Outdoor spadł o 11 proc.
Za spadkowym trendem w branży reklamowej podąża też outdoor. Sprzedaż w pierwszym półroczu 2001 obniżyła się aż o 11 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2000 r. Druga połowa roku może być jeszcze gorsza, bo od września zacznie obowiązywać zakaz reklamy piwa, z której spółki reklamy zewnętrznej czerpały pokaźne zyski.
Outdoor, podobnie jak inne sektory branży reklamowej, odczuwa skutki spadku koniunktury gospodarczej i popytu wewnętrznego. Z raportu opublikowanego przez firmę badawczą Media Watch wynika, że wpływy ze sprzedaży zanotowane przez spółki reklamy zewnętrznej w pierwszym półroczu wyniosły 259,4 mln zł i były niższe — w porównaniu z analogicznym okresem 2000 r. — aż o 11 proc.
— Jeżeli za walutę rozliczeń przyjmiemy amerykańskiego dolara, to spadek jest nieco mniejszy i wynosi 5 proc. — zauważa Jerzy Trzaska, właściciel Media Watch.
Trzeba jednak pamiętać, że badania prowadzone są w oparciu o oficjalne cenniki, a więc nie muszą mieć wiele wspólnego z realnymi wynikami sprzedaży uzyskiwanymi przez spółki outdoorowe.
Niższe ceny
— Trzeba wziąć pod uwagę rabaty. Z moich obserwacji wynika, że ceny brutto spadły w porównaniu z ubiegłym rokiem o 20 proc. W mojej firmie spadek obrotów wynosi 3 proc. — twierdzi Marek Kuzaka, prezes Europlakatu.
— Według naszych szacunków spadek sprzedaży jest większy i wynosi 16 proc. Ceny są niższe od ubiegłorocznych o 20 proc. i aż o 50 w porównaniu z 1998 rokiem. Nie przewidujemy poprawy w drugiej połowie roku — zapowiada Lech Kaczoń, prezes firmy Outdoor.
Kondycję branży może chwilowo poprawić kampania wyborcza. Jednak zdaniem analityków, na trwałe odwrócenie spadkowego trendu w najbliższych miesiącach nie można liczyć. Tym bardziej, że najtrudniejszy dla branży jest na ogół trzeci kwartał. Sytuację pogorszy też zakaz reklamy piwa, który wejdzie w życie we wrześniu. Browary wydawały do tej pory na reklamę zewnętrzną 60-80 mln zł rocznie.
W strukturze sprzedaży AMS — lidera branży — piwo przyniosło w 2000 roku 14 proc. wpływów.
Możliwe bankructwa
— Może to wymusić dalsze obniżki cen, a większość firm już teraz sprzedaje billboardy poniżej kosztów własnych. Konsekwencją może być seria bankructw małych spółek — uważa Janusz Malinowski, prezes grupy Ströer Polska.
Firmy, które na to stać, inwestują w nowe nośniki. Wciąż 70 proc. sprzedaży generują billboardy, ale rośnie znaczenie tzw. citylightów i nośników wielkoformatowych.
— Za rok ich udział w sprzedaży może wzrosnąć nawet do około 45 proc. — przypuszcza Marek Kuzaka.
Puste billboardy
Rośnie za to liczba nie zagospodarowanych billboardów. Zdaniem ekspertów, w tej chwili wolne jest 30-40 proc. powierzchni, zwłaszcza w mało atrakcyjnych lokalizacjach.
— Dodatkowym problemem są dla nas zbyt wysokie czynsze za dzierżawę powierzchni — podsumowuje Lech Kaczoń.