Ostrzeżenie z Ameryki

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2012-04-03 00:00

CO MYŚLI RYNEK

PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ

główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Aktualność i szybkość zdobywania informacji ma ogromne znaczenie na rynkach finansowych. Dotyczy to także danych makroekonomicznych, co sprawia, że rynki szukają wskaźników z jak największym wyprzedzeniem obrazujących zmianę sytuacji gospodarczej. Taką rolę pełnią regionalne wskaźniki aktywności w Stanach Zjednoczonych. W marcu łącznie cofnęły się po raz pierwszy do sierpnia ubiegłego roku.

Wskaźniki, takie jak indeks regionalnych oddziałów Fedu z Nowego Jorku, Filadelfii czy Richmond, a także indeks Chicago PMI, należą do pierwszych indykatorów sytuacji gospodarczej w każdym miesiącu. Mimo to rynki finansowe często jedynie w umiarkowany sposób reagują na ich publikację. Wynika to z faktu, iż w pojedynkę reprezentują one jedynie niewielką część gospodarki, a dodatkowo cechują się sporą zmiennością. Jednak łącznie dają one już wiarygodny obraz sytuacji w amerykańskiej gospodarce i zadziwiająco dobrze korelują z amerykańskimi indeksami.

W tym miejscu przechodzimy do sedna sprawy. W marcu łącznie indeksy cofnęły się i należy to potraktować jako pierwsze ostrzeżenie dla amerykańskich byków. Samo cofnięcie nie jest znaczące, szczególnie że wynika z dużego spadku teoretycznie najmniej istotnego indeksu Richmond Fed. Jednak porównując zachowanie wskaźników i rynku akcji na przestrzeni ostatnich kilku lat, widać ewidentnie, iż największe zwyżki były w okresie, gdy aktywność w USA dynamicznie rosła. Tak było również tym razem — wskaźniki rosły systematycznie od września ubiegłego roku do lutego tego roku. Z kolei w ubiegłym roku cofnięcie się wskaźników w kwietniu zasygnalizowało koniec rynku byka i rozpoczęło korektę, która trwała aż do jesieni.

Marcowe wskaźniki aktywności wniosły sporo zamieszania — fatalne odczyty we Francji, słabe w Niemczech, bardzo duża niezgodność dwóch konkurencyjnych wskaźników PMI dla Chin, wreszcie poprawa dla Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Na tym tle wskaźniki dla USA cały czas wyglądają nieźle. Jednak mając za sobą ponad 30-procentowe zwyżki osiągnięte w pół roku, inwestorzy mogą zacząć reagować nawet na nieznaczne symptomy schłodzenia koniunktury.