Oszczędność ponad wszystko

Adam Sofuł
opublikowano: 19-03-2007, 00:00

Urzędnicy organizujący przetargi na budowy dróg przy przygotowaniu kosztorysów nie nadążają za wzrostem cen usług i materiałów w tej branży. Można jednak przypuszczać, że niekoniecznie chcą nadążać. Wpisanie w przetargowe kosztorysy niskich cen minimalizuje ryzyko zarzutu o szastanie publicznym groszem. A to częsty obecnie zarzut — codziennie niemal słyszymy, że huty można było sprzedać drożej, a drogę wybudować taniej. Zachowanie urzędników jest więc najzupełniej racjonalne.

Efektem ubocznym tego zachowania jest oczywiście brak dróg. Ale umówmy się — za brak dróg jeszcze nikogo do odpowiedzialności nie pociągnięto. Centralne Biuro Antykorupcyjne powstało m.in. po to, by badać, dlaczego w danym przetargu zapłacono tak dużo, a nie po to, by wyjaśniać, dlaczego przetarg trwa latami, a potem zostaje unieważniony. Publiczny grosz jest bezpieczny, za to w obiegu jest prywatny, gdy kierowcy płacą za naprawę uszkodzonego na wyrwach zawieszenia.

Oszczędność, zwłaszcza jeśli chodzi o środki publiczne, to piękna cecha. Podpisujemy się pod tym, by wszystkie pieniądze z budżetu były wydawane oszczędnie i racjonalnie. Nie tylko na drogi. Jeśli spojrzymy na ostatnich kilkanaście lat, to dojdziemy do wniosku, że zaoszczędziliśmy w tym czasie dobrych kilkadziesiąt miliardów złotych — tyle kosztowałyby autostrady, gdyby je w tym czasie zbudowano. Tylko jakoś trudno odczuwać satysfakcję z takiej oszczędności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu