Oświata: nie zwlekać z komputeryzacją

Karol Wieczorek
opublikowano: 2002-01-24 00:00

Jeżeli w tym roku w budżecie państwa nie znajdzie się więcej pieniędzy na informatyzację szkół, ucierpi na tym cała gospodarka — tak wynika z debaty z cyklu Business Class, zorganizowanej przez „Puls Biznesu” na trwających w Warszawie targach Komputer EXPO.

— Jeżeli w czasie prac sejmowych nie uda się zwiększyć kwoty 40 mln zł, przeznaczonej na kontynuowanie informatyzacji szkół, runie jak domek z kart plan zakładający, że do końca 2006 r. wszystkie szkoły w Polsce wyposażone będą w pracownie komputerowe. Co gorsza, jeżeli nadal będziemy na ten cel przeznaczać tak małe kwoty, moment, w którym wszystkie szkoły będą miały komputery, nadejdzie w 2015 r. — alarmuje senator Grażyna Staniszewska.

Uczestnicy debaty nie mają wątpliwości, że konsekwencje redukowania środków na informatyzację szkół mogą być brzemienne w skutkach.

— Projekt uruchomiony przed czterema laty z inicjatywy, wtedy jeszcze posłanki, Grażyny Staniszewskiej miał na celu nie tylko wyrównywanie szans dzieci i młodzieży ze wsi i małych miasteczek, ale również małych i średnich firm z tych terenów. Drastyczne zmniejszenie kwot przeznaczanych na zakup komputerów i oprogramowania dla szkół odbije się na naszej gospodarce w krótkiej i dłuższej perspektywie — mówi Paweł Bernas, dyrektor generalny firmy Elbox-Pomoce Dydaktyczne.

Zdaniem Grażyny Staniszewskiej, jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy.

— Wykorzystując dostawy komputerów do szkół, staramy się również bardziej bezpośrednio wspierać proces integracji europejskiej, tworząc Punkty Informacji Europejskiej. Do tej pory punktów takich, umiejscowionych głównie w bibliotekach szkolnych, stworzyliśmy nieco ponad 200. Natomiast do połowy 2003 r., kiedy ma się odbyć referendum w sprawie wejścia Polski do UE, chcemy uruchomić przynajmniej po jednym takim punkcie w każdej gminie, czyli około 2,5 tys. Obawiam się jednak, że to, co wydawało się realne na początku 2001 r., coraz bardziej się oddala, oczywiście z powodu braku środków — twierdzi Grażyna Staniszewska.

Permanentny brak pieniędzy budżetowych na informatyzację szkół zmusza do szukania pomocy organizacji pozarządowych, a przede wszystkim przedsiębiorstw. Przykładów na to, że edukacja może liczyć na wsparcie, nie brakuje. Wystarczy wspomnieć o prawie darmowym dostępie do Internetu, który zapewnia szkołom TP SA, czy wsparciu takich firm, jak Intel, Microsoft, Cisco, Toshiba i wielu innych.

— Bez pomocy, jaką uzyskujemy od przedsiębiorstw, nie udałoby się zrealizować wielu kluczowych projektów, tj. szkolenia nauczycieli, czy umożliwienia im zakupu komputerów po bardzo atrakcyjnych cenach. Jednak nie oszukujmy się — pieniądze pozabudżetowe nie zaspokoją wszystkich potrzeb. To na budżecie państwa musi spoczywać główny ciężar finansowy — mówi Grażyna Staniszewska.

Dorota Twarowska, zastępca dyrektora ds. handlu i marketingu w firmie Young Digital Poland, pragnąc wnieść do dyskusji nieco więcej optymizmu, zwróciła uwagę, że pomimo mizerii finansowej sektora edukacyjnego można odnieść sukces.

— Pomimo ograniczonych środków finansowych jakimi dysponuje nasza firma i cały rynek multimediów edukacyjnych w Polsce, jako jedni z pierwszych w świecie opracowaliśmy pakiety multimedialnych podręczników, które z powodzeniem sprzedajemy m.in. w Europie Zachodniej — mówi Dorota Twarowska.

Byłaby jednak duża szkoda, gdyby z dobrych polskich produktów edukacyjnych korzystali tylko uczniowie z Azji i Europy Zachodniej.