Nowe mieszkania w największych miastach Polski (Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi) sprzedają się jak świeże bułeczki. Z raportu przygotowanego przez JLL „Rynek mieszkaniowy w Polsce – I kwartał 2021 r.’’ wynika, że deweloperzy sprzedali ich w I kw. 19,5 tys., co dało wynik o 40 proc. wyższy kw./kw. i umożliwiło poprawienie dotychczasowego kwartalnego wyniku z IV kw. 2017 r.
— Na imponującą sprzedaż wpłynęły takie czynniki, jak poszukiwanie bezpiecznego miejsca dla alokacji zgromadzonego kapitału, rosnąca inflacja i oczywiście pandemia. Co ciekawe — około 80 proc. transakcji dokonywana jest gotówką. Na rynku zaczyna brakować lokali. Niektórzy deweloperzy, zwłaszcza na rynku warszawskim, z powodu braku banku ziemi zaczynają spowalniać sprzedaż, m.in. podnosząc ceny — mówi Edyta Kołakowska, account director współpracującej z deweloperami agencji IAM.
Na rynku zaczyna wyraźnie przeważać popyt nad podażą. Z raportu JLL wynika, że oferowana liczba lokali maleje. Obecny jej poziom jest najniższy od 2014 r. Na koniec marca 2021 r. na rynku pierwotnym oferowano 42,1 tys. mieszkań, mniej o 12,3 proc. kw./kw i 4,8 proc. r/r.

— Dane GUS o wydanej liczbie pozwoleń na budowę w I kw. mogą wprawdzie budzić optymizm i nadzieję na powrót do równowagi na linii popyt—podaż, jednak sytuacja na rynkach lokalnych jest bardzo zróżnicowana. Największe wyzwanie stoi przed rynkiem warszawskim, na którym oferta spadła do najniższego poziomu od 14 lat — mówi Aleksandra Gawrońska, straszy konsultant w zespole badań rynku mieszkaniowego JLL.
Jest coraz drożej
W minionym kwartale średnie ceny mieszkań w ofercie wzrosły na wszystkich największych rynkach. Najwięcej, bo o 5 proc., w Łodzi, Wrocławiu i Warszawie. W Krakowie i Trójmieście o 3 proc., a w Poznaniu o 2 proc. Oferty mieszkań wprowadzonych w I kw. wzrosły jeszcze bardziej — np. w Warszawie i Wrocławiu o 9 proc. W Krakowie, jako jedynym z analizowanych przez JLL sześciu miast, wprowadzane mieszkania miały niższą cenę ofertową niż wprowadzone przed kwartałem. Spadek wynika jednak przede wszystkim z porównania z pulą bardzo drogich mieszkań wprowadzonych w poprzednim kwartale, które uczyniły z Krakowa lidera wzrostu cen w 2020 r.

Zdaniem Kazimierza Kirejczyka, wiceprezesa JLL, na politykę cenową deweloperów wpływają po pierwsze — chęć ustabilizowania tempa wyprzedawania ofert, spowodowana trudnością w jej uzupełnieniu, po drugie — duże zainteresowanie zamożnych klientów motywowanych presją inflacyjną, a po trzecie — najniższe w historii oprocentowania kredytów hipotecznych.
Łódź nabiera znaczenia
Sprzedaż w trzecim pod względem wielkości mieście Polski w I kw. okazała się historycznie wysoka. Deweloperzy sprzedali 1850 mieszkań, osiągając wynik o 27 proc. lepszy r/r. Od 2016 r. liczba sprzedawanych lokali zwiększyła się trzykrotnie.
Atal, deweloper mający obecnie na rynku łódzkim pięć inwestycji, wiąże ambitne plany. W niedalekiej perspektywie planuje realizację dwóch projektów. Ceny mieszkań dostępnych w sprzedaży w jego łódzkich inwestycjach mieszczą się w przedziale 5700 —7500 zł/m kw.
— Łódzki rynek nieruchomości rozwija się w dynamicznym tempie i charakteryzuje dużą chłonnością, czego potwierdzeniem jest wysoka sprzedaż mieszkań na wczesnych etapach budowy. W I kw. na wszystkich siedmiu rynkach, na których prowadzimy działalność, w tym również w Łodzi, zakontraktowaliśmy 848 lokali mieszkalnych, usługowych i inwestycyjnych. Tylko w marcu sprzedaliśmy ich 400, osiągając najwyższy miesięczny wynik w historii spółki. Czynnikiem wspierającym ten stan rzeczy jest wysoki popyt, ale także atrakcyjność naszych nieruchomości na rynku inwestycyjnym. Moim zdaniem wchodzimy obecnie w stały cykl, charakteryzujący stabilne kraje europejskie, który oznacza wzrost cen na poziomie 3-4 proc. rocznie — mówi Zbigniew Juroszek, prezes Atalu.
