Przekszałcenia Gremialne łączenie nie ma sensu
Tylko nieliczne światowe koncerny energetyczne mają w swoich strukturach kopalnie węgla kamiennego. Nie bez powodu...
W pierwszej połowie kwietnia 2007 r., dwugodzinny strajk wstrzymał wydobycie węgla w spółce Lubelski Węgiel Bogdanka. Strajkujący górnicy protestowali przeciwko rządowym planom połączenia kopalni z Elektrownią Kozienice i grupą dystrybucyjną Enea w jeden koncern. Rząd się ugiął i odstąpił od swego zamiaru.
— Koncentracja pionowa od kopalń, poprzez elektrownie, do firm dystrybucyjnych jest bardzo niebezpieczna. Skoncentrowanie wszystkich elementów tego łańcucha w jednym dużym podmiocie prowadziłoby do narzucania przezeń bardzo wysokich cen energii — uważa prof. Andrzej Barczak, kierownik katedry ekonometrii wydziału zarządzania Akademii Ekonomicznej w Katowicach i jednocześnie członek rady nadzorczej Kompanii Węglowej.
Protestującym górnikom bynajmniej nie o to chodziło. Obawiali się tylko, że od lat radząca sobie bardzo dobrze, Bogdanka posłuży za szkatułkę z pieniędzmi do finansowania remontów coraz bardziej zużywających się urządzeń w Kozienicach. Warto się jednak zastanowić dlaczego wielkie, zachodnie koncerny energetyczne tak rzadko mają w swoich strukturach choćby pojedyncze kopalnie.
— Energetyka ma wybór pierwotnych źródeł energii. Poza węglem, może korzystać z ropy, gazu czy uranu — przypomina prof. Andrzej Barczak.
Sprawdza się czasami
Zdaniem prof. Andrzeja Barczaka konsolidacja dla konsolidacji nic dobrego nie przyniesie.
— W różnorodności siła. Łączenie kopalń z elektrowniami ma sens tylko w niektórych przypadkach — mówi.
— Rynek węgla jest wolny i nie ma zagrożenia, że nagle zbraknie tego surowca. Łączenie kopalń z elektrowniami ma sens tylko w specyficznych przypadkach — przytakuje Piotr Łuba, dyrektor w dziale doradztwa finansowego PricewaterhouseCoopers.
Jego zdaniem każdą sytuację trzeba rozważać osobno. Na pewno nie można ulec pokusie konsolidowania firm w dobrej sytuacji finansowej z tymi słabymi.
— Z punktu widzenia polityków, ratowanie słabszego podmiotu przez inny, wolny od problemów finansowych jest często postrzegane jako bardzo dobry pomysł. Ale przecież w tej sytuacji dobra firma obniża swoją konkurencyjność bo traci zasoby na ratowanie słabego partnera — tłumaczy Piotr Łuba.
Za ewentualną konsolidacją powinna przemawiać przede wszystkim bliskość geograficzna obu podmiotów i wydobywanie przez kopalnię relatywnie słabego węgla, który trudno sprzedać odbiorcom spoza branży energetycznej. Synergia takiego połączenia dotyczyłaby przede wszystkim obniżenia kosztów produkcji energii elektrycznej i uszlachetniania węgla poprzez skoordynowanie programów inwestycyjnych. Dzięki pewnemu zbytowi swojej produkcji kopalnia mogłaby także ograniczyć nakłady ponoszone na działania sprzedażowe na wolnym rynku.
Związki mogą się przeliczyć
Obecnie formalnie związane z energetyką są dwie kopalnie tworzące Południowy Koncern Węglowy. Ponad 60 proc. głosów na WZA tej firmy kontroluje Południowy Koncern Energetyczny, czyli zespół sześciu elektrowni i dwóch elektrociepłowni. Ze względu na produkcję bardzo słabego węgla, praktycznie uzależnione od zamówień z energetyki są kopalnie Piast i Ziemowit z Kompanii Węglowej. Także Bogdanka nie produkuje węgla wysokiej jakości. A aż 3,5 z 5,1 mln ton wydobytych w 2006 r. sprzedała właśnie niechcianym przez górników Kozienicom.
— Propozycje składane górnictwu węgla kamiennego sprowadzają się do pozyskania taniego źródła energii i pieniędzy, które wbrew pozorom ma właśnie górnictwo. Jeśli kopalnie miałyby się stać zakładami nawęglania dla energetyki to ja się nie godzę — podkreśla Andrzej Chwiluk, przewodniczący rady krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Tyle, że jednym z podstawowych kosztów wydobycia węgla kamiennego są płace. A te w Polsce rosną. Za 4-5 lat nie znajdzie się chętnych do pracy pod ziemią za obecne stawki. Górnicy będą chcieli zarabiać o wiele więcej, a ceny węgla na rynkach światowych radykalnie nie wzrosną. Już teraz są kraje w których wydobywa się węgiel taniej niż w Polsce i wcale nie jest powiedziane, że krajowe elektrownie uzależnione od tego surowca muszą korzystać z rodzimego paliwa.
W symbiozie
Poza węglem kamiennym, Polska dysponuje sporymi złożami węgla brunatnego, stanowiącego ogniwo pośrednie między węglem kamiennym a torfem. Z tego paliwa korzysta m.in. elektrownia gigant w Bełchatowie. Tak jak przy innych elektrowniach opartych na tym paliwie, tuż obok działa kopalnia, tworząca z elektrownią jeden organizm gospodarczy. Transport węgla brunatnego jest bowiem kompletnie nieopłacalny i pod odkryciu złóż powstaje zarówno kopalnia jak i ściśle związana z nią elektrownia.