OZE na europejskich rafach

Branża OZE przypuszcza, że projekt ustawy o OZE nie uzyska notyfikacji Komisji Europejskiej.

Choć projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii przeszedł na kolejny poziom legislacyjny i od kilku dni pracuje nad nim Kancelaria Premiera, to droga przed nim długa i może się skończyć ślepą uliczką. Na notyfikację dokumentu może się nie zgodzić Komisja Europejska.

Problemem dyskryminacja…

— Na pewno nie zrezygnujemy z naszych postulatów i będziemy je prezentować m.in. KPRM [kancelarii prezesa rady ministrów — red.]. Przypuszczam też, że ze względu na rozwiązania dyskryminujące zawarte w projekcie Komisja Europejska odmówi jego notyfikacji — zauważa Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej oraz prezes Wento, inwestującego w projekty odnawialnych źródeł energii. Jeśli wszyscy interesariusze będą walczyć o swoje, to droga parlamentarna projektu ustawy będzie długa. A wygląda na to, że będą, bo projekt uważają za niesprawiedliwy.

— Największym problemem tego projektu jest to, że dyskryminuje — zarówno w rozumieniu prawa krajowego, jak i europejskiego — mniejszych i niezależnych inwestorów oraz innowacyjne technologie. Takie jak np. fotowoltaika w warunkach polskich. Tym samym ogranicza zakres beneficjentów nowego systemu oraz możliwości rozwoju energetyki prosumenckiej oraz związanego z nią sektora wytwórczego i usługowego — podkreśla Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej. Beneficjentami będą, jego zdaniem, wielkie firmy energetyczne.

— Kryteria nowo wprowadzanego systemu aukcyjnego, a w szczególności kryterium stabilności produkcji, są nieprzejrzyste. A to oznacza nadmiarowe wsparcie wielkich korporacji energetycznych, które w odróżnieniu od innych uczestników rynku poradzą sobie w takich warunkach, ze względu m.in. na większe wpływy polityczne — podkreśla Grzegorz Wiśniewski.

…lub mechanizm cen

Zdaniem organizacji branżowych, ta dyskryminacja zablokujeustawę na poziomie europejskim. Zdaniem prawników, taka blokada jest możliwa, ale z innego powodu.

— Nie można wykluczyć zablokowania ustawy na poziomie europejskim. Przecież zgodnie z ogłoszonymi w zeszłym roku wytycznymi w zakresie wsparcia publicznego w energetyce, Komisja sugeruje odchodzenie od systemu stałej ceny za odnawialną energię (feed-in tariff ) na rzecz mechanizmu feed-in premium [zakłada, że podmioty samodzielnie handlują energią, a potem otrzymują tylko wyrównanie do poziomu ceny gwarantowanej; jest to mechanizm bardziej rynkowy — red.] lub mechanizmu zielonych certyfikatów — zauważa Kamil Jankielewicz z kancelarii Allen & Overy.

Tymczasem polski projekt ustawy zakłada, że wsparcie odnawialnych źródeł energii będzie oparte na systemie stałej ceny waloryzowanej inflacją. — A to może nie znaleźć uznania w oczach Komisji — uważa Kamil Jankielewicz. Christian Schnell z kancelarii DeBenetti, Majewski, Szcześniak przypuszcza jednak, że KPRM zmieni ten element ustawy.

— Ta kwestia była już podnoszona przez KPRM w ramach uzgodnień międzyresortowych. Przewiduję więc, że komitet stały zmieni ten element projektu ustawy o OZE i ostatecznie parlament dostanie dokument zawierający mechanizm feed-in premium w postaci tzw. kontraktów różnicowych — twierdzi Christian Schnell.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane