Poszukiwania inwestora nie ustają. Agencja zarzuciła sieć w Indiach. Teraz ponownie wzięła na cel Chiny.
Przeżywająca poważne problemy warszawska Fabryka Samochodów Osobowych (FSO) od wielu miesięcy szuka inwestora. Starania nie przyniosły rezultatu, ale zarząd spółki nie rezygnuje. Wsparcia udziela mu Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). Ponownie będzie szukać w Azji, bo zdaniem analityków, to jedyny kontynent, gdzie po kryzysie można potencjalnie znaleźć partnera.
— Na początku listopada wraz z władzami spółki organizujemy misję do dużego kraju azjatyckiego. Będziemy rozmawiali z producentami samochodów. Jeden z nich to bardzo duży koncern. Jego nazwy nie mogę ujawnić — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.
Jeśli nie Chiny, to Indie
Nie ujawnia też nazwy kraju. Z naszych informacji wynika, że chodzi o Chiny. W północnej części Państwa Środka jest wiele fabryk motoryzacyjnych. Chiny już od kilku miesięcy pojawiają się jako najpoważniejszy kandydat do inwestycji na Żeraniu i zastąpienia ukraińskiego Ukr- Avto w roli inwestora. Przedstawiciele PAIIZ prowadzili już tam rozmowy, a "Dziennik Gazeta Prawna" sugerował, że do FSO chce wejść chińska firma Chery. Miesiąc temu natomiast na łamach "PB" prezes PAIIZ twierdził, że chińskie koncerny nie są zainteresowane inwestycjami na Żeraniu. Widocznie coś się zmieniło.
Chiny to niejedyny kierunek poszukiwań. Kilka tygodni temu delegacja PAIIZ była w Indiach. Obecnie czeka na odzew. Sławomir Majman nie chce ujawnić nazw firm, z którymi prowadzono rozmowy. Przyznaje jednak, że Tata Motors, jedna z największych hinduskich firm, na pewno nie myśli o inwestycji nad Wisłą.
— Moim zdaniem, większe szanse są na umieszczenie na Żeraniu produkcji części samochodowych niż samochodów, ale nadal z tego nie rezygnujemy — zaznacza prezes PAIIZ.
Zalety i obciążenia
Dla inwestorów inwestycja na Żeraniu mogłaby być przyczółkiem do ekspansji w Europie. Janusz Woźniak, prezes FSO, uważa, że fabryka ma wiele zalet.
— Mamy doświadczoną załogę, która potrafi produkować samochody osobowe bardzo dobrej jakości. Przy pomocy specjalistów z General Motors wdrożyliśmy nowoczesne systemy zarządzania produkcją. Wielu dużych producentów aut na świecie nie powstydziłoby się też naszej lakierni, tłoczni czy spawalni — twierdzi Janusz Woźniak.
Bez inwestora firma nie przetrwa. Strata netto z 2009 r. wyniosła 190 mln zł. Podstawowy problem FSO to mało zamówień, w zasadzie na jedno auto — Chevroleta Aveo, który fabryka może produkować tylko do końca przyszłego roku. Do tego dochodzą zespoły montażowe do produkcji Lanosa wysyłane na Ukrainę. Jest ich jednak coraz mniej.