Wprawdzie udało się sprzedać wszystkie zaoferowane papiery, ale już nadwyżka popytu nie była zbyt duża — w efekcie resort finansów wycofał się z dodatkowego przetargu.

Po południu złoty stracił też na fali spadku EUR/USD, co było efektem publikacji lepszych danych na temat bezrobocia w USA. Odczyt wyniósł 346 tys., a zatem ubiegłotygodniowy skok do 388 tys. mógł być jednorazowy. Po publikacji zapisków z marcowego posiedzenia Fedu w środę stało się jasne, że członkowie FOMC wrócą do tematu ograniczenia programu QE3 w końcu roku, jeżeli ponownie zobaczymy lepsze dane makroekonomiczne.
Tylko że ten fakt nie pomoże złotemu — niemniej kluczowe dane z USA poznamy dopiero za 3 tygodnie. W czwartek pojawiły się też pierwsze, bardziej wiarygodne sygnały wyhamowywania ostatniej silnej deprecjacji japońskiego jena względem głównych walut. Trudno ocenić, na ile ma to związek ze wzrostem napięcia wokół Korei Północnej, a na ile jest zwyczajną korektą ruchu wynikającego z rewolucyjnego podejścia Banku Japonii. Tak czy inaczej, warto zwrócić uwagę na ostatnią ujemną korelację jena z polskim złotym. Reasumując, rozpoczęliśmy właśnie korektę umocnienia złotego z ostatnich dni. Potrwa ona co najmniej do publikacji danych o inflacji w marcu, które poznamy w poniedziałek. Dla EUR/ PLN ważnym poziomem będą okolice 4,14 zł.