Pałac albo więzienie

Mimo podtrzymania wyroku skazującego za korupcję brazylijski trybun ludowy i były prezydent Lula nie rezygnuje z walki o powrót do władzy

Zaledwie w kilka godzin po podtrzymaniu przez sąd apelacyjny wyroku skazującego Luiz Inacio Lula da Silva, były prezydent Brazylii, zgodził się ponownie kandydować z ramienia swojej partii na najwyższy urząd. Sąd podwyższył wydany w pierwszej instancji 9,5-letni wyrok za łapówkarstwo do 12 lat. To nie tylko nie wydaje się zagrażać czołowej pozycji Luli w przedwyborczych sondażach, ale popchnęło też jego zwolenników do ulicznych protestów. Lula, który urząd prezydenta sprawował już podczas boomu surowcowego w latach 2003-11 (odchodził z 80-procentowym poparciem rodaków), zapewnił, że jest niewinny.

TEFLONOWY KANDYDAT:
Zobacz więcej

TEFLONOWY KANDYDAT:

Uwielbienie mas niezamożnych Brazylijczyków sprawia, że wyrok za korupcję nie musi być dla Luiza Inacio Luli da Silvy przeszkodą w ponownym sięgnięciu po prezydenturę. Wśród braku innych charyzmatycznych postaci na scenie politycznej wiece Luli nadal gromadzą tłumy. [FOT. BLOOMBERG]

Proces to według niego efekt działania jego przeciwników, którzy chcą wyeliminować go z październikowych wyborów. Zapadły w środę wyrok nie przesądza, czy wieloletni działacz związkowy i ludowy przywódca może zostać aresztowany, nim wyczerpie wszystkie środki odwoławcze. Jego adwokaci zamierzają do końca prowadzić procedurę apelacyjną, dzięki czemu być może zdoła zarejestrować się w sierpniu jako kandydat i rozpocznie oficjalną kampanię (ostateczna decyzja o dopuszczeniu kandydatury będzie należała do sądu wyborczego). Z nieskrywanym oburzeniem zwolenników Luli — który od lat 80. tego przydomku używa jako oficjalnego nazwiska — kontrastowała ulga inwestorów.

W bezpośredniej reakcji na wyrok waluta Brazylii, real, umocniła się o 1 proc., a wyrażony w realu indeks giełdowy Bovespa sięgnął historycznego rekordu. Inwestorzy obawiają się, że osłabiony Lula jeszcze bardziej się zradykalizował w kwestiach polityki gospodarczej, a w przypadku dopuszczenia do głosowania zdoła ponownie wygrać. To mogłoby oznaczać cofnięcie wprowadzanych przez administrację obecnego prezydenta Michela Temera oszczędności, a zdaniem ankietowanych przez XP Investimentos profesjonalnych zarządzających skutkowałoby 25-procentowym spadkiem indeksu Bovespa.

Tymczasem od skazującego wyroku z lipca poparcie dla Luli stabilnie rosło, sięgając w ostatnim sondażu 36 proc., przy dwukrotnie niższym poparciu dla kolejnego kandydata — skrajnie prawicowego kongresmena Jaira Bolsonaro (głosowanie na Lulę całkowicie wyklucza jednak 39 proc. Brazylijczyków). — Kandydowanie Luli zwiększyłoby niepewność w momencie, kiedy gospodarka zaczyna dawać oznaki życia. Jeśli on wygra i będzie chciał wycofać wszystko, co zostało zrobione w ostatnim roku, to nie będzie to dobry sygnał dla rynków — komentuje w rozmowie z Bloombergiem Eugenio Aleman, ekonomista biura Wells Fargo Securities.

Zdaniem Henrique’a Meirellesa, należącego do prorynkowej ekipy prezydenta Michela Temera ministra finansów, prawdopodobny brak Luli w wyborach zwiększyłby szanse centrowych kandydatów (inny kandydat jego partii zapewne zebrałby o wiele mniejsze poparcie). Według ministra, który sam nie wyklucza kandydowania, Lula powinien mieć prawo do startu. Sprawa jest o tyle niejednoznaczna, że po przetoczeniu się przez brazylijską scenę polityczną gigantycznego skandalu korupcyjnego podejrzenia o nieprawidłowości ciążą także na wielu innych kandydatach.

— Nawet jeśli on coś ukradł, to i tak był najlepszym prezydentem Brazylii, z wyjątkiem Getulio Vargasa [prezydenta w latach 1930-45 oraz 1951-54, który przeprowadził industrializację kraju — red.]. Jeśli on będzie startował, zagłosuję na niego, niezależnie od tego, czy będzie skazany czy nie — deklaruje 46-letni wyborca z Brasilii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Pałac albo więzienie