Od 2005 r. na Wyspach realizowany jest Narodowy Program Mierzenia Dzieci. Wszyscy uczniowie szkół podstawowych są obowiązkowo ważeni w momencie rozpoczęcia i zakończenia nauki, a rodzice otrzymują pisemną informację o wynikach tych pomiarów oraz ich interpretację. Program ten stanowi jeden z elementów rządowej kampanii przeciwdziałania epidemii otyłości wśród dzieci. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii nadwagę ma ponad 30 proc. 10-latków.
Według nowych zaleceń, dzieci, u których stwierdzono wskaźnik BMI (body mass index) powyżej 30, nie powinno nazywać się "otyłymi". Zamiast "otyłości" należy raczej mówić o "dużej nadwadze". Rządowi eksperci, powołując się na wyniki badań, twierdzą, że nazwanie kogoś "otyłym" powoduje zamknięcie się tej osoby w sobie i wzmaga jej niechęć do zmiany trybu życia.
Nowe brytyjskie wytyczne zostały skrytykowane przez ekspertów amerykańskich z
Krajowego Forum Otyłości. Podobny pomysł złagodzenia słownictwa używanego w
stosunku do dzieci pojawił się w USA kilka lat temu, ale szybko się z niego
wycofano. Ostatecznie uznano, że użycie mało przyjemnego słowa "otyły" powoduje
u rodziców rodzaj szoku i mobilizuje ich do podjęcia pożądanych działań, tj.
modyfikacji diety i stylu życia dziecka.
Innym niefortunnym, według
brytyjskiego departamentu oświaty, słowem są "ćwiczenia". Za zdecydowanie
bardziej poprawne uznano określenie "aktywność fizyczna".
Źródło: "The Times", "The Guardian", sierpień 2008.