Ostrożnie z tym euro

JKW
opublikowano: 2009-06-08 00:00

Po 20 latach transformacji Polska radzi sobie świetnie — twierdzą czołowi ekonomiści Europy. Ale radzą nie spieszyć się z dalszymi zmianami.

Po 20 latach transformacji Polska radzi sobie świetnie — twierdzą czołowi ekonomiści Europy. Ale radzą nie spieszyć się z dalszymi zmianami.

W piątek Warszawa na jeden dzień stała się ekonomiczną stolicą Europy. Na zaproszenie Narodowego Banku Polskiego (NBP) do stolicy przyjechały najważniejsze postacie europejskiej gospodarki, aby świętować dwudziestolecie transformacji ekonomicznej w Polsce. Ciepło wyrażali się nie tylko o przemianach dwóch dekad, ale też — już ze znacznie mniejszą kurtuazją, bo powody są niezaprzeczalne — o obecnej sytuacji gospodarczej naszego kraju.

— Polska znacznie łagodniej znosi skutki światowego kryzysu finansowego niż wiele innych państw Europy — mówił Jean-Claude Trichet, prezes Europejskiego Banku Centralnego.

Według Eurostatu polska gospodarka zanotowała najwyższy wzrost gospodarczy w UE — PKB w I kw. 2009 r. podskoczył o 1,9 proc. Według Joaquina Almunii, unijnego komisarza ds. gospodarczych i monetarnych, Polska może pochwalić się świetnym wynikiem dzięki stabilności finansów publicznych i dobremu nadzorowi finansowemu.

— Te dwa czynniki ułatwiają przepływ kapitału — wyjaśniał Joaquin Almunia.

Oprócz nich do Warszawy przyjechali m.in. Wacław Klaus, prezydent Czech przewodniczących obecnie Unii Europejskiej, Justin Yifu Lin, główny ekonomista Banku Światowego, Eric Bergloef, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, oraz prezesi kilku banków centralnych Europy. Przemawiali też m.in. prezydent Lech Kaczyński oraz prezesi NBP — obecny i były: Sławomir Skrzypek i Leszek Balcerowicz.

Joaquin Almunia zaznaczył jednak, że Polska nie powinna śpieszyć się do kolejnego ważnego etapu transformacji — przyjęcia euro. Podobnego zdania jest Jean-Claude Trichet.

— Celem jest nie samo euro, lecz wypełnienie kryteriów. Sprostanie tym wymogom jest korzystne i dla Polski, i dla Unii — twierdzi Jean-Claude Trichet.