy się o największy rynek w Europie Środkowo-Wschodniej — mówi Stanisław Rosnowski, prezes Elstar Oils.

Jak ćmy do świecy

Paradoksalnie, zwycięstwo w przetargu nie gwarantuje krajowym producentom sukcesu, bo realizacja kontraktu nie będzie prosta przy obecnej zmienności rynków walutowych i surowcowych. Ceny biokomponentu dla Orlenu wyznacza specjalna formuła. Gigant zabezpieczył się w ten sposób przed wahaniami rynku. Firmy biopaliwowe skarżą się, że przerzuca na nie ryzyko. Nie podoba im się też sam kształt umowy.

Składowe ceny przyjęte przez Orlen to w 50 proc. notowania ropy naftowej, a w 50 proc. — FAME (estrów metylowych wytwarzanych z olejów roślinnych lub zwierzęcych). Ceny rzepaku w ostatnich miesiącach wystrzeliły w górę.

— Wiosną za tonę trzeba było zapłacić 260-270 EUR, obecnie jest już 390 EUR —mówi Stanisław Rosnowski.

Do tego dochodzi zmienność ceny wynikającej z wahania kursów walut.

— Orlen kupuje biodiesel od polskich dostawców według formuły kształtującej cenę oparte na notowaniach euro i dolara. Natomiast producenci biodiesla kupują rzepak lub olej rzepakowy w złotych. Biorąc pod uwagę dużą zmienność kursów walutowych, wytwórca biokomponentów nie ma zielonego pojęcia, czy transakcja się opłaci — mówi Tomasz Pańczyszyn, członek zarządu Krajowej Izby Biopaliw.

A zabezpieczenie od ryzyka kursowego?

— Umowa jest tak skonstruowana, że można ją wypowiedzieć w każdej chwili, i to bez żadnych sankcji dla PKN Orlen. Dlatego nie jest możliwe stosowanie instrumentów zabezpieczających — odpowiada Tomasz Pańczyszyn.

Potrzebny bat

Producenci biokomponentów zastanawiali się, czy nie poskarżyć się na nadużywanie przez koncerny paliwowe pozycji dominującej do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Wycofali się jednak, bojąc się reakcji Orlenu.

— Trudno było nam też znaleźć dobrą kancelarię prawną specjalizującą się w prawie antymonopolowym, która nie pracowałaby już dla Orlenu lub Lotosu — mówi Tomasz Pańczyszyn.

Ale wytwórcy mogą zmienić zdanie.

— Obserwujemy przebieg podobnych postępowań przed UOKiK dotyczących rynku asfaltów. Wiele firm jest w podobnej sytuacji jak wytwórcy biokomponentów. Poważnie rozważamy wystąpienie do UOKiK przeciw nadużywaniu przez koncerny Lotos i Orlen pozycji dominującej — mówi Tomasz Pańczyszyn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane