W energetyce zmowy dostawców ważą więcej aniżeli porozumienia między odbiorcami. Gdy konsumenci ropy i gazu odświeżali w Krakowie stary pomysł rury Odessa — Brody — Płock —Gdańsk, prezydent Putin zwierał szeregi z Kazachstanem i Turkmenistanem. Skutek? Mamy pomysł, jak ominąć Rosję, ale nie mamy surowca, który może wypełnić okrężną rurę. Zaś Rosja ma coraz więcej pomysłów, by ominąć Polskę. Powodów także, skoro do długiej listy zatargów polsko-rosyjskich ministerstwo kultury dodało wojnę z pomnikami. Anglicy mówią: just-in-time delivery.
Resorty marnie współ- pracują, ale w drażnieniu rosyjskiego niedźwiedzia zgrały się koncertowo. Putin miał wystarczające bodźce, by pokazać Polsce gest Kozakiewicza. Na szczycie Unia — Rosja popisze się pełną kontrolą nad przesyłem surowców z tych rejonów Azji Środkowej, gdzie się one znajdują.
Po latach gadania o bezpieczeństwie energetycznym jesteśmy w tym samym miejscu, co nasi sąsiedzi. Rosja jest i pozostanie głównym dostawcą ropy i gazu, zbierając fundusze na zbrojenia. Energetyczny chocholi taniec, zwany dywersyfikacją, przesłonił inne problemy, jak choćby energochłonność i marnotrawstwo energii w Polsce oraz skutki pionowej konsolidacji branży dla detalicznych odbiorców. Moi zagraniczni znajomi pytają, czy Polska — położona na złożach energetycznego surowca, zwanego węglem, i potencjalne zagłębie biopaliw — jest na tyle zagrożona, by z bezpieczeństwa energetycznego czynić narodowy priorytet, zaraz po lustracji?
Janusz Lewandowski
europoseł Platformy Obywatelskiej